Lemon G to klon z Ohio, który nigdy nie ukazał się jako nasiona. Od początku krąży wyłącznie jako sadzonka przekazywana z rąk do rąk.
W bazach hodowlanych wygląda to paradoksalnie. Odmiana nie ma ani jednego pewnego rodzica, a ma ponad pięćdziesięcioro udokumentowanych dzieci.
Lemon G w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | Lemon G, Ohio Lemon G, Lemon G Cut |
| Hodowca | nieujawniony; w relacjach tylko pseudonim „G” |
| Rodowód | sporny — cztery wersje w obiegu, żadna potwierdzona |
| Postać w obiegu | wyłącznie klon; brak wersji nasiennej od banku nasion |
| Typ | sativa według deklaracji sprzedawców |
| Terpen wiodący | limonen |
Pięćdziesięcioro dzieci i zero pewnych rodziców
Największa publiczna baza rodowodów konopnych wymienia dla Lemon G ponad pięćdziesiąt krzyżówek z jej udziałem. Każda ma nazwę, hodowcę i datę.
W tej samej bazie rodowód samej Lemon G opatrzony jest słowem „prawdopodobnie”.
To odwrócenie zwykłego porządku. Zazwyczaj wiadomo, skąd odmiana pochodzi, a nie wiadomo, co z niej wyszło. Tutaj jest dokładnie na odwrót.
Wyjaśnienie jest proste. Potomstwo powstawało już w legalnym obrocie, gdzie hodowcy podpisują swoje wydania. Sam klon wyszedł z obiegu, w którym nikt niczego nie podpisywał.
Cztery wersje rodowodu
Wersja pierwsza mówi o G13 skrzyżowanej z odmianą nieustaloną. Druga dokłada do G13 konkretną partnerkę i podaje linię Misty. Trzecia wskazuje Lemon Skunk. Czwarta wywodzi całość ze starego materiału kolumbijskiego sprowadzonego w latach siedemdziesiątych.
Żadna z tych wersji nie ma potwierdzenia. Przy roślinie wybranej poza bankiem nasion jest to typowe.
Rodowód rekonstruuje się wtedy po fakcie — z zapachu i z wyglądu rośliny, a nie z zapisów hodowcy. Metoda ta jest myląca podwójnie. Cechy, po których się wnioskuje, są bowiem tymi samymi, które przesądziły o wyborze rośliny.
Klon, którego nie da się odtworzyć
Klon jest jedną rośliną powielaną przez sadzonki. Każdy egzemplarz jest jej kopią, ale z nasion nie da się jej złożyć od nowa.
Przy Lemon G ma to ostrzejsze skutki niż zwykle. Ohio przez dwie dekady nie miało żadnej instytucji porządkującej nazwy — program medyczny uchwalono tam dopiero w 2016 roku.
Do tego czasu jedyną dokumentacją klonu był łańcuch ludzi przekazujących sobie sadzonki. Nazwa podróżowała przy tym szybciej niż roślina.
Materiał opisywany poza Ohio jako Lemon G bywa więc czymś innym niż klon wyjściowy. Sprawdzić tego nie sposób, bo nie ma banku nasion, który firmowałby wzorzec.
W Wielkiej Brytanii podobna historia skończyła się inaczej. Cheese doczekała się przekładu na linię nasienną i przez to zyskała punkt odniesienia. Lemon G takiego przekładu nie ma.
Skąd litera w nazwie
Człon „Lemon” mówi o zapachu. Litera „G” nie mówi o roślinie nic.
Najczęściej powtarzana wersja wskazuje hodowcę z Ohio, znanego wyłącznie pod tym inicjałem. Litera weszła do nazwy w miejsce nazwiska.
Krąży też odczyt konkurencyjny: że „G” pochodzi od G13, wskazywanej jako domniemany rodzic. Rozstrzygnąć tego nie sposób.
Sama dwuznaczność jest pouczająca. Gdy nazwa koduje osobę, równie łatwo odczytać ją wstecz jako skrót rodowodu — nie ma bowiem rejestru, w którym dałoby się to sprawdzić.
Cytryna, po której tę roślinę się rozpoznaje
W profilu prowadzi limonen o zapachu skórki cytryny i pomarańczy. Towarzyszą mu kariofilen, który daje ostrość czarnemu pieprzowi, oraz linalol o kwiatowym zapachu lawendy.
Układ z limonenem tak wyraźnie na czele jest w konopiach stosunkowo rzadki. To on odpowiada za ostrość, którą w opisach tej odmiany przywołuje się najczęściej.
Wraca w nich porównanie do skoncentrowanego płynu do naczyń o zapachu cytryny. Skojarzenie nie jest przypadkowe — te same związki cytrusowe od dziesięcioleci wchodzą w skład preparatów zapachowych.
Warto odróżniać tę pozycję od Lemon Haze. To dwie różne rośliny, a zapytania o nie często się mieszają.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją, od około dwustu pięćdziesięciu osób.
Najczęściej wracają trzy określenia: podniesienie nastroju, rozluźnienie i euforia.
Grupa jest niewielka, więc obraz jest mniej pewny niż przy odmianach szeroko dostępnych. Relacje nie są badaniem i brak badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne. Wymienia suchość w ustach, suchość oczu oraz uczucie zagrożenia bez powodu.
Ta trzecia pozycja jest tu warta uwagi. Część osób raportuje więc coś przeciwnego niż rozluźnienie wymienione akapit wyżej.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Reakcje bywają przy tym indywidualne.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Przy tej odmianie sporne jest niemal wszystko poza pochodzeniem geograficznym. Dotyczy to rodowodu, znaczenia litery w nazwie i tożsamości materiału krążącego dziś pod tą nazwą.
Cztery wersje rodowodu podajemy jako relacje, bez rozstrzygania. Liczbę krzyżówek z udziałem tej linii podajemy za publiczną bazą rodowodów — to zapis bazy, a nie potwierdzenie każdej pozycji z osobna.
Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników i nie są danymi z badań klinicznych.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.