Blueberry to jedna z najstarszych odmian, które do dziś krążą pod własną nazwą. Wyprowadził ją amerykański hodowca znany jako DJ Short. Rzecz w tym, że cecha, od której wzięła nazwę, bywa w niej nieobecna. Zdarza się to także w nasionach od samego hodowcy.
Blueberry w skrócie
| Nazwy w obiegu | Blueberry, Berry Blue |
| Hodowca | DJ Short (USA); wydania europejskie od lat 90. |
| Rodowód | Flo × Highland Thai; potocznie skracany do Afghani × Thai × Purple Thai |
| Powstanie | lata 70., stabilizacja podawana jako 1981 (daty rozbieżne) |
| Typ | indica według deklaracji producentów, zwykle 80–85% |
| THC | 17–20% w oznaczeniach, 16–24% w materiałach hodowców |
| Terpen wiodący | zależnie od oznaczenia — mircen albo kariofilen |
Blueberry, która nie pachnie blueberry
Najciekawsza rzecz w tej odmianie dotyczy jej znaku rozpoznawczego.
Na forach hodowlanych wraca skarga, że jagodowego zapachu w roślinie po prostu nie ma. Jeden z uprawiających opisał przypadek skrajny. Wysiał czterdzieści nasion czwartego pokolenia, kupionych bezpośrednio od hodowcy tej linii.
Rośliny wyszły zaskakująco jednolite. Różniły się właściwie tylko drobiazgami w budowie. Ani jedna nie miała jednak zapachu, po którym odmianę się rozpoznaje.
Podobne relacje dotyczą starszych partii. Kupujący pisali, że materiał był dobry, ale jagód w nim nie było ani w zapachu, ani w smaku.
Wyjaśnienie jest prozaiczne i dotyczy całego rynku nasion. Gdy linię przekazuje się kolejnym firmom i rozmnaża na skalę handlową, materiał odchodzi od punktu wyjścia. Blueberry z lat 80. i Blueberry produkowana masowo dla Europy dwadzieścia lat później to nie to samo.
Syn hodowcy mówi, że prawdziwy materiał rozpoznaje po zapachu od dziecka. Opisuje go jako połączenie kwiatów, jagód, ziemi i haszyszu.
Rodowód jest o jedno pokolenie głębszy
Zapis krążący po rynku brzmi: Afghani, Thai i Purple Thai. To skrót, który gubi jedno pokolenie.
Według relacji hodowcy Blueberry powstała ze skrzyżowania Flo z tajską linią zwaną Highland Thai. Tę drugą nazywano też Juicy Fruit, od słodkiego, tropikalnego smaku.
Flo nie jest przy tym rośliną obcą. To wcześniejsza praca tego samego hodowcy — skrzyżowanie Purple Thai z afgańskim ojcem.
Purple Thai też była krzyżówką: tajskiej linii czekoladowej z meksykańską odmianą miejscową znaną jako Highland Oaxaca Gold. Materiał afgański przyszedł natomiast z kalifornijsko-oregońskiego obiegu, jedno pokolenie od Afganistanu.
Blueberry jest więc krzyżówką odmiany autorskiej z linią wyjściową. Potoczny zapis wymienia same babki i dziadków, pomijając rodzica.
Hodowca pracował odwrotnie niż reszta
Jest w tej historii szczegół techniczny, który wyjaśnia sporo.
W latach 70. i 80. hodowcy krzyżowali zwykle rośliny afgańskie jako matki. DJ Short robił odwrotnie. Za matki brał rośliny tajskie i meksykańskie, a zapylał je pyłkiem roślin afgańskich.
Syn hodowcy uważa właśnie to za powód sukcesu tej linii. Odwrócenie ról przy krzyżowaniu dało roślinę o innym układzie cech niż reszta ówczesnego rynku.
Sama selekcja zajęła kilkanaście lat. To skala pracy nieporównywalna z dzisiejszymi premierami, gdzie od krzyżówki do nazwy handlowej mija czasem jeden sezon.
Skąd wzięły się pierwsze nasiona
Punktem wyjścia były nasiona znajdowane w suszu sprowadzanym na zachodnie wybrzeże.
Pochodził on z Azji Południowo-Wschodniej oraz z rejonu Hindukuszu. Ustabilizowanych odmian wtedy nie było. Materiałem pozostawały dawne odmiany miejscowe, ukształtowane w jednym regionie, o dużym rozrzucie cech w obrębie jednej partii nasion.
