Przejdź do treści
Chocolate Thai - odmiana marihuany sativa

Wizualizacja poglądowa. Obraz nie przedstawia konkretnej partii ani produktu leczniczego.

Sativa

Chocolate Thai

Hodowca: linia landrace (Tajlandia)

Rodowód
selekcja z tajskiej puli landrace
Terpen dominujący
Terpinolen
Aromat
Czekoladowy
Indica 0% Sativa 100%
Reklama 420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany

Chocolate Thai to odmiana, przy której trzeba zacząć od zdania niewygodnego. Nazwy tej nie udało się znaleźć w żadnym źródle z czasów, w których roślina miała krążyć. Pojawia się dopiero później, już w Stanach Zjednoczonych. A materiał sprzedawany dziś pod tym szyldem pochodzi z co najmniej dwóch niepowiązanych źródeł.

Chocolate Thai w skrócie

Inne nazwy w obiegu Choco Thai, Chocolate Thai Stick
Pochodzenie tajska odmiana miejscowa; do Stanów Zjednoczonych trafiła w latach sześćdziesiątych
Hodowca brak — to selekcja z puli miejscowej, nie praca hodowlana
Status linii pierwotna postać najprawdopodobniej nie istnieje
Typ sativa
THC 12–16% w źródłach historycznych; jeden sprzedawca podaje 21–25%
Terpen wiodący zależy od oznaczenia — humulen, mircen albo kariofilen

Nazwa, której nie ma w źródłach z epoki

O tajskim materiale z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wiadomo sporo. Trafiał na Zachód jako tak zwane tajskie patyczki, czyli kwiatostany owijane wokół cienkiego bambusa.

Ten handel został opisany w literaturze i to dokładnie. Wiadomo, skąd brano surowiec — z regionu Isan w Tajlandii oraz z Laosu. Wiadomo, kto przewoził i jakimi drogami.

W tych opisach nie ma jednak odmiany o nazwie Chocolate Thai. Nazwa pojawia się dopiero w obiegu amerykańskim i wygląda na etykietę nadaną po fakcie. Opisywała to, co było widać i czuć: ciemnobrązową barwę materiału i kakaową nutę zapachu.

To rozróżnienie ma znaczenie. Jedna rzecz to udokumentowany handel tajskim materiałem, druga to konkretna odmiana o konkretnej nazwie. Pierwsze jest opisane, drugie nie.

Dwie różne rośliny pod jedną nazwą

Tu leży sedno całego zamieszania i rzadko bywa on nazywany wprost.

Pod nazwą Chocolate Thai funkcjonują dwie niepowiązane rzeczy. Pierwsza to tajska odmiana miejscowa z lat siedemdziesiątych, ta z opowieści weteranów. Druga to pozycja wprowadzona przez holenderską pracownię hodowlaną, o genetyce, której nikt nigdy nie ujawnił.

Relacje z forów hodowlanych idą jeszcze dalej. Twierdzą, że niemal cały materiał krążący dziś pod tą nazwą wywodzi się z tej drugiej linii, a nie z tajskiej. To przekaz środowiskowy, nie ustalenie — ale spójny z tym, co widać w opisach.

Widać to zresztą gołym okiem. Jedno źródło opisuje kwiatostany jako luźne, przewiewne i średnio- do ciemnobrązowych. Inne opisuje te same rzekomo rośliny jako drobne, okrągłe i zbite, w kolorze miętowej zieleni. To nie są opisy jednej rośliny.

Kwitnienie, które zdradza podmianę

Najlepszym sprawdzianem jest tu czas kwitnienia i akurat tego nie da się podrobić w opisie.

Tajskie odmiany miejscowe kwitną bardzo długo. Podaje się od czternastu do szesnastu tygodni, a nierzadko do dwudziestu. Powód jest prosty: w tropikach długość dnia zmienia się niewiele, więc rośliny nie wykształciły szybkiej reakcji na jej skracanie.

Opis oryginału podawany przez jedną z pracowni mówi o jedenastu do czternastu tygodni. To już wartość skrócona, ale wciąż mieszcząca się w rozsądnym zakresie.

Tymczasem sprzedawca oferujący dziś „Chocolate Thai” podaje kwitnienie 42 do 56 dni. To sześć do ośmiu tygodni, czyli mniej niż połowa. Roślina tajska tego nie zrobi.

Ten sam sprzedawca podaje przy tym rodowód wprost: potomek Chocolope, czyli hodowlanej rekonstrukcji. Na tej samej stronie przyznaje też, że pierwotna odmiana już nie istnieje. Sprzedaje więc coś innego i sam to pisze.

Dlaczego linia zniknęła bez śladu

Chocolate Thai jest przykładem odmiany, która istnieje głównie jako wspomnienie. Źródła zgodnie wskazują lata osiemdziesiąte jako czas jej zaniku, ale żadne nie podaje daty ani dokumentu.

Przyczyny podaje się trzy i wszystkie są prozaiczne. Kwitnienie było zbyt długie jak na uprawę handlową. Rośliny miały skłonność do wytwarzania kwiatów męskich, co psuje partię. Plon był niski.

Doszła do tego przyczyna czwarta, zupełnie zewnętrzna. Szlaki, którymi materiał z Azji Południowo-Wschodniej docierał na Zachód, zamknęły się. Rynek przestawił się na rośliny uprawiane na miejscu.

Różnica wobec linii, które przetrwały, jest jedna i zasadnicza. Haze zachowała ciągłość, bo utrzymywano ją w postaci nasiennej. Chocolate Thai do żadnego banku nasion nie weszła. Roślina utrzymywana wyłącznie przez przekazywanie dalej znika wtedy, gdy przekazywanie się urywa.

Trzy linie, z których każda ma być tą prawdziwą

Materiał sprzedawany dziś jako autentyczny wywodzi się z trzech niezależnych źródeł. Żadne z nich nie da się pogodzić z pozostałymi.

  • Zbiory dawnego uczestnika jednego z pierwszych forów hodowlanych. Z tej linii czerpią trzy pracownie nasienne.
  • Nasiona z prywatnego zbioru przekazane innej pracowni, z której zrobiono namnożenie. Opis wskazuje ciemnofioletowe łodygi i kwiaty od samego początku.
  • Zapas trzeciej firmy, o zupełnie innym pochodzeniu.

Wszystkie te relacje pochodzą z forów, a ich autorzy sami radzą podchodzić do nich ostrożnie. Nie ma testu genetycznego ani dokumentu, który by którąkolwiek potwierdzał.

Warto też zauważyć, że nawet najbardziej znana z tych rekonstrukcji nie jest czysta. Jej hodowca podaje wprost, że to około trzy czwarte materiału Chocolate Thai, a resztę wnosi zupełnie inna linia.

Kakao, którego oznaczenie nie pokazuje

Najciekawsza rzecz w tym haśle jest chemiczna i wyjaśnia sporo z powyższego zamieszania.

Nuta kakaowa nie pochodzi od żadnego związku z listy tych, które oznacza się w konopiach. Zapach kakao i palonej kawy niosą przede wszystkim pirazyny, czyli drobne cząsteczki zawierające azot. Powstają w tej samej reakcji, co zapach skórki chleba i prażonych orzechów.

Różnica jest zasadnicza. Związki zapachowe konopi buduje sama roślina. Pirazyny powstają dopiero z materiału roślinnego i wymagają procesu — podwyższonej temperatury albo długiego czasu.

Stąd rzecz, która przy tej odmianie zawsze budziła podejrzenia. Kakaowy zapach pojawiał się w materiale wysuszonym, a nie w roślinie żywej. Nie było w tym żadnego dodatku ani oszustwa.

Praktyczne następstwo jest takie, że standardowe oznaczenie profilu tej nuty nie wykaże. Potwierdzają to zresztą sami wykonawcy takich analiz. Cecha, od której odmiana wzięła nazwę, jest poza zasięgiem badania, którym się ją opisuje.

Trzy oznaczenia, trzy różne czoła

Same terpeny też się nie zgadzają, a rozrzut jest tu wyjątkowo duży.

Jedno oznaczenie laboratoryjne konkretnej próbki postawiło na czele humulen, ten sam związek, który odpowiada za goryczkowy zapach chmielu w piwie. Tuż za nim znalazł się kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi.

Duża baza odmian podaje natomiast mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku. Sprzedawca oferujący dzisiejszy materiał podaje z kolei zupełnie inny zestaw: linalol o kwiatowym zapachu lawendy oraz limonen o zapachu skórki cytryny.

Ostatni zestaw nie przypomina żadnego z poprzednich. To kolejna przesłanka, że opisywano różne rośliny.

Przy tajskich odmianach miejscowych jako grupie wymienia się zwykle terpinolen. To związek o świeżym, żywicznym zapachu znanym z jałowca. Obok niego pada pinen o zapachu igliwia, tym samym, co w sosnowym lesie.

Zapach: ciemny i wytrawny, bez cytrusów

Opisy zapachu są zgodniejsze niż oznaczenia i układają się w jeden obraz.

Przy otwarciu pojemnika pierwsze wychodzą kakao i palona kawa, na ziemistym i gorzkawym spodzie. Profil jest ciemny i wytrawny, bez cytrusowych akcentów typowych dla innych sativ.

Po rozkruszeniu materiału ziemistość wysuwa się na pierwszy plan. Za nią odsłania się warstwa ziołowa, orzechowa i korzenna. W zestawieniu opartym na deklaracjach kupujących ton przyprawowo-ziołowy wskazało sześć osób na dziesięć, a wanilię cztery.

Co po niej zostało

Znaczenie tej linii widać nie w niej samej, tylko w potomstwie.

Najważniejsza rekonstrukcja to Chocolope, wyprowadzona po to, żeby przenieść kakaowy profil do linii dającej się odtworzyć z nasion. Jej drugim rodzicem jest odmiana hazowa, która skróciła kwitnienie do ośmiu, dziewięciu tygodni. W 2007 roku pozycja ta została uznana za odmianę roku przez amerykańskie czasopismo branżowe.

Osobną drogą poszła Chocolate Trip, wyprowadzona przez tę samą holenderską pracownię, o której mowa wyżej. Z niej z kolei wywodzi się Chocolate Diesel, potomek krzyżówki z Sour Diesel.

Tą właśnie drogą kakaowy profil wszedł do rodowodu Gorilla Glue, jednej z najczęściej krzyżowanych linii ostatniej dekady. Odmiana, której już nie ma, żyje więc w rodowodach, których nikt z nią nie kojarzy.

Sama Chocolate Thai rodziców w rozumieniu hodowlanym nie ma. To selekcja z tajskiej puli odmian miejscowych, wyodrębniona po jednej rzucającej się w oczy cesze. Tak samo powstała Purple Thai, tyle że tam kryterium było wybarwienie.

Co raportują użytkownicy

To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zostawionych w bazach odmian przez osoby, które same zgłaszały swoje wrażenia.

Zestawienie oparte na stu trzydziestu kilku ocenach wymienia trzy określenia: skupienie, kreatywność i pobudzenie. Inna baza dokłada dobry nastrój i euforię.

Opisy zgodnie mówią o działaniu odczuwanym w głowie, a nie w ciele. Sedacja przy tej odmianie właściwie się nie pojawia, co odróżnia ją od większości dzisiejszego rynku.

Te relacje trzeba czytać z podwójnym zastrzeżeniem. Nie są badaniem, bo pochodzą od osób, które same zgłosiły wrażenia, a reakcje bywają indywidualne. Do tego dochodzi problem opisany wyżej: materiał oceniany dziś prawie na pewno nie jest pierwotną odmianą.

Sama próba jest przy tym mała. Sto kilkadziesiąt ocen to niewiele, gdy przy popularnych odmianach zbiera się ich kilka tysięcy.

Działania niepożądane i ryzyka

Ta sama grupa opisuje też odczucia nieprzyjemne, choć materiału jest tu wyraźnie mniej.

Wymieniane są suchość w ustach, suchość oczu oraz paranoja. Dwie duże bazy w ogóle nie podają dla tej odmiany listy działań niepożądanych, co przy tak małej liczbie relacji nie dziwi.

Brak danych nie oznacza jednak braku ryzyka. Przy odmianach o wyraźnym działaniu odczuwanym w głowie relacje o niepokoju wracają regularnie, a część osób opisuje je jako nasilone.

Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25 roku życia, u których mózg wciąż się rozwija — literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.

Nota redakcyjna

Nie znaleźliśmy źródła z epoki, które używałoby nazwy Chocolate Thai. Literatura opisująca ówczesny handel tajskim materiałem mówi o regionie i o drogach przewozu, a nie o odmianie tej nazwy. Odnotowujemy to jako brak, nie jako dowód nieistnienia.

Data zaniku pierwotnej populacji jest sporna i żadne źródło nie podaje dokumentu. Twierdzenie o dwóch niepowiązanych liniach pod jedną nazwą opieramy na relacjach z forów hodowlanych i traktujemy je jako przekaz środowiskowy.

Żadnej z trzech linii sprzedawanych jako autentyczne nie da się zweryfikować. Nie ma testu genetycznego ani dokumentacji, a sami autorzy tych relacji radzą podchodzić do nich ostrożnie.

Udział pirazyn w profilu zapachowym opisujemy na podstawie ogólnej chemii tych związków, a nie oznaczenia wykonanego dla tej odmiany. Deklaracje kwitnienia, plonu i zawartości THC są rozbieżne, więc podajemy zakresy.

Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją i opartych na małej próbie. Podajemy je jako materiał informacyjny, nie jako ustalenie. Nie są to dane z badań klinicznych.

Terpeny w Chocolate Thai

Terpen dominujący
Terpinolen

Profil owocowo-ziołowy, charakterystyczny dla rodziny hazowej. Występuje też w gałce muszkatołowej.

Aromat

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Chocolate Thai”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oceny cząstkowe (opcjonalnie)

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek