Black Tuna ma nazwę, która nie pochodzi ani od ryby, ani od zapachu. Wzięła się z akt amerykańskiej sprawy przemytniczej lat 70. Nazwę wymyślili jednak nie przemytnicy, tylko ścigający ich urzędnicy. Czterdzieści lat później człowiek z tamtych akt odebrał ją sobie z powrotem.
Black Tuna w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | Tuna Black, BT; mylona z Tuna Kush i Tuna OG |
| Hodowca | 5 Star Organic, Kolumbia Brytyjska — bez dokumentacji |
| Rodowód | Lamb’s Bread × Herijuana |
| Typ | hybryda; podawane 60/40, 50/50 albo przewaga indiki |
| THC | od 18 do 28% zależnie od źródła — rozrzut bardzo duży |
| Terpen wiodący | pinen według oznaczenia krajowego |
Nazwę wymyśliła agencja, nie gang
Za nazwą stoi grupa przemytnicza rozbita w 1978 roku w Miami. Prasa i śledczy nazwali ją Black Tuna Gang.
Skąd wzięło się samo określenie? Krążą dwie wersje. Według pierwszej pochodzi od złotego medalionu z czarnym tuńczykiem, po którym rozpoznawali się członkowie grupy. Według drugiej, powtarzanej w relacjach prasowych, „Black Tuna” było po prostu kryptonimem nadanym sprawie przez amerykańską agencję antynarkotykową.
Obie wersje zgadzają się w jednym. Sami zainteresowani nigdy tak o sobie nie mówili. Nazwa przylgnęła do nich z zewnątrz i dopiero potem weszła do obiegu.
Grupę prowadzili Robert Platshorn i Robert Meinster. Akt oskarżenia mówił o sprowadzeniu do Stanów około 500 ton konopi z Kolumbii w kilkanaście miesięcy. Materiał opisywano jako Santa Marta Gold, od nazwy kolumbijskiego miasta.
Wyroki były wyjątkowo surowe. Platshorn podawał, że dostał 64 lata przy pierwszej karalności i braku przemocy. Inne zestawienia mówią o łącznie 108 latach dla obu głównych oskarżonych. Odsiedział 28 lat i wyszedł 1 kwietnia 2008 roku.
Powrót nazwy do jej właściciela
To najciekawszy wątek w tym haśle, bo zamyka koło.
Odmianę Black Tuna wyprowadzono w Kolumbii Brytyjskiej, po drugiej stronie kontynentu i bez udziału Platshorna. Nazwę wzięto z gazet. W 2019 roku Platshorn dogadał się z dużym producentem z Florydy i zaczął firmować własną