LA Confidential sprzedawana jest jako czysta afgańska indica. Ta etykieta ma dwa problemy. Rodowód jej rodzica bywa podawany w wersji, w której o Afganistanie nie ma ani słowa. A relacje o linii rodzicielskiej opisują coś, czego po materiale afgańskim nikt by się nie spodziewał.
LA Confidential w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | L.A. Confidential, LA Con, Confidential OG |
| Hodowca | DNA Genetics, Amsterdam |
| Rodowód | OG LA Affie × afgańska odmiana miejscowa — przy czym pochodzenie samego OG LA Affie jest sporne |
| Typ | indica; deklaracje od 90/10 do „100% indiki” |
| THC / CBD | 17–20% / poniżej 1% (deklaracje rozbieżne) |
| Terpen wiodący | zależy od źródła — pinen, kariofilen albo mircen |
| Kwitnienie | 55–60 dni albo 7–9 tygodni, zależnie od deklaracji |
Dwaj Kalifornijczycy, którzy przenieśli hodowlę do Amsterdamu
DNA Genetics założyli w 2004 roku Don Morris i Aaron Yarkoni. Obaj pochodzili z Kalifornii, a firmę otworzyli w Amsterdamie.
Powód był praktyczny. W Holandii dało się wtedy prowadzić hodowlę nasienną legalnie i na skalę handlową.
Model ich pracy był prosty. Brali kalifornijskie klony, krążące dotąd wyłącznie z ręki do ręki, i wprowadzali je do europejskiej hodowli nasiennej.
LA Confidential była jedną z pierwszych realizacji tego pomysłu. Do dziś pozostaje najczęściej wymienianą pozycją w dorobku firmy.
„Affie”: jedno imię, dwa nie do pogodzenia rodowody
Co do samego zapisu krzyżowania panuje zgoda. Jednym rodzicem jest afgański landrace, czyli dawna odmiana miejscowa ukształtowana w jednym regionie. Drugim — linia o nazwie OG LA Affie.
„Affie” to skrót od Afghani. Sam hodowca opisuje tę linię jako czystą albo niemal czystą indicę afgańską.
Kłopot zaczyna się przy nazwie bliźniaczej. Pod szyldem ’78 LA OG Affie krąży materiał przypisywany kalifornijskiemu hodowcy znanemu jako Johnny Que.
Jego rodowód podawany jest zupełnie inaczej. Wymienia się tam tajską linię cytrynową, kolumbijskie złoto z 1978 roku i pakistańską odmianę miejscową.
To trzy linie równikowe. Afganistanu nie ma w tym zestawieniu wcale.
Do tego dochodzi trzeci trop. Ta sama linia bywa sprzedawana pod nazwą Afghan Bombay Kush, a Bombaj leży w Indiach.
Nie da się dziś rozstrzygnąć, czy to jeden materiał opisany dwa razy, czy dwa różne. Pewne jest tylko jedno: „czysto afgański” rodowód ma poważną wersję konkurencyjną.
Ile w niej właściwie indiki
Deklaracje rozchodzą się także w najprostszej sprawie. Jedna z większych baz odmian podaje wprost sto procent indiki.
Hodowca na własnej stronie pisze ostrożniej — o hybrydzie z przewagą indiki. Sprzedawcy najczęściej podają 90/10.
Ciekawsze jest to, co o linii rodzicielskiej piszą użytkownicy dużego serwisu odmianowego. Opisują OG LA Affie jako indicę dającą nietypowo energetyczne wrażenia.
Takie relacje nie pasują do materiału z Hindukuszu. Pasują natomiast do tego drugiego rodowodu, z liniami tajskimi i kolumbijskimi.
To oczywiście poszlaka, a nie dowód. Układa się jednak w tę samą stronę co spór o rodowód.
Miasto czy film noir
Skąd wzięła się nazwa? Krążą dwa wyjaśnienia i wykluczają się tylko częściowo.
Pierwsze jest prozaiczne. Litery „LA” przyszły wprost z nazwy rodzica i odsyłają do Los Angeles.
Drugie odsyła do kina. „L.A. Confidential” to film z 1997 roku, oparty na powieści Jamesa Ellroya z 1990 roku.
Rzecz dzieje się w Los Angeles lat pięćdziesiątych i opowiada o sekretach miasta. Słowo confidential znaczy „poufny”.
Hodowca nigdzie tego nie rozstrzyga. Opisuje odmianę na własnej stronie bardzo szczegółowo, ale o pochodzeniu nazwy nie pisze ani słowa.
Lista nagród rośnie z każdym kolejnym opisem
Tę rozbieżność da się pokazać na liczbach. Baza prowadząca archiwum konkursów podaje dla tej odmiany pięć wyników.
Są to dwa miejsca na podium wśród indyk na amsterdamskim konkursie w 2004 i 2005 roku. Dalej pierwsze miejsce w konkursie hodowców w 2005, drugie w kategorii ekologicznej w 2009 i trzecie na konkursie kanadyjskim w 2014.