Krąży też wersja dalej idąca. Syn hodowcy przypuszcza, że nasiona wyjściowe mogły przejść przez ręce amerykańskich instytucji państwowych. Sam zaznacza, że to domysł, a takich opowieści w tym środowisku jest wiele.
Ma za to prostsze wyjaśnienie rozejścia się linii po świecie. Miasto Eugene w Oregonie było w latach 70. i 80. przystankiem muzyków jeżdżących między Portland a północną Kalifornią. Odwiedzający zabierali materiał ze sobą.
Trzy daty i trzy firmy
Europejska historia tej odmiany też nie jest jednoznaczna.
Jedne źródła podają, że hodowca zaczął współpracę z holenderską firmą w 1993 roku, a nasiona weszły do sprzedaży w 1995. Inne wskazują drugą firmę i rok 1998 jako wejście na rynek holenderski.
Rozchodzą się nawet daty powstania samej linii. Spotyka się „lata 70.”, rok 1981 jako moment ustabilizowania i przedział 1979–1980 podawany przez rodzinę hodowcy.
Skutek tego rozproszenia widać do dziś. Blueberry jest raczej rodziną spokrewnionych linii niż jedną ustabilizowaną odmianą.
Deklaracje, które się wykluczają
Najlepiej widać to po danych uprawowych.
Jedna baza podaje dla nasion od samego hodowcy kwitnienie 45–55 dni i wysokość 70–100 cm. Plon opisuje jako nieco poniżej przeciętnej.
Duża holenderska firma podaje dla swojej wersji zupełnie co innego: osiem do dziewięciu tygodni kwitnienia i 350–450 gramów z metra kwadratowego. Rośliny uprawiane na zewnątrz mają u niej sięgać nawet 2,5–3 metrów.
To różnica rzędu wielkości przy tej samej nazwie. Wysokość rośnie trzykrotnie, a czas kwitnienia wydłuża się o dwa tygodnie.
Skąd bierze się niebieski
Za przebarwienia odpowiadają antocyjany.
To barwniki dające fiolet i bordo — te same, co w jagodach i czerwonej kapuście. Rządzą się trzema prostymi regułami, a te trzy reguły tłumaczą niemal wszystkie nieporozumienia wokół „niebieskich” odmian.
Po pierwsze, ich barwa zależy od odczynu otoczenia. W kwaśnym przechodzą w czerwień, w obojętnym w purpurę, w zasadowym ku błękitowi. Ten sam barwnik daje więc czerwień w jednej tkance i granat w innej.
Po drugie, przez większość życia rośliny są zamaskowane chlorofilem, czyli zielonym barwnikiem, dzięki któremu rośliny są zielone. Ujawniają się dopiero wtedy, gdy chlorofilu w tkance ubywa.
Po trzecie, ich wytwarzanie zależy od temperatury. Chłodne noce sprzyjają wybarwieniu, ciepłe je hamują.
Wniosek jest jeden. Wybarwienie nie jest stałą cechą odmiany, tylko możliwością zapisaną w genach. Ta sama roślina prowadzona w cieple potrafi zostać całkowicie zielona.
I jeszcze jedno rozstrzygnięcie, które w opisach odmian ginie najczęściej. Barwa nie ma nic wspólnego z zapachem, bo antocyjany są bezwonne. Zbieżność jagodowej nuty z granatowym wybarwieniem to przypadek dwóch niezależnych cech, wzmocniony przez nazwę.
Dwa oznaczenia, dwa różne terpeny wiodące
Profile terpenowe też się rozchodzą.
Jedno oznaczenie stawia na czele mircen, o zapachu znanym z chmielu i tymianku, spotykanym też w mango. Drugie podaje kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi.
Serwis zbierający oceny użytkowników wymienia z kolei mircen, kariofilen i pinen, odpowiadający za zapach igliwia. W tle pojawiają się humulen, znany z goryczkowego zapachu chmielu w piwie, oraz linalol o kwiatowym zapachu lawendy.
Określenie „terpen wiodący” dotyczy zawsze konkretnej serii, a nie odmiany jako takiej. Przy dwóch analizach tego samego materiału kolejność potrafi się zamienić.
Borówka i wanilia na ziemistym spodzie
Przy otwarciu pojemnika prowadzi słodka nuta jagodowa, bliżej borówki niż maliny.
Tuż za nią idzie akcent waniliowy. Po rozkruszeniu wychodzi ziemiste, lekko kwiatowe tło od strony afgańskiej. Jagodowość utrzymuje się najdłużej, a ziemistość zamyka całość.
Trzeba przy tym pamiętać o zastrzeżeniu z początku. Część roślin sprzedawanych pod tą nazwą nie ma tego profilu wcale.
Budowa rośliny
Roślina jest niska i przysadzista, o wyraźnie skróconych międzywęźlach — odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi są tu małe.
Ten kształt odziedziczyła po materiale afgańskim. Z wydłużoną sylwetką linii tajskich, obecnych w tym samym rodowodzie, nie ma nic wspólnego. Rozgałęzienie jest obfite i zaczyna się nisko, przez co roślina bywa niemal tak szeroka, jak wysoka.
Liść ma listki szerokie, rozchodzące się jak palce dłoni, o zaokrąglonym zarysie i krótkich ogonkach. Blaszka, czyli płaska część liścia bez ogonka, jest ciemna i matowa.
Kwiatostany osadzają się na szczytach pędów. Przylistki, czyli łuskowate osłonki otulające pojedynczy kwiat, są krótkie i zaokrąglone. To jedna z łatwiejszych do rozpoznania cech materiału afgańskiego.
Barwa idzie od oliwkowej zieleni po granat i fiolet. Kontrastują z nią pomarańczowe znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek.
Wybarwienie zaczyna się zwykle od najstarszych liści dolnych i przesuwa ku szczytowi. Jego nasilenie bywa różne nawet w obrębie jednej partii nasion.
Nagrody i potomstwo
Najważniejsze wyróżnienie przyszło w 2000 roku.
Odmiana wygrała wtedy kategorię indiki w konkursie High Times Cannabis Cup. Później wypadała już skromniej — w kanadyjskim konkursie zajęła piąte miejsce w 2014 roku i jedenaste rok później.
Znaczenie tej linii widać jednak nie po nagrodach, tylko po potomstwie. Blueberry stała się materiałem wyjściowym całego kolejnego pokolenia krzyżówek, w tym Blue Cheese, Berry White i Blue Dream.
Dlatego człon „blue” w nazwie odmiany jest zwykle wskazówką rodowodową, a nie zapowiedzią koloru. Mówi, że gdzieś w rodowodzie stoi Blueberry.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany.
To zestawienie relacji osób, które same zgłosiły swoje wrażenia. Serwis zbierający oceny podaje dla tej odmiany blisko dwa i pół tysiąca ocen. Powtarzają się w nich trzy określenia: senność, wyciszenie i dobry nastrój.
Z powodu dwóch pierwszych odmiana bywa opisywana jako wieczorna. Część relacji tego jednak nie potwierdza.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Dochodzi do tego problem opisany wyżej. Pod tą nazwą krąży kilka linii, więc część osób opisywała inną roślinę.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia też skutki nieprzyjemne.
Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu. Trzecie w kolejności są zawroty głowy.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje hodowców dla tej linii sięgają 24%.
Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają też interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowód znamy wyłącznie z relacji hodowcy i jego rodziny. Dokumentacja z lat 70. nie istnieje, a zapis rodowodu bywa podawany w kilku wariantach.
Przypuszczenie o pochodzeniu pierwszych nasion podajemy jako domysł, którym nazywa je samo źródło. Nie ma za nim żadnego potwierdzenia.
Dane uprawowe pochodzą od dwóch różnych dostawców i wykluczają się nawzajem. Podajemy oba zestawy, bo nie da się rozstrzygnąć, który opisuje materiał bliższy pierwowzorowi.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Pacjent –
Slaby efekt psychoaktywny, mocne dzialanie rozluzniajace i uspokajajace. Wycisza i odpreza bez nadmiernego natloku mysli. Dobrze relaksuje i nie shizuje.
adijazzjoga –
Zapach słodki, bardzo przyjemny. Co do działania to typowo podwieczorny zawodnik, którego efekty cechują się dużym wyluzowaniem i lekko poprawionym nastrojem 🙂
Jako wieczorna opcja to bardzo fajny kandydat, chociaż osobiście gustuję bardziej w sativach, mimo pory dnia. Anyway od czasu do czasu lubię jagódkę.
tijuszzz –
Kopie JUma