Ghost Train Haze nosi tytuł, który brzmi jak cecha rośliny, a opisuje jedną próbkę. Dwa razy magazyn branżowy nazwał ją najsilniejszą odmianą świata. Za każdym razem stała za tym pojedyncza partia konkursowa, wyhodowana przez kogoś innego niż autor linii.
Ghost Train Haze w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | GTH, Ghost Train Haze #1, Ghost Train Haze #7, OG Ghost Train Haze |
| Hodowca | Rare Dankness, Denver w Kolorado; linię złożył Scott „Moonshine” Reach |
| Rodowód | Ghost OG z Nevil’s Wreck |
| Typ | sativa według deklaracji producentów, 80–90% |
| THC | 19% jako średnia z ocen, 25,49% i 27,46% w próbkach konkursowych |
| Terpen wiodący | terpinolen |
| Kwitnienie | 65–80 dni |
| Wyróżnienia | Cannabis Cup 2014, kategoria sativa; drugie miejsce w 2013 roku |
Jak powstaje tytuł najsilniejszej odmiany świata
W 2012 roku amerykański magazyn ogłosił pierwsze zestawienie odmian o najwyższej zawartości THC. Redakcja zebrała ponad 300 zgłoszeń z czterech konkursów. Powyżej 20 procent wypadło 31 z nich.
Pierwsze miejsce zajęła Ghost Train Haze z wynikiem 25,49 procent. Próbkę zgłosiła przychodnia z Kolorado, a nie hodowca odmiany.
Trzy lata później nazwa wróciła na okładkę. Tym razem wynik podano jako 27,46 procent, a materiał pochodził z konkursu w Michigan. Uprawiał go zespół z Denver, znowu nie autor linii.
Te dwie liczby żyją dziś własnym życiem. Powtarzają je opisy sklepowe, choć dotyczą dwóch konkretnych partii sprzed lat.
Dla porównania warto spojrzeć na dane zbiorcze. Duży serwis z ocenami podaje dla tej samej nazwy około 19 procent THC.
Różnica między 19 a 27 procent to nie błąd pomiaru. To odległość między przeciętną partią a jedną, wyselekcjonowaną, przygotowaną pod konkurs.
Tytuł „najsilniejsza” opisuje więc zdarzenie, nie roślinę. Kolejna partia tej samej linii może wypaść zupełnie inaczej.
Trzy człony nazwy, trzy różne historie
Nazwa nie jest wymysłem marketingowym. To skrócony zapis rodowodu, w którym każdy człon odsyła gdzie indziej.
Człon „ghost” nie opisuje wyglądu rośliny. Pochodzi od pseudonimu użytkownika forum konopnego z lat 90., który kupił od kalifornijskiego hodowcy sadzonkę OG Kush.
Kupujący mieszkał w Michigan i podpisywał się jako Ghost. Kiedy materiał rozszedł się po zachodnim wybrzeżu, mówiono o nim po prostu „ten od Ghosta”. Tak przylgnęła nazwa Ghost OG.
Człon „train” pochodzi od klonu Trainwreck z kalifornijskiej Arcaty. Człon „haze” — od linii Neville’s Haze, sygnowanej przez holenderskiego hodowcę Nevila Schoenmakersa.
Przy nazwisku warto się zatrzymać. Hodowca zapisywał je przez jedno „l”, więc odmiana rodzicielska figuruje jako Nevil’s Wreck. Rynek uparcie dopisuje drugie „l” i stąd dwa zapisy tej samej nazwy.
Ojciec, którego nigdy nie sprzedano
Nevil’s Wreck to linia z osobliwą historią. Złożył ją około 2003 roku Scott Reach z Rare Dankness.
Materiał wyjściowy jest znany dokładnie. Męska roślina Arcata Trainwreck trafiła do niego w 2001 roku od amerykańskiego badacza. Żeńska pochodziła z drugiego pokolenia Neville’s Haze od holenderskiego hodowcy.
