Przejdź do treści
Purple Haze

Wizualizacja poglądowa. Obraz nie przedstawia konkretnej partii ani produktu leczniczego.

Sativa

Purple Haze

Hodowca: nieujawniony

5,00 2 opinii
Rodowód
Purple Thai × Haze
Terpen dominujący
Mircen
Aromat
Jagodowy
Indica 15% Sativa 85%
Reklama 420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany

Purple Haze jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych nazw w konopiach i jedną z najgorzej udokumentowanych roślin. Nazwa weszła do obiegu w marcu 1967 roku, wraz z singlem Jimiego Hendriksa. Każda datowana wersja rośliny jest od tego młodsza. A o tym, czym ta roślina właściwie jest, krążą trzy odpowiedzi, których nie da się pogodzić.

Purple Haze w skrócie

Inne nazwy w obiegu Purple Haze, PH, Purple/Magenta Haze
Hodowca nieznany — pozycja z epoki sprzed komercyjnych banków nasion
Rodowód sporny: krzyżówka Purple Thai z Haze, fioletowy fenotyp Haze albo nazwa bez ustalonej linii
Typ sativa według deklaracji, ok. 85%
THC ok. 16% według zbiorczych oznaczeń
Terpen wiodący mircen
Kwitnienie 7–12 tygodni według deklaracji

Piosenka jest starsza od każdej datowanej wersji rośliny

Singiel „Purple Haze” ukazał się w Anglii w marcu 1967 roku. W czerwcu tego samego roku Hendrix zagrał na festiwalu w Monterey i podbił Stany.

Wcześniej, w styczniu 1967, udzielił wywiadu, w którym mówił o pisaniu piosenek ze snów. Wymienił przy tym utwór o roboczym tytule „The Purple Haze” i powiedział, że dotyczy snu o spacerze pod wodą.

Reklama GanjaFarmer.com.pl — nasiona marihuany

Najwcześniejsze datowane relacje o roślinie mówią o Santa Cruz. Jedna wskazuje rok 1969 jako początek prac nad linią Haze, druga umieszcza całą historię w latach siedemdziesiątych.

Kolejność jest więc odwrotna niż w potocznym przekonaniu. To nie piosenkarz nazwał utwór od odmiany.

O czym była ta piosenka: trzy odpowiedzi

Sam autor odpowiadał w wywiadach różnie. Najczęściej mówił o śnie.

Jego biograf Charles Cross wskazał źródło literackie. Miała nim być wydana w 1966 roku powieść fantastycznonaukowa Philipa José Farmera „Night of Light”, w której pada zwrot o purpurowej mgle.

Inny biograf, Harry Shapiro, nie próbuje wskazać jednego źródła. Uważa tekst za zlepek pomysłów gromadzonych przez dłuższy czas.

Do tego dochodzi spór o odczytanie narkotyczne. Jedna z dużych baz odmian pisze wprost, że piosenka dotyczyła LSD, a nie konopi.

Redakcja innego serwisu odmianowego zaprzecza obu wersjom naraz. Twierdzi, że utwór nie dotyczy ani konopi, ani LSD.

Praktyczny wniosek jest jeden. Nazwa tej odmiany jest cytatem z kultury i nie mówi o roślinie nic.

Trzy rodowody i żaden udokumentowany

Pierwsza wersja jest najczęstsza. Podaje krzyżówkę Purple Thai z Haze, czyli linii tajskiej z kalifornijską.

Druga wersja mówi, że żadnego krzyżowania nie było. Purple Haze miałaby być po prostu fioletowym fenotypem pierwotnej linii Haze.

Fenotyp to konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona — z jednej partii nasion potrafią wyrosnąć rośliny wyraźnie różne. Opracowanie porządkujące historię tej linii wymienia cztery takie powtarzalne postacie.

Nazwano je po barwach: purpurowa, srebrna, złota i niebieska. Purpurowa miała mieć fioletowe osłonki kwiatów i słodko-korzenny, kadzidlany zapach.

W tym ujęciu Purple Haze i Silver Haze są rodzeństwem z jednej partii nasion, a nie osobnymi krzyżówkami.

Sama linia Haze rozeszła się potem szeroko. Z tej gałęzi wywodzą się między innymi Amnesia Haze i Ghost Train Haze, ale ich rodowody są już zapisane.

