L.A Confidential od producenta Aurora to odmiana medycznej marihuany wydawana w polskich aptekach wyłącznie na receptę. Poniżej same dane: skład, pochodzenie linii i profil zapachowy.
L.A Confidential 20% — dane katalogowe
| Nazwa odmiany | L.A Confidential |
| Producent | Aurora Deutschland GmbH |
| Zawartość THC | 20% |
| Zawartość CBD | 1% |
| Genetyka | 10% sativa / 90% indica |
| Linia wyjściowa | L.A. Confidential od DNA Genetics: L.A. Affie × Afghani |
| Terpen dominujący | pinen |
| Pozostałe terpeny | kariofilen, mircen |
| Profil sensoryczny | skunksowy, sosnowy, ziemisty |
| Kraj uprawy | Kanada; pakowanie w Niemczech |
| Opakowanie | 10 g |
| Nazwa na recepcie | Cannabis flos Aurora Deutschland GmbH THC 20%, CBD 1% |
Dlaczego adres tej karty mówi 20/1
Aurora opisuje swoje pozycje parą liczb. Pierwsza to udział THC, druga udział CBD.
Ta odmiana funkcjonuje więc jako Aurora 20/1. Nazwa L.A Confidential nie jest częścią zapisu na recepcie.
Na rynku niemieckim ten sam producent używa marki Pedanios. Tam odpowiednikiem jest oznaczenie Pedanios 20/1.
Pod „Aurora 20″ kryje się więcej niż jedna odmiana
Rejestr prowadzi dwie osobne pozycje Aurory o mocy 20%. Jedna to L.A Confidential, druga to Pink Kush.
Różni je zapis samego CBD. Przy L.A Confidential figuruje wartość 1%, przy Pink Kush zapis „poniżej 1%”.
To jedyny ślad w nazwie, po którym można je rozróżnić. Nazwa odmiany pojawia się dopiero na opakowaniu wydanym w aptece.
Ten sam mechanizm dotyczy innych oznaczeń Aurory. Pod 22/1 opisywane są zarówno Ghost Train Haze, jak i Delahaze.
Skład i pochodzenie linii
Deklarowana zawartość THC wynosi 20%, a CBD 1%. Oznaczenie ma dopuszczalne odchylenie, więc kolejne partie mogą dać inny wynik.
Producent opisuje odmianę jako 10% sativa i 90% indica. Podział ten dotyczy pochodzenia hodowlanego rośliny, a nie jej działania.
Linię wyjściową złożyła amsterdamska hodowla DNA Genetics. Rodzicami są L.A. Affie oraz Afghani.
Nazwa odsyła do Los Angeles, skąd pochodzi pierwszy z rodziców. Nie ma związku z filmem o tym samym tytule.
Profil terpenowy
Terpenem wiodącym jest pinen, czyli zapach igliwia w sosnowym lesie. Oznaczenia producenta stawiają go w okolicach jednej piątej profilu.
Zaraz za nim stoi kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi. Dalej oznaczono mircen, znany z chmielu i tymianku, spotykany też w mango.
Terpeny to związki zapachowe rośliny i element jej składu. Ich proporcje różnią się między partiami tej samej odmiany.
Jak opisywany jest zapach
W profilu sensorycznym wymieniane są nuty: skunksowa, sosnowa i ziemista.
Odbiór zapachu i smaku jest indywidualny. Zmienia go także partia oraz sposób przechowywania suszu.
Dlaczego kolejne partie się różnią
Susz apteczny jest surowcem roślinnym. Zawartość kannabinoidów, czyli związków takich jak THC i CBD, nie jest w nim stała.
Tak samo zmieniają się proporcje terpenów. Producent podaje jedną wartość dla całej rejestracji, a nie wynik dla każdej partii osobno.
Warto więc zapisywać numer partii z opakowania. Przy oznaczeniu, pod którym stoją dwie odmiany, to jedyny pewny punkt odniesienia.
