Mexican to nazwa, która w katalogach znaczy dwie zupełnie różne rzeczy. Raz jest zbiorczym określeniem meksykańskich odmian miejscowych. Raz — konkretną linią nasienną, w której meksykański jest tylko jeden z trzech składników.
Mexican w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | Mexican Sativa, Mexican Landrace, meksykańska sativa |
| Znaczenie pierwsze | pula miejscowa: Guerrero, Michoacán, Oaxaca, Zacatecas |
| Znaczenie drugie | linia nasienna: baza z Oaxaki × Durban Poison × pakistański hash plant |
| Typ | sativa według deklaracji producentów, dla linii nasiennej ok. 70% |
| Kwitnienie | linia nasienna 50–70 dni; pula miejscowa znacznie dłużej |
| Terpeny wiodące | limonen i mircen |
Dwie rzeczy pod jedną nazwą
Pierwsze znaczenie to populacje ukształtowane w górskich i nadmorskich stanach Meksyku. Fachowo mówi się o nich landrace, czyli dawne odmiany miejscowe, ukształtowane w jednym regionie bez krzyżowania z innymi. Nie mają autora ani rodowodu, mają zasięg.
Drugie znaczenie to pozycja z katalogu nasiennego. I tu zaczyna się pułapka.
Linię tę zbudowano na materiale z Oaxaki, ale dołożono do niej dwa składniki spoza Meksyku. Pierwszym jest Durban Poison z Republiki Południowej Afryki. Drugim szybko kwitnący hash plant z Pakistanu.
Najlepsze potomstwo skrzyżowano potem z powrotem z linią z Oaxaki, żeby zachować jej charakter. Efekt kwitnie w 50–70 dni, a więc szybko jak na materiał równikowy.
Różnica praktyczna jest ogromna. Pula miejscowa z pasa równikowego potrzebuje na kwitnienie wielu tygodni więcej i w europejskim klimacie zwykle nie zdąży. Linia nasienna została zbudowana właśnie po to, żeby zdążyła.
Pierwszy filar amerykańskiej hodowli
Kiedy pod koniec lat 60. w Kalifornii zaczęto świadomie selekcjonować konopie, dobór materiału nie był wyborem. Zadecydowała o nim geografia.
Meksyk i Stany Zjednoczone łączy blisko trzy tysiące kilometrów granicy lądowej. Materiał z południa szedł na wybrzeże lądem. Linie z Hindukuszu czy Tajlandii wymagały transportu przez pół świata.
Doszła do tego okoliczność techniczna. Sprowadzany wtedy susz był nasienny. Nasion nie zdobywało się osobno — wypadały same i to one dały punkt wyjścia pierwszym selekcjom.
Nazwy z tamtego okresu są nazwami regionów, nie hodowli: Acapulco Gold z Guerrero, obok niej Michoacán, Oaxacan i Zacatecas.
Składnik, który przetrwał w roślinach, a nie w zapisach
Skutek widać do dziś w rodowodach linii założycielskich. Materiał meksykański stoi w Haze, w Skunk #1 i w AK-47.
Potem przyszła fala afgańska. Materiał z Hindukuszu wniósł krótszą oś kwiatostanu, krępą sylwetkę i powtarzalność potomstwa.
Meksykańskie pochodzenie przestało wtedy być wymieniane wprost. W rodowodach pisano „Skunk” albo „Haze”, nie „Meksyk”.
Stąd asymetria odwrotna niż przy puli afgańskiej. Składnik afgański przetrwał w zapisach i do dziś wraca jako „× Afghani”. Meksykański przetrwał w roślinach, ale rozpłynął się w liniach, które ufundował.
Jedna oś i długie ramiona
Roślina meksykańska jest podręcznikowym przykładem dominacji wierzchołkowej. To zjawisko, w którym wierzchołek pędu głównego hamuje rozwój pąków położonych niżej.
Odpowiada za nie hormon roślinny wytwarzany w samym wierzchołku i spływający w dół. Dopóki wierzchołek działa, pąki boczne rosną wolniej od niego.
W materiale równikowym mechanizm ten jest wyraźny. Sylwetka układa się w jedną wysoką oś z ramionami odchodzącymi na boki. Kształt jest raczej choinkowy niż krzaczasty.
Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi, bywają tak długie, że przez roślinę widać na wylot. Ramiona są cienkie i wygięte ku górze, a kwiatostany narastają na nich piętrowo.
Materiał z Hindukuszu robi to odwrotnie. Hamowanie jest tam słabsze, więc kilka pędów rośnie niemal równorzędnie i powstaje sylwetka niska i szeroka. Sam zarys rośliny mówi o jej pochodzeniu więcej niż większość opisów handlowych.
Ten sam materiał, inny zapach
Profil prowadzi zwykle limonen o zapachu skórki cytryny i limonki. Za nim mircen, znany z chmielu i tymianku. Dalej pinen o woni igliwia, terpinolen o świeżej nucie jałowca i kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi.
Przy nazwie zbiorczej profil jest rozrzucony jak przy żadnej odmianie hodowlanej. Powody są dwa i działają niezależnie.
Pierwszy jest oczywisty. Pod jedną etykietą kryje się materiał z populacji oddalonych o setki kilometrów.
Drugi bywa pomijany. Terpeny nie są roślinie potrzebne do samego wzrostu, więc ich produkcja silnie zależy od warunków. Nasłonecznienie, różnica temperatur między dniem a nocą i wysokość nad poziomem morza przesuwają proporcje o kilkadziesiąt procent, przy niezmienionym zapisie genetycznym.
Wniosek wart zapamiętania przy czytaniu całego katalogu: rodowód jest cechą stałą, profil terpenowy nie. Pierwszy opisuje, czym roślina jest. Drugi — w jakich warunkach wyrosła.
W opisach otwarcie jest słodkie i cytrusowe, z nutą limonki. Po rozkruszeniu materiału wychodzi ostrość i warstwa ziemista.
Nota redakcyjna
Przy nazwie zbiorczej rodowodu nie da się podać: opisujemy pulę, nie linię. Datowanie napływu materiału meksykańskiego do Kalifornii opiera się na relacjach i źródłach historycznych, nie na dokumentacji hodowlanej.
Skład linii nasiennej podajemy za opisem jej hodowcy. Proporcji między składnikami nikt nie ujawnia, a różni sprzedawcy zapisują ten rodowód niejednakowo — część pomija pakistańskie pochodzenie składnika indica.
Opisy zapachu pochodzą z materiału o nieustalonym pochodzeniu regionalnym. Należy je czytać jako typowe, a nie jako charakterystykę jednej populacji.
Nie zamieszczamy zestawienia odczuć. Nazwa obejmuje zarówno pulę miejscową, jak i linię nasienną z dwoma składnikami spoza Meksyku, więc relacje dotyczyłyby różnych roślin.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.