Opisy sklepowe podają znacznie więcej. Dochodzą tam tytuł odmiany roku 2006, pierwsze miejsce wśród indyk w 2008 oraz wygrane w Las Vegas w 2007 i w 2009.
Część z tych pozycji może być prawdziwa. Żadnej nie potwierdza jednak archiwum, a im nowszy opis, tym dłuższa lista.
Cztery źródła, trzy różne czołówki zapachowe
Zestawienia zapachowe też się nie zgadzają, i to co do pierwszego miejsca.
Duży serwis odmianowy stawia na czele pinen — zapach igliwia, ten sam związek, co w sosnowym lesie. Dalej wymienia kariofilen, który daje ostrość czarnemu pieprzowi, oraz mircen, znany z chmielu i tymianku.
Europejski sprzedawca podaje tę samą trójkę w innej kolejności. Na czele stawia kariofilen.
Zbiorcze wyniki z amerykańskich laboratoriów wskazują z kolei mircen. Podawane zakresy to około 0,5–1,2% mircenu wobec 0,15–0,35% pinenu.
Jeżeli te liczby są miarodajne, pinen nie prowadzi tu wcale. A akurat pinen na czele bywa uznawany za znak rozpoznawczy starych linii afgańskich.
W tle wymieniany bywa jeszcze linalol o kwiatowym zapachu lawendy. W jednych oznaczeniach jest go więcej niż pinenu, w innych brakuje go zupełnie.
Skunk, igliwie i ziemia
Opisy zapachu są za to zgodne. To profil sprzed epoki odmian deserowych.
Hodowca pisze o ostrym, skunkowym zapachu z ziemistym spodem. Dokłada do tego sosnę, nutę korzenną i lekką słodycz na końcu.
Europejski sprzedawca opisuje to samo innymi słowami. Wymienia rozgniecione zioła, ściółkę leśną i słodkie wykończenie.
Budowa rośliny
Pokrój, czyli ogólny kształt i sylwetka rośliny, jest podręcznikowo indyczny. Roślina jest niska i krępa.
Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi, są mocno skrócone. Kwiatostany wyrastają przez to blisko siebie.
Liść jest dłoniasty, złożony z kilku listków rozchodzących się jak palce dłoni. Listki są szerokie i tępo zakończone.
Przylistki, czyli łuskowate osłonki otulające pojedynczy kwiat, są szerokie i zaokrąglone. Wystające z nich znamiona, cienkie włoski łapiące pyłek, mają barwę rdzawopomarańczową.
Przy chłodnych nocach liście przechodzą w fiolet. Odpowiadają za to antocyjany, te same barwniki, co w jagodach i czerwonej kapuście. Przy ciepłych nocach ta sama roślina zostaje zielona.
Archiwum konkursowe opisuje w tej linii dwa wyraźne fenotypy. Fenotyp to konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona — z jednej partii nasion potrafią wyrosnąć rośliny wyraźnie różne.
Deklaracje uprawowe również się rozjeżdżają. Kwitnienie podawane jest jako 55–60 dni albo jako siedem do dziewięciu tygodni, a plon w pomieszczeniu do 450 gramów na metr kwadratowy.
Co z niej wyrosło
Baza odmian wymienia ponad osiemdziesiąt linii wywiedzionych wprost z LA Confidential. To dorobek nietypowo duży jak na odmianę indyczną.
Najlepiej udokumentowana z nich to Cataract Kush, czyli krzyżówka z OG Kush z tej samej hodowli.
Ta para jest w katalogu wyjątkiem. Rodzic i potomek są tu opisani osobno, więc widać, co dokłada druga linia rodzicielska.
Po LA Confidential potomek dziedziczy zbitą budowę kwiatostanu i ziemisty spód zapachu. Od OG Kush bierze warstwę paliwowo-sosnową, której u rodzica nie ma.
Sam afgański wątek rodowodu łączy tę odmianę z Afghani i Hindu Kush. Z tej samej puli wywodzi się też pośrednio Northern Lights.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji, które zostawiło o niej ponad tysiąc czterysta osób w jednym serwisie.
Najczęściej powtarzają się trzy określenia: senność, rozluźnienie i euforia. Z powodu dwóch pierwszych odmiana bywa opisywana jako wieczorna.
Część relacji mówi jednak coś przeciwnego. Opisuje jasność myślenia i skupienie zamiast ociężałości.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia również skutki nieprzyjemne. Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu.
Trzecie w kolejności są zawroty głowy. Jeden z recenzentów pisze, że u części osób odczucie potrafi szybko przejść w niepokój.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje dla tej odmiany sięgają dwudziestu procent, a pojedyncze oznaczenia bywają wyższe.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowód tej odmiany opiera się na deklaracji hodowcy, a nie na dokumentacji genetycznej. Konkurencyjna wersja pochodzenia linii OG LA Affie krąży w obiegu hodowlanym i również nie ma potwierdzenia.