Własne zapiski powiedzą więcej niż tabela
Reakcja na medyczną marihuanę jest indywidualna. Dane katalogowe nie powiedzą, jak konkretna partia zadziała w Twoim przypadku.
Taką wiedzę dają wyłącznie własne notatki. Przy każdej sesji warto odnotować kilka rzeczy.
- Datę i porę sesji.
- Ilość oraz sposób przyjęcia.
- Nasilenie objawu, który śledzisz, przed sesją i po niej.
- Własną ocenę sesji.
- Jak długo trwało odczuwane działanie.
- Ewentualne skutki uboczne.
Po kilkunastu wpisach widać, które sesje oceniałeś wyżej i czym się różniły. Żaden opis katalogowy tego nie zastąpi. Dziennik CannNotes prowadzi takie zapiski w całości na Twoim urządzeniu.
Zestawienie ma charakter wyłącznie informacyjny, nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. O kwalifikacji do terapii i doborze leku decyduje lekarz prowadzący.
Genetyka tej odmiany opisana jest w katalogu: LA Confidential.
Bartek –
Zapach i smak był przeciętny, czuć że kwiaty długo leżały w plastyku a nie w szkle. Kwiaty są zakrysztalone i usypiające w działaniu, kanapowe, natomiast w smaku nie ma rewelacji. Po prostu dobry przeciętniak. Konsystencja dosyć sucha, trochę opadniętych listków w pudełku. Kwiaty koloru ciemnozielonego z lekko fioletowym odcieniem. Dobre na noc.
robin887 –
Pink Kush zdecydowanie lepszy od LA chociaż czytałem, że to nie LA tylko Diamond OG i jak dla mnie działa jak Diamond OG właśnie. Ale i tak LA bardzo na plus. Nie wygląda i nie pachnie wybitnie, smakuje dobrze, działa rewelacyjnie. Idealny środek nasenny. Polecam 20stki od Aurory. Praktycznie zero miału i działanie długotrwałe tj. bardzo wydajny i mocny susz
Krystian92 –
Aurora, LA Confidential, znana również jako „Confidential” i „Confidential OG”, to popularna odmiana marihuany indica. Jej pąki mają mroźny, limonkowy wygląd i małe fioletowe liście. Smak LA Confidential jest gładki i sosnowy, z klasycznym aromatem skunksa, który nie utrzymuje się zbyt długo. Ogólnie rzecz biorąc, LA Confidential to wszechstronna odmiana, która zapewnia szybko zbliżające się doznania, które są zarówno psychodeliczne, jak i super uspokajające dla umysłu i ciała. Dla nowych pacjentów szukających ulgi, LA Confidential może zarówno uśpić, jak i leczyć ostry ból.
Znawca –
Super. Polecam. Działanie indyki. Ja nie mam gastro po tym tak dużego. Mocno na koniec dnia to rano jeszcze do południa czuć chill….
Sebaws –
Jest najlepsza na koniec dnia jeśli ktoś ma problemu ze snem. Nic lepszego na sen nie ma. Fajne zbite topy i niesamowitym zapachu.
Ksobinho –
Jeżeli ktoś używa tego od rana to nie ma się co dziwić…jeżeli się nie ma jakiekolwiek wiedzy to polecam kontakt z lekarzem…
Używam ganji ponad 20lat…tutaj od kilku miesięcy jakość jest petarda…moim zdaniem aktualnie najfajniejsza hybryda z przewagą indica na Polskim rynku…
Artur –
Jak dla mnie nadaje się to tylko i wyłącznie do stosowania na max godzinę przed snem, jak już nic produktywnego nie mam do zrobienia.. Produkt raczej dla osób które mają problemy ze snem niż dla takich co ich nie mają. Raz spróbowałem przed południem i musiałem walczyć do końca dnia ze sobą żeby nie zasnąć, jakbym się opił jakiejś hydroksyzyny.