Rzecz w tym, że Nevil’s Wreck nigdy nie trafił do sprzedaży w postaci nasion. Firma używała wyłącznie jego męskich roślin do zapylania innych linii.
Ghost Train Haze jest właśnie takim potomstwem. Ojciec pozostał narzędziem hodowlanym, którego nikt z zewnątrz nie mógł sprawdzić.
Sama Ghost Train Haze poszła w drugą stronę. Bazy odmian wymieniają dziś ponad siedemdziesiąt linii, w których figuruje jako rodzic.
Rzadki terpen jako znak rodzinny
Profil zapachowy prowadzi tu terpinolen — świeży, żywiczny zapach znany z jałowca i drzewa herbacianego. Poza konopiami spotyka się go też w gałce muszkatołowej, jabłkach i kwiatach lilaka.
Ta akurat pozycja jest w katalogu rzadka. Szacunki mówią, że terpinolen prowadzi mniej więcej w jednej odmianie na dziesięć.
Tam, gdzie prowadzi, bywa wyraźny. Zestawienia podają dla takich profili od kilkunastu do ponad czterdziestu procent udziału wśród terpenów.
Odmiany z terpinolenem na czele skupiają się przy tym w jednej gałęzi hodowli, wywodzącej się z linii Haze. Terpen działa więc trochę jak znak rodzinny.
Za terpinolenem oznaczenia wymieniają mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku; spotyka się go również w mango. Dalej kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi, oraz pinen o zapachu igliwia.
Bywa wymieniany także limonen, odpowiedzialny za zapach skórki cytryny i pomarańczy. Kolejność w tych zestawieniach zmienia się między partiami.
Ostry cytrus bliżej limonki niż pomarańczy
Opisy sensoryczne układają się dość zgodnie. Pierwszy jest ostry cytrus, bliżej limonki niż słodkiej pomarańczy.
Pod spodem opisujący wskazują tło żywiczne i ziemiste. Powtarzają się też określenia ziołowe i korzenne.
Serwis zbierający relacje wskazuje trzy najczęstsze określenia smaku. To cytrus, szałwia i limonka.
Budowa rośliny
Kwitnienie jest długie jak na współczesny katalog. Deklaracje mieszczą się między 65 a 80 dniami, z wartością typową około 73 dni.
Pokrój, czyli ogólny kształt i sylwetka rośliny, bywa tu różny. Nie jest to wada opisu. Baza odmian wyodrębnia cztery fenotypy tej linii — od roślin wysokich i wyciągniętych po niskie i zbite. Fenotyp to konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona, a z jednej partii nasion potrafią wyrosnąć rośliny wyraźnie różne.
Sylwetka odziedziczona po stronie hazowej jest otwarta i przewiewna. Liście mają wąskie, długie listki o jasnej barwie.
Kwiatostan idzie jednak w drugą stronę. Po stronie Ghost OG dziedziczy krótszą oś, więc kolejne piętra kwiatów wyrastają blisko siebie.
Ta rozbieżność między sylwetką a szczytem pędu jest najłatwiej rozpoznawalną cechą tej odmiany.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
W dużym serwisie z ocenami odmiana ma blisko 1300 wpisów. Najczęściej powtarzane określenia to skupienie, energia i podniesienie nastroju.
Relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Dochodzi do tego rozstęp partii opisany wyżej. Część osób opisywała materiał o 19 procentach THC, część o ponad 25.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia też skutki nieprzyjemne i tu wychodzi rzecz znacząca. Na pierwszym miejscu listy nie stoi suchość w ustach, tylko niepokój.
Dalej wymieniane są zawroty głowy i suchość w ustach. Serwis, który zbiera te relacje, sam dopisuje uwagę o osobach podatnych na stany lękowe.
