OG Kush to odmiana, której nazwy nikt nie umie rozwinąć. Krążą co najmniej cztery wykładnie dwóch liter i wszystkie się wykluczają. Jedną z nich da się jednak wykluczyć twardo — wystarczy sprawdzić daty. Reszty nie rozstrzyga nic poza słowem osób zainteresowanych.
OG Kush w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | OGK, Premium OG Kush |
| Hodowca | nieujawniony; materiał wyjściowy przypisywany Mattowi Bergerowi, rozpowszechnienie Joshowi D |
| Rodowód | sporny — najczęściej Chemdawg × Hindu Kush × Lemon Thai; wersja druga mówi o fenotypie z nasion Chemdawg |
| Postać w obiegu | od początku wyłącznie odbitka jednej rośliny, bez wydania nasiennego |
| Typ | hybryda z niewielką przewagą pochodzenia indica |
| THC / CBD | 20–25% / poniżej 1% (deklaracje producentów, wartości rozbieżne) |
| Terpen wiodący | zależy od zestawu danych — mircen albo limonen |
Cztery rozwinięcia dwóch liter
Skrót „OG” nie ma jednej przyjętej wykładni. W obiegu funkcjonują cztery, wzajemnie sprzeczne.
„Ocean Grown” — wersja najczęstsza. Według relacji z kalifornijskiej sceny hodowca usłyszał kiedyś, że jego własny susz pochodzi z gór. Odpowiedział, że nie z gór, tylko znad oceanu. Zdanie przylgnęło i weszło do obiegu.
„Original Gangster” — zapożyczenie z języka hip-hopu zachodniego wybrzeża. Skrót oznacza tam kogoś z pierwszego pokolenia.
„Overgrow” — od nazwy dużego serwisu internetowego dla hodowców.
„Original” — najprostsze. Skrót od słowa „oryginalny”, odróżniający pierwotny materiał od naśladownictw.
Pojawia się też piąta, rzadsza wykładnia: „Organic Grown”. Traktuje się ją zwykle jako późniejszy dopisek.
Jedną wersję da się wykluczyć
Wersja z serwisem internetowym rozpada się przy sprawdzeniu dat. Da się to zrobić, bo akurat tu daty są znane.
Serwis Overgrow.com rozkręcił się dopiero około 2000 roku. Działał do końca stycznia 2006 roku, kiedy zamknęła go kanadyjska policja.
Tymczasem nazwa OG krążyła w Kalifornii już około 1998 roku. Powstała więc wcześniej, niż serwis zdążył się rozpowszechnić.
Kierunek zapożyczenia był zapewne odwrotny. To serwis wziął nazwę z języka hodowców, a nie hodowcy z serwisu.
Trzy pozostałe wykładnie nie mają w sobie żadnej daty, więc sprawdzić ich nie sposób. Zostają na poziomie opowieści.
Co mówi o tym sam hodowca
Najbliżej źródła stoi Josh D, hodowca z Los Angeles, który tę linię rozprowadził. Pytany o skrót odpowiada od lat tak samo.
W jego wersji nikt nie budował żadnego rozwinięcia. Materiał nazwano OG, bo był oryginalny — pierwszy, w odróżnieniu od podróbek, których szybko przybyło.
Znaczenie ma to, że jest to jedyna wykładnia potwierdzona przez uczestnika wydarzeń. Trzy pozostałe krążą bez podanego autora.
Warto przy tym zauważyć, że każda wersja odpowiada na inne pytanie. Pierwsza mówi o miejscu, druga o statusie, trzecia o środowisku, czwarta o autentyczności.
Nazwa okazała się na tyle pojemna, że przyjęła wszystkie odczyty naraz. To prawdopodobnie przesądziło o jej trwałości.
Gainesville, 1991
Relacje o początkach linii są zgodne co do ram. Zaczyna się na Florydzie, na początku lat 90.
Materiał miał pochodzić z nasienia znalezionego w torebce suszu. Wyrosła z niego jedna wyjątkowa roślina żeńska, którą hodowca zachował.
Pięć lat później odbitka tej rośliny trafiła do Kalifornii. Tam rozeszła się po Los Angeles i stała się punktem odniesienia dla całego zachodniego wybrzeża.