Trzecia wersja jest najostrzejsza. Duża baza odmian pisze wprost, że to „nie stara odmiana, tylko stary mit”, bo w tamtych czasach nikt nie sprzedawał jej jako nasion.

Nie zgadza się nawet to, kto stworzył samą linię Haze. Jedna opowieść mówi o „braciach Haze” i hodowcy znanym jako Sam the Skunkman.

Druga wymienia dwóch Kalifornijczyków występujących pod inicjałami i datuje początek na 1969 rok. Punktem wyjścia miała być przypadkowo zapylona kolumbijska roślina.

Redakcja przytaczająca pierwszą wersję dodaje przy tym uczciwe zastrzeżenie. Pisze, że część osób wątpi, czy bracia Haze w ogóle istnieli.

Skąd bierze się fiolet

Fiolet bywa czytany jako znak jakości albo rzadkości. W rzeczywistości to zwykłe zjawisko z podręcznika fizjologii roślin.

Odpowiadają za nie antocyjany, czyli te same barwniki, które dają kolor jagodom i czerwonej kapuście. Gromadzą się głównie w warstwach powierzchniowych: w osłonkach kwiatów, w ogonkach liściowych i wzdłuż nerwów.

Dlatego wybarwienie jest wierzchnie i nierówne. Dwie sąsiednie tkanki tej samej rośliny potrafią mieć różny odcień.

O widoczności decyduje chlorofil, czyli zielony barwnik, dzięki któremu rośliny są zielone. Jest gęstszy optycznie i po prostu przykrywa resztę.

Antocyjany bywają obecne długo, zanim staną się widoczne. Ujawniają się dopiero wtedy, gdy chlorofilu ubywa, a jego rozkład przyspiesza chłód nocy.

Stąd wzięło się przekonanie o „fiolecie z zimna”. Temperatura nie tworzy barwnika, tylko odsłania ten, który już jest.

Sama skłonność do wybarwienia jest dziedziczna. W tej odmianie przypisuje się ją stronie tajskiej, bo klasyczne haze pozostają jasnozielone przez cały cykl.

Dlaczego akurat ta nazwa tak łatwo się rozeszła

Tu jest sedno kłopotu z tym hasłem. Barwa jest najłatwiejszą cechą do naśladowania.

Rodowodu nie widać, zapachu nie widać, a fiolet widać z odległości metra. Wystarczy więc wybrać dowolną roślinę wybarwioną na fioletowo, żeby nazwa wyglądała na uzasadnioną.

Skutek jest taki, że pod tą nazwą krąży dziś materiał o rozmaitym pochodzeniu. Wybierany bywa wyłącznie pod kolor.

Warto przy tym pamiętać o rzeczy prostej. Antocyjany są bezwonne, więc barwa nie mówi nic o zapachu ani o składzie rośliny.

Nazwa jest wszędzie, roślina prawie nigdzie

Rozpoznawalność nazwy nie przekłada się na obecność rośliny.

Menedżer jednego ze sklepów w Seattle powiedział w 2020 roku, że nie widział tej odmiany od 2015. Dodał, że nowe odmiany powstają bez przerwy, a marki idą za modą.

Widać to też po bazach danych. Duża baza odmian nie ma dla tego hasła ani jednego zgłoszonego fenotypu, ani jednego opisu smaku.

Przy hasłach o podobnej sławie takich zgłoszeń są setki. Tutaj nie ma ich wcale.

Zapach: lawenda, fiołek, jagody

Opisy zapachu pochodzą z relacji użytkowników, bo hodowcy tej odmiany po prostu nie ma.

Najczęściej wymieniane są lawenda, nuta kwiatowa i fiołek. Pod nimi ma się kryć słodycz jagodowa z ziemistym tłem i korzennym wykończeniem.

Zbiorcze oznaczenia stawiają na czele mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku; spotyka się go też w mango. Dalej wymieniany jest kariofilen, który daje ostrość czarnemu pieprzowi, i limonen o zapachu skórki cytryny.

Ten zestaw nie tłumaczy jednak nuty fiołkowej i lawendowej z opisów. To kolejny ślad tego, że pod jedną nazwą oceniano różny materiał.