Jest w tym pewna ironia. Odmiana reklamowana liczbami z konkursów ma na czele listy skutków ubocznych odczucie odwrotne do tego, po które sięgali opisujący.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Dla tej nazwy oznaczenia sięgały 27 procent.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowód podaje hodowca i nie ma dokumentacji, która pozwoliłaby go sprawdzić. Ghost OG jako klon nie ma udokumentowanego pochodzenia, a historia jego nazwy krąży wyłącznie na forach.
Liczby 25,49 i 27,46 procent pochodzą z materiałów prasowych opisujących konkursy. Nie znamy laboratorium ani metody oznaczenia i traktujemy je jako dane o pojedynczych próbkach.
Szacunek o jednej odmianie na dziesięć z terpinolenem na czele pochodzi z opracowań branżowych, nie z pracy naukowej. Podajemy go jako rząd wielkości.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją i nie są danymi z badań klinicznych.


Ojejuś dżepetto –
Bardzo spoko. Jedna z moich ulubionych. Nie zamula, kreatywność, śmiechawa, no i spoko do spotkania z innymi, ktorzy sie leczą baką ( 😀 ) . Nie polecam do filmu ( do tego mamy duzo innych odmian ) a pobudzenie kreatywności polecam wykorzystać do czegoś, co przysłuży sie ludzkości.. np jakis wynalazek 😀
Piotr –
Najlepsza odmiana na rynku 🙂 super na adhd, depresje i pobudzenie kreatywności
L’Karlo –
Paliłem chyba wszystkie odmiany aptekowej ale gorilla i właśnie ten bohater to moi faworyci. Z SLaba jedna z najlepszych. Bardzo mi podeszła. 22% i jest konkretnie fajnie. Żadnych omamów ani halucynacji. Fajny dodatek do medytacji..ano właśnie….zaraz wracam 😀 Polecam naprawdę ok, wiadomo jak ze wszystkim..nie ma co przeginać bo potem wchodzą jakieś dziwne akcje j/w
Bajmed –
Przy użytkowaniu medycznym mało efektywna. Przy jednej, dwóch waporyzacjach spoko jako uspokajacz. W większych ilościach dodaje energii, tworzy też trochę napięcia w ciele. Może delikatnie wpływa na poprawę nastroju ale nie jest to jakiś wypierdalacz. Zdecydowanie się zawiodłem jeśli chodzi o użytek medyczny. O wiele lepsze w działaniu pobudzającym czy antydepresyjnym są odmiany s labu takie jak ISS, Sour Diesel.
Zielony –
Odmiana nieźle mnie przeorała w postaci potężnych halucynacji oraz wrażenia i wizji przebywania w osobnym uniwersum. Miałem omamy dźwiękowe, wzrokowe, czuciowe. Jeden cybuch starcza na kilka godzin rycia bani. Gastro wystapiło ale nie jakieś duże. Efekt halucyjancji przyćmił efekt przyjemności dlatego nie jest to zioło do chillowania. Efekty są powalające i miota człowiekiem niemal od razu.
chmurex –
Wczoraj zapaliłem pierwszy raz (próbowałem już wcześniej zarówno jack’a jak i gorilla glue medyczniaki) ten zdecydowanie najbardziej mi podszedł.
Nie zaciemnia umysłu, dobry do pracy przy kompie, bardzo fajnie podniósł doznania dźwiękowe. Wydajny, jeden cybuch zaspokaja mnie na długie godziny – a nie z każdym tematem tak jest 😉
+ nie zamula, efekty dźwiękowe (tzw sterowniki ;)), wydajne palenie
– z tych droższych
Jarek –
Zapach fenomenalny bardzo przyjemny, cytrusowy. Jeśli chodzi o moc chyba najmocniejsza odmiana medycznej mery..
Xd –
Waliłem tłoka z tego z holki jest tyta najlepszy duch
Am –
ZAPACH powalajacy, odmiana dostepna w aptekach pod nazwa Aurora 22% ^^ 🙂 , dobry upierdalacz , im wiecej tym blizej lozka 😉 ogolnie pozytywnie i bardzo mocne w dzialaniu . Polecam na wszystkie dolegliwości