Listy nagród podajemy za archiwum konkursowym. Pozycje wymieniane wyłącznie w opisach handlowych zaznaczamy jako niepotwierdzone.
Deklaracje co do zawartości THC, plonu, czasu kwitnienia i udziału indiki są rozbieżne. Podajemy zakresy, a nie pojedyncze liczby.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, nie jako ustalenie.


ultimatebicz –
No więc, subiektywnie rzecz biorąc, pod kątem terapeutycznym oraz rekreacyjnym jest to jedna z najlepszych odmian, z bardzo nietypowym (albo raczej mocno typowym dla przeważających Pinene’owych odmian) zapachem, smakiem, działaniem, wyglądem, budową…
Obiektywnie już – początkowe partie były przesuszone, teraz również warto zarzucić saszetkę 62%, bo LA posłuży nam naprawdę długo – mam bardzo wysoką tolerancję, szczególnie na wszelkie „indyki”, tutaj jednak często dorzucam sobie jedynie okruszek czy dwa do dobrego CBD – rozluźnienie mięśni, całkowity spokój wewnętrzny i zewnętrzny, jako iż zrezygnowałem z alkoholu kilka lat temu, to jest właśnie idealny odpowiednik, aby się rozluźnić po pracy, jednocześnie oszczędzając drogi materiał. Pomaga także docenić, albo w ogóle zauważyć, przydatność MJ w dawkach niższych, niż ogólnie używane do 'ujarki’.
Pełna dawka (tutaj 0,15g – 0,25g) to ultraszerokie spektrum działania, nie tylko pomaga, a daje mi całkowity komfort życia przy ogromie stresu i lęku – nie zwykłem waporyzować rano lub w momencie wybudzenia rano, ale nic nie daje takiego efektu, jak niewielka dawka LA Confidential przy pełnym stresu ranku – rozwala nas na łóżku, pozostawiając uśmiech i budując plan wyjścia z trudnej sytuacji, ale na spokojnie, ignorując rzeczy w tym momencie nieistotne.
Rozluźnia nawet najgłębsze mięśnie, co przywodzi mi na myśl tylko działanie klonazepamu(!). Nie uświadczyłem tak silnej odmiany przeciwbólowej, przy problemach z dną moczanową (stawy, nerki, teraz również leczę pęcherz i zęba – tu też daje ulgę od całkiem RÓŻNEGO bólu… Jeśli działa na potężnie pulsującego zęba, to nie jest przypadek czy zbieg okoliczności, wiecie sami, jak jest z bólem zęba – tego nie potrafią nawet opiaty, zapewniam Was, nie wchodźcie w to tabletkowe ścierwo.
Miałem również olej z tej odmiany i był to najlepszy olej jaki brałem, pod każdym względem, a próbowałem kilkunastu odmian w oleju. Mikrodawkowanie daje megaspokój. Zwykłe dawki – fantastyczny relaks, nie jesteśmy przyklejeni do fotela, jeśli nie chcemy, zwykle jednak chcemy… 😀
Dawki wyższe dają sobie radę ze wszystkim, na co je stosowałem pod kątem przeciwbólowym, przeciwlękowym, przeciwdepresyjnym i rozluźniającym. LA pomaga wręcz 'przewlekle’ 🙂 Spróbować trzeba, to MUST dla każdego użytkownika M oraz MM. Wydaje mi się, że podejdzie każdemu, jednak nie jest to odmiana dla każdego do używania np. przez cały dzień – jest to potężna indica i trzeba liczyć się z indyczymi efektami ubocznymi. Jeśli nie stanowią dla nas kłopotu, będzie to jeden z ulubieńców w apteczce!
(Dla mających problem z rozróżnieniem Aurory 20% – krótka piłka. Czujesz LAS i masz podobne, okrągłe, bardzo mocno zbite topki – masz LA Confidential.
Czujesz KWIATY i SŁODYCZ, a topki mają w sobie więcej chaosu – masz Pink Kush. No i – LA Confidential rośnie w Niemczech, Pink Kush z tego co pamiętam w Kanadzie, stąd dopisek Deutschland GmbH przy LA, a brak przy Pink Kush.
Mateo –
Mocna, relaksująca, uspokajająca, zatrzymującą gonitwę myśli, można się bardzo przy niej mocno wkręcić np. w muzykę 🙂
Wrdn –
Jedyna w swoim rodzaju. Mocna, pyszna, klasyczna, najlepsza.
Adrian –
Wersja aptekowa jest mało aromatyczna, czuć ten ładny cytrusowo-leśno-pieprzno- ziemisto-sosnowy zapach ale nie jest aż tak wyraźny. Smak na plus. Na początku podobnie jak 22% aurora może być przytłaczająca. Polecam startowanie z niską dawką i po 5 minutach kolejną inhalacje. Po wyrobieniu tolerancji dla mnie jest to świetna całodniowa odmiana pomimo tego, że indica. Oceniam 8/10.