Budowa rośliny

Pokrój, czyli ogólny kształt i sylwetka rośliny, jest wydłużony i luźny. Oś kwiatostanu ciągnie się długo, bez skrócenia typowego dla materiału afgańskiego.

Przylistki, czyli łuskowate osłonki otulające pojedynczy kwiat, wybarwiają się nierówno. Najpierw fiolet pojawia się na obrzeżach, dopiero potem w głębi kwiatostanu.

Znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek, są u dojrzałych roślin rdzawe.

Deklaracje uprawowe podają kwitnienie od siedmiu do dwunastu tygodni i klimat śródziemnomorski jako najkorzystniejszy. Pochodzą od sprzedawców nasion i dotyczą współczesnych linii sprzedawanych pod tą nazwą.

Co raportują użytkownicy

Poniższe nie jest naszą oceną. To zestawienie relacji z serwisu, w którym odmianę oceniło ponad tysiąc dwieście osób.

Najczęściej powtarzają się trzy określenia: kreatywność, euforia i rozbawienie. Z tego powodu odmiana bywa opisywana jako dzienna.

Nie wszyscy piszą to samo. Część relacji opisuje raczej senne rozmarzenie niż pobudzenie, więc reakcje bywają indywidualne.

Te opisy trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.

Przy tym haśle zastrzeżenie waży więcej niż zwykle. Skoro rodowód jest sporny, a materiał dobierany bywa pod kolor, relacje mogą dotyczyć wielu różnych roślin.

Działania niepożądane i ryzyka

Ta sama grupa wymienia również skutki nieprzyjemne. Na pierwszym miejscu stoją zawroty głowy.

Dalej wymieniane są suchość w ustach i suchość oczu. To najczęstsze odczucia zgłaszane przy większości odmian.

Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Dla tej odmiany zbiorcze oznaczenia podają wartości umiarkowane, ale pojedyncze partie bywają znacznie mocniejsze.

Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.

Nota redakcyjna

To hasło opisuje przede wszystkim spór, bo nie ma tu czego opisywać pewniej. Odmiana pochodzi z czasów, gdy hodowla nie prowadziła rejestrów, a nazwy nadawano nieformalnie.

Trzy podane wersje pochodzenia wykluczają się nawzajem i żadnej nie potwierdza dokumentacja. Relacje o „braciach Haze” traktujemy jako przekaz środowiskowy, nie ustalenie.

Wątek piosenki opieramy na wywiadzie z 1967 roku i na ustaleniach dwóch biografów. Sam autor podawał w różnych rozmowach różne wyjaśnienia.

Opisy zapachu i odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Przy tym haśle mogą dotyczyć materiału o różnym pochodzeniu.

Rodowód — 2 pokolenia wstecz

4 linie · 2 źródła miejscowe

Diagram rozpisuje samo pochodzenie hodowlane. Prowadzi wyłącznie w górę, do przodków — nie pokazuje odmian pokrewnych ani wyhodowanych z tej linii.

  • Purple Haze
    • Purple Thai
      • Oaxacan Goldbrak
      • Chocolate Thaiselekcja z tajskiej puli landrace
    • Haze

Kursywą — populacja miejscowa, nie linia hodowlana.

Terpeny w Purple Haze

Terpen dominujący
Mircen

Najpowszechniejszy terpen konopny, o ziemistym i lekko piżmowym zapachu. Ten sam związek występuje w tymianku i chmielu.

Aromat

Oceny cząstkowe

Wygląd 5,0 2
Zapach 5,0 2

2 opinie dla Purple Haze

  1. fan #GanjaMafia –

    Wygląd 5,0
    Zapach 5,0

    Smakuje właśnie Purple Haze i zaliczam do silnych. Aromat mega boski, inny niż odmiany które miałem. Smak słodkawy, nie dusi, nie gryzie a buch nie wali. Idealna Purple Haze na wieczory przed spaniem. Nie ma copy ale po kilku buchach czuć moc. Podczas przebierania topów lepiej założyć sobie rękawiczki bo lepią się bardzo topy. Jeśli za późno się skapliscie to polecam palce posmarować masłem gdyż THC rozpuszcza się w tłuszczu.
    Polecam zdecydowanie Purple Haze 👍
    Pozdro

  2. twoj stary –

    Wygląd 5,0
    Zapach 5,0

    dobre polecam

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oceny cząstkowe (opcjonalnie)

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek