Chemdawg nie jest jedną rośliną. To nazwa rodziny, a sama rodzina wcale nie musi być rodziną. Rośliny noszące te oznaczenia wysiano w trzech osobnych podejściach, oddalonych od siebie o dekadę. Nawet historia o jednej garści nasion, z której miały wszystkie pochodzić, bywa podważana przez ludzi z tego samego środowiska.
Chemdawg w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | Chemdog, Chem Dog, Chem, Dogbud (nazwa materiału wyjściowego) |
| Znalazca | osoba występująca jako Chemdog, zachodnie Massachusetts |
| Rok | 1991 — data zakupu materiału, nie data hodowli |
| Rodowód | nieznany; w obiegu co najmniej cztery domysły |
| Typ | hybryda; deklaracje od 55/45 z przewagą indiki po opisy zrównoważone |
| THC | 18–19% w bazach odmian, deklaracje sprzedawców wyżej |
| Terpen wiodący | kariofilen, dalej mircen i limonen |
Nazwa, która nie wskazuje rośliny
Przy większości pozycji katalogu nazwa odsyła do jednego skrzyżowania. Tutaj tak nie jest.
„Chemdawg” bywa używane w trzech znaczeniach naraz. Raz oznacza konkretną roślinę z 1991 roku. Raz całą rodzinę oznaczeń Chem. Raz po prostu materiał o ostrym, paliwowym zapachu.
Sam znalazca oceniał kiedyś, że około 85 procent materiału sprzedawanego pod tą nazwą nią nie jest. To jego szacunek, nie pomiar, ale dobrze pokazuje skalę zamieszania.
Zapis nazwy też się rozdwaja. „Chemdog” i „Chemdawg” odnoszą się do tego samego, a drugi wariant upowszechnił się z czasem.
Koncert, uncja i nasiona w przesyłce
Zarys opowieści powtarza się we wszystkich relacjach. Latem 1991 roku, na koncercie zespołu Grateful Dead w stanie Indiana, młody człowiek z Massachusetts kupił uncję suszu.
Materiał sprzedawano pod nazwą „dogbud”. Sprzedawcy dosłali mu potem pocztą kolejne porcje. W jednej z przesyłek były nasiona.
Nazwa powstała ze zbitki. Sprzedawcy mówili na ten susz „chemweed”, bo zapach kojarzył im się z chemikaliami. Do tego doszło „dogbud” i wyszło „Chemdog”.
Skąd sam materiał — tego nikt nie ustalił. Jedna relacja wskazuje znajomych z Crested Butte w Kolorado. Druga mówi o pograniczu Kalifornii i Oregonu. Trzecia wymienia dolinę Camas w Oregonie. Pojawiają się też Hawaje.
Trzynaście nasion, czyli liczba, w którą nie wszyscy wierzą
Najczęściej podaje się trzynaście nasion. Ta liczba jest jednak kwestionowana przez osoby z tego samego kręgu.
Powód jest rachunkowy. Nasiona wysiewano w trzech turach, po kilka na raz. Za każdym razem miały wyjść rośliny wyraźnie odmienne, a każda z nich stała się osobną pozycją katalogu.
Tak to zwykle nie działa. Hodowcy wysiewają setki nasion, żeby wybrać jedną roślinę wartą utrzymania. Trafienie kilku z trzynastu byłoby wyjątkowym zbiegiem okoliczności.
Krążą więc dwa wyjaśnienia. Albo w partii było więcej nasion, niż podano, albo nie wszystkie pochodziły z jednej rośliny. W środowisku lat dziewięćdziesiątych zmyłki w opowieściach były zresztą normą, a nie wyjątkiem.
Trzy wysiewy, nie jeden
To jest sedno całego nieporozumienia wokół tej rodziny.
Pierwszy wysiew odbył się w 1991 roku. Wzeszły z niego rośliny, z których jedna dostała później oznaczenie Chemdawg 91, a druga Chem’s Sister.
Drugi wysiew nastąpił dopiero około 2001 roku, czyli dekadę później. Z niego wywodzi się Chem D. Źródła nie zgadzają się nawet co do oznaczeń tej tury — jedne podają Chem C, D i E, inne Chem od A do D.
Trzeci wysiew to rok 2006. Nasiona nazwano wtedy „zjazdowymi”, bo dawni uczestnicy odnowili kontakt. Z tej tury pochodzą oznaczenia Chem 1 do Chem 4.
Katalogi opisują tymczasem całą tę czwórkę jako rodzeństwo z jednej garści nasion. Nasze wcześniejsze hasło też tak podawało. Przy piętnastu latach różnicy między wysiewami takie uproszczenie trudno utrzymać.
Dwa oznaczenia, które prawdopodobnie mają obcą domieszkę
Przy dwóch pozycjach rodziny relacje idą jeszcze dalej.
Chem D bywa opisywana jako przypadkowa krzyżówka Chemdawg 91 z Super Skunk. Przesłanki są zapachowe i hodowlane. Osoby, które trzymały ten klon, mówią, że po otwarciu pojemnika pachnie skunksowo. Wskazują też skłonność do wytwarzania kwiatów obupłciowych w trzecim i czwartym tygodniu kwitnienia, znaną akurat z Super Skunk.
Oznaczenia Chem 1 do 4 opisywane są z kolei jako materiał z domieszką hazową, bliski Northern Lights #5. Jeden z uczestników tamtych zdarzeń mówi wprost, że w Chem 1 widzi głównie tę domieszkę, a samego Chema mało.
Żadnej z tych wersji nie da się dziś sprawdzić. To relacje hodowców, nie zapis pracy hodowlanej.
Cztery domysły o rodowodzie
Materiału wyjściowego nie zna nikt i nikt tego nie ukrywa. W obiegu krąży kilka wykluczających się propozycji.
- krzyżówka materiału kushowego z linią Hash Plant i Northern Lights,
- krzyżówka nepalska z tajską,
- tajska z Hash Plant i linią skunkową,
- materiał z domieszką afgańską.
Jeden z uczestników tamtych zdarzeń podsumował sprawę krótko: nigdy się tego nie dowiemy.
Co z tej linii wyrosło
Mimo braku rodowodu ta pozycja stoi u początku sporej części katalogu.
Najważniejsza gałąź to Sour Diesel, która powstała przez przypadkowe zapylenie pod koniec 1994 roku. Co dokładnie zapyliło roślinę, źródła podają różnie.
Wedle większości relacji od tej rodziny wywodzi się także OG Kush, choć i tu nie ma dokumentacji. Do potomstwa zalicza się również Stardawg.
Zapach, którego nie widać w wykazie terpenów
Ostrość paliwowa, po której rozpoznaje się tę rodzinę, jest trudna do wyjaśnienia samym profilem terpenowym.
Sam wykaz wygląda zwyczajnie. Prowadzi w nim kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi. Dalej idą mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku, oraz limonen o zapachu skórki cytryny.
Z takiej listy nie da się odczytać woni rozpuszczalnika. Za nią odpowiadają w konopiach lotne związki siarki, oznaczane osobną metodą i wyczuwalne w bardzo małych ilościach. W typowym wydruku profilu terpenowego po prostu ich nie ma.
Zapach w opisach: dwie różne rośliny
Opisy woni rozchodzą się mocno.
Duża baza relacji wymienia trzy określenia: chemiczne, dieslowe i ostre. Inne opisy tej samej nazwy mówią o ziemistości, sośnie i korzennym tle.
Wspólne jest otwarcie. Bywa opisywane jako ostre i paliwowe. Wszystko, co dzieje się dalej, zależy od tego, którą partię ktoś opisywał.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zostawionych w bazach odmian przez ponad dwa i pół tysiąca osób.
Powtarzają się w nich euforia, rozluźnienie ciała, mrowienie i kreatywność. Inne zestawienie wymienia dobry nastrój.
Część relacji opisuje odczucie jako pobudzające, część odwrotnie. Nie ma badań klinicznych, które by to rozstrzygały. Relacje pochodzą od osób, które same je zgłosiły, a reakcje bywają indywidualne.
Dochodzi do tego kłopot opisany wyżej. Skoro pod jedną nazwą krąży kilka różnych roślin, część osób opisywała po prostu co innego.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia też odczucia nieprzyjemne i robi to równie często.
Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu. Trzecie w kolejności są zawroty głowy.
Deklaracje zawartości THC sięgają przy tej rodzinie ponad 20 procent. Przy takich wartościach rośnie ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna.
Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija — literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają też interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowodu tej linii nie da się ustalić i najprawdopodobniej nigdy się nie da. Wszystkie krążące wersje pochodzą z relacji uczestników sprzed trzydziestu lat.
Opis trzech wysiewów i domysły o obcej domieszce w Chem D oraz w oznaczeniach Chem 1–4 pochodzą z relacji hodowlanych i podcastów branżowych. Traktujemy je jako przekaz środowiskowy, nie jako ustalenie.
Prostujemy przy tym własną wcześniejszą wersję tego hasła. Podawaliśmy w niej, że wszystkie oznaczenia Chem to rodzeństwo z jednej partii nasion. Źródła nie są co do tego zgodne.
Deklaracje typu, zawartości THC i profilu terpenowego są rozbieżne, więc podajemy zakresy. Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją i nie są danymi z badań klinicznych.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.