Charlotte’s Web to jedyne hasło w tym katalogu, przy którym sądy rozstrzygały, czy nazwa w ogóle jest nazwą odmiany. Firma, która ją rozsławiła, twierdziła, że nie. Reszta branży twierdziła, że tak.
Charlotte’s Web w skrócie
| Wcześniejsza nazwa | Hippie’s Disappointment |
| Hodowca | bracia Stanley, Kolorado |
| Rok | 2011–2012 |
| Rodowód | nieujawniony — konopie włókniste skrzyżowane z odmianą o wysokiej zawartości CBD |
| Typ | sativa według deklaracji sprzedawców; klasyfikacja umowna |
| Chemotyp | odwrócony wobec normy katalogu — przewaga CBD nad THC |
| Terpeny czołowe | mircen, pinen, kariofilen |
Nazwa, która pochodzi od dziecka
Nazwa upamiętnia Charlotte Figi, dziewczynkę z Kolorado. O jej historii zrobiło się głośno po materiale stacji CNN z sierpnia 2013 roku.
Roślinę wyhodowali bracia Stanley, sześcioosobowe rodzeństwo prowadzące uprawę w Kolorado. Nazwę nadali jej po tym, jak rodzina dziewczynki zgłosiła się do nich w 2011 roku.
Charlotte Figi zmarła 7 kwietnia 2020 roku. W listopadzie 2019 roku była pierwszym dzieckiem na okładce amerykańskiego magazynu branżowego.
To rzadki przypadek w tym katalogu. Nazwy odmian odsyłają zwykle do zapachu, barwy albo żartu. Tutaj odsyłają do konkretnej osoby, której nazwisko jest znane.
Poprzednia nazwa mówiła wszystko
Zanim roślina dostała obecną nazwę, hodowcy nazywali ją inaczej. Robocza etykieta brzmiała Hippie’s Disappointment, czyli „rozczarowanie hipisa”.
Nazwa była opisowa i przewrotna. Wskazywała, że roślina nie robi tego, czego oczekiwano po konopiach.
Jest to o tyle ciekawe, że w katalogach nazwy zwykle obiecują. Ta jedna uprzedzała, czego nie będzie. Trudno o czytelniejszy przykład tego, jak nazwa handlowa steruje oczekiwaniami.
Chemotyp odwrócony
Chemotyp to typ chemiczny rośliny, czyli układ zawartości THC i CBD. U większości odmian w tym katalogu proporcja jest przechylona w stronę THC.
Tutaj jest odwrotnie, i to skrajnie. Kannabinoidy, czyli grupa związków charakterystycznych dla konopi, występują w tej roślinie w proporcji odwróconej wobec normy katalogowej.
Liczb nie podajemy. Ta odmiana nie ma odpowiednika w polskim obrocie aptecznym, a opisy hodowcy i baz odmian i tak rozchodzą się między sobą.
Rodowód pozostaje nieujawniony. Hodowcy podają tylko, że skrzyżowali konopie włókniste z odmianą o wysokiej zawartości CBD. Rodzina korzystała wcześniej z materiału oznaczanego jako R4, również bogatego w CBD.
Roślina, która przeszła na drugą stronę prawa
Ten odwrócony chemotyp miał w Stanach Zjednoczonych skutek prawny, a nie tylko chemiczny.
Amerykańskie prawo rozdziela konopie według jednej liczby. Materiał poniżej 0,3% THC liczy się jako konopie włókniste, a nie jako marihuana.
Ustawa rolna z 2018 roku otworzyła obrót takim materiałem w całym kraju. Produkty pod tą nazwą zaczęły być sprzedawane jako suplementy i kosmetyki.
Roślina nie zmieniła się przy tym ani o jotę. Zmieniła się granica, po której stronie ją postawiono.
Nie znaczy to, że obrót przestał budzić spory. W 2017 roku amerykański urząd nadzoru żywności i leków wysłał ostrzeżenia do kilku firm sprzedających wyroby z CBD. Wśród adresatów była spółka założona przez braci Stanley.
Spór o to, czy nazwa jest nazwą odmiany
To najciekawszy wątek tego hasła i jedyny rozstrzygnięty przed sądem.
Firma braci Stanley twierdziła, że „Charlotte’s Web” jest znakiem towarowym. Czyli nazwą marki, a nie nazwą rośliny.
Konkurencyjna spółka twierdziła coś przeciwnego. Wskazywała, że branża i publiczność od lat traktują tę nazwę jako oznaczenie odmiany, i że sama firma tak ją wcześniej opisywała.
Stawka była praktyczna. Nazwy odmian są w tej branży wspólne i nikt ich nie kontroluje. Nazwa marki należy do jednego podmiotu.
Amerykański urząd patentowy odmówił w 2019 roku rejestracji nazwy jako oznaczenia rośliny. Spór między firmami zakończył się ugodą, po której spółka zachowała wyłączność na posługiwanie się nazwą w obrocie.
Dla czytelnika katalogu wniosek jest niewygodny, ale ważny. Ta sama nazwa oznacza dziś dwie różne rzeczy: dawną roślinę hodowlaną i markę wyrobów, które niekoniecznie z niej pochodzą.
Igliwie, drewno i kwiat
Opisy zapachu są krótkie, bo materiału jest mało. Powtarzają się trzy określenia: sosna, drewno i nuta kwiatowa.
Na czele profilu wymieniany bywa mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku, spotykany też w mango. Dalej idą pinen o zapachu igliwia oraz kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi.
Trzeba tu zaznaczyć rzecz oczywistą, o której łatwo zapomnieć. Oznaczeń tej odmiany jest niewiele, a materiał sprzedawany dziś pod tą nazwą bywa czym innym niż roślina z Kolorado sprzed dekady.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji, które zostawiło w zagranicznym serwisie niespełna trzysta osób. Jak na odmianę tak znaną, to niewiele.
Powtarzają się w nich trzy określenia: skupienie, rozluźnienie i poprawa nastroju. Znaczna część relacji podkreśla brak odurzenia, co przy tym układzie zawartości THC i CBD nie zaskakuje.
Nie wszyscy opisują to samo, a zestawienie jest małe i przez to niepewne. Te relacje pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia. Nie są badaniem i nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia też odczucia nieprzyjemne.
Najczęstsze są zawroty głowy, suchość w ustach i suchość oczu. Pojawia się także niepokój, mimo odwróconego chemotypu.
Osobnym ryzykiem przy wyrobach z CBD są interakcje z przyjmowanymi lekami. Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn.
Warto pamiętać o problemie z etykietami. Amerykańskie badania rynku wykazywały rozbieżności między deklarowaną a rzeczywistą zawartością CBD w wyrobach. Deklaracja na opakowaniu nie jest więc wynikiem pomiaru.
Nota redakcyjna
Rodowód tej odmiany nie został ujawniony. Hodowcy podają wyłącznie ogólny opis krzyżowania, bez nazw rodziców.
Zawartości THC i CBD nie podajemy w żadnej postaci. Ta odmiana nie ma odpowiednika w polskim obrocie aptecznym, więc liczba przy niej nie identyfikowałaby żadnego produktu.
Opis chemotypu zostawiamy, bo bez niego nie da się opowiedzieć historii prawnej tej rośliny. Sam próg 0,3% jest przy tym progiem ustawowym w prawie amerykańskim, a nie deklaracją producenta.
Przebieg sporu o nazwę podajemy za doniesieniami prasy prawniczej i komunikatami stron. Nie mieliśmy wglądu w akta.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją i opierają się na małej próbie. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.