Reszta opowieści rozchodzi się na warianty. Sporne jest, ile osób maczało w tym palce i kto komu przekazał sadzonkę.
Klon, nie nasiona
Kluczowa dla tej historii jest forma, w jakiej linia się rozeszła. Nie było wydania nasiennego ani banku, który firmowałby wzorzec.
OG Kush krążyła jako odbitka jednej rośliny, powielana bezpłciowo i przekazywana z rąk do rąk. Nie istniał sposób, żeby sprawdzić, czy dana sadzonka pochodzi rzeczywiście z tamtej rośliny.
Każde kolejne przekazanie opierało się wyłącznie na zaufaniu do osoby przekazującej. Stąd mnogość wariantów tej samej nazwy.
Stąd też, paradoksalnie, jej siła. Materiał rozszedł się szeroko właśnie dlatego, że rozchodził się poza jakąkolwiek kontrolą.
Rodowodu nie da się podać jako pewnego
Dokumentacji hodowlanej po prostu nie ma. Relacje rozchodzą się nie tylko co do rodziców, ale i co do tego, czy w ogóle było to zamierzone krzyżowanie.
Wersja najczęstsza wskazuje trzy linie. Chemdawg miał wnieść paliwową ostrość, Hindu Kush krępą sylwetkę i ziemistość, a Lemon Thai akcent cytrusowy.
Wersja druga mówi o czymś prostszym. OG Kush miał być po prostu rośliną wybraną z nasion Chemdawg, a nie zaplanowaną krzyżówką.
Rozstrzygnąć tego nie sposób, bo materiał wyjściowy samego Chemdawg również pozostaje nieznany. Spór cofa się o jedno ogniwo i tam się kończy.
Genetyka mówi to, czego nie mówią relacje
Dwie rzeczy w tej historii dają się jednak sprawdzić laboratoryjnie.
Pierwsza dotyczy jednorodności. Do jednej z amerykańskich baz genetycznych trafiło kilkadziesiąt próbek OG Kush z różnych stron świata. Wszystkie okazały się tym samym materiałem.
To potwierdza wprost wersję o pojedynczej odbitce. Gdyby linia była wydaniem nasiennym, próbki różniłyby się między sobą.
Druga rzecz dotyczy pokrewieństwa. Ta sama baza wskazała jedną z odsłon Chemdawg jako roślinę matczyną kilku znanych odnóg rodziny OG.
Dane genetyczne wspierają więc obie wersje naraz. Chemdawg stoi u podstawy, a linia rozeszła się jako jeden klon — kwestią otwartą zostaje tylko to, czy krzyżowanie było zamierzone.
Rodzina, która wyrosła z jednej rośliny
Skala potomstwa jest tu ważniejsza od samej odmiany. Z tej linii wywodzi się grubo ponad sto oznaczeń handlowych.
Osobne linie noszą nazwy z dodanym członem: Tahoe OG, SFV OG, Ghost OG. To nie są warianty zapisu nazwy, tylko odrębne rośliny z tego samego materiału. Dodany człon wskazuje zwykle miejsce albo osobę, przy której dana odbitka się pojawiła.
Gałąź druga poszła w stronę deserową. Zaczyna się od Girl Scout Cookies i prowadzi do rodzin, które zdominowały amerykańską hodowlę następnej dekady.
Szacunki mówią, że materiał tej linii siedzi w jednej czwartej dzisiejszych hybryd. To ostrożna ocena, nie pomiar.
Warto zauważyć jeszcze jedno. Oba człony nazwy pochodzą z zupełnie różnych porządków — pierwszy z kalifornijskiego slangu, drugi z mapy Azji Środkowej, od gór Hindukuszu.
Mircen czy limonen
Oznaczenia terpenowe tej odmiany nie są zgodne co do tego, który związek prowadzi.
Zestaw pierwszy stawia na czele mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku. Limonen o zapachu skórki cytryny wypada tuż za nim.
Zestaw drugi, oparty na próbkach od licencjonowanych producentów, odwraca tę kolejność. Limonen wypada tam wyraźnie wyżej niż mircen.
W obu zestawach mocno obecny jest kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi. Dalej oznaczane bywają linalol o kwiatowym zapachu lawendy, pinen kojarzony z igliwiem i nerolidol o delikatnej nucie kwiatowo-drzewnej.
Charakterystyczna dla tej linii jest sama para na czele: ziemistość i cytrus naraz. Proporcje przechylają się raz w jedną, raz w drugą stronę.
Paliwo, ziemia, cytryna
Przy otwarciu pojemnika pierwsza jest nuta chemiczno-paliwowa z igliwiem w tle. To ona zbudowała rozpoznawalność całej rodziny.
Do dziś bywa opisywana jako punkt odniesienia dla określenia „paliwowy” w konopnym słowniku zapachów.
Po rozkruszeniu materiału wychodzi ciężka baza ziemista i skunksowa. Obok niej pojawia się kwaśny akcent cytrynowy.
W parze z waporyzatora najdłużej utrzymuje się cytrusowość. Wykończenie bywa opisywane jako pieprzne.
Budowa rośliny
Roślina rośnie rozłożyście. Pędy boczne dorównują długością pędowi głównemu, więc sylwetka przypomina raczej kandelabr niż stożek.
To właśnie odróżnia materiał z tej gałęzi od krępych linii czysto afgańskich. Międzywęźla są średniej długości, a rozgałęzienie układa się w wyraźne piętra.
Liść dłoniasty ma zwykle siedem listków rozchodzących się jak palce dłoni. Brzeg bywa lekko podwinięty ku górze — to cecha wracająca w opisach całej rodziny OG.
Barwa idzie od jasnej do średniej zieleni. U części roślin przechodzi w oliwkową.
Kwiatostany mają zarys owalny i osadzone są w regularnych piętrach. Znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów, są liczne i z czasem rdzawieją.
W chłodniejszych warunkach dochodzą przebarwienia w stronę purpury. Odpowiadają za nie antocyjany, czyli te same barwniki, które nadają kolor jagodom i czerwonej kapuście.
Zdolność do ich wytwarzania jest dziedziczna. Pojawia się więc tylko w części fenotypów tej rodziny — fenotyp to konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji, które zostawiło o niej ponad pięć tysięcy osób w zagranicznych serwisach.
W opisach powtarzają się trzy odczucia: odprężenie, senność i wzmożony apetyt. Z powodu dwóch pierwszych odmiana bywa opisywana jako wieczorna.
Nie wszyscy opisują ją tak samo. Część relacji mówi o pobudzeniu, czyli o czymś przeciwnym.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Dochodzi do tego problem nazwy. Pod członem „OG” sprzedaje się dziesiątki różnych roślin, więc część osób opisywała po prostu co innego.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne. Wymienia je równie często jak przyjemne.
Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu. Trzecie w kolejności bywają zawroty głowy.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje dla tej linii sięgają 25%, a pojedyncze oznaczenia bywają wyższe.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rozwinięcie skrótu „OG” pozostaje sporne. Wykluczamy wyłącznie wersję z serwisem internetowym i wyłącznie na podstawie dat, a nie czyjegoś świadectwa.
Datowanie na początek lat 90. i trasę z Florydy do Kalifornii podają zgodnie relacje środowiskowe. Dokumentacji brak, więc traktujemy je jako przekaz środowiskowy, nie ustalenie.
Zestaw Chemdawg, Hindu Kush i Lemon Thai podaje większość materiałów hodowlanych, ale nikt go nie zweryfikował. Część relacji opisuje tę linię jako roślinę wybraną z nasion Chemdawg.
Dane genetyczne pochodzą z komercyjnej bazy prowadzonej przez firmę prywatną, a nie z publikacji recenzowanej. Podajemy z nich tylko to, co da się powiedzieć ostrożnie.
Dane o kannabinoidach i terpenach pochodzą z materiałów hodowców i oznaczeń laboratoryjnych. Nie są jednym zestawem i różnią się między partiami — dotyczy to zarówno THC, jak i CBD.
Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


OG Kush –
Dobrt szczep jeden z moich faworytów, nie przymula jak wieszkosc indic/hybryd
Grzegorz Jastrząp –
taki pewniaczek wsm klasyk ta bezsennosc troche meczy ale tak to gicior polecam
odmianymarihuany –
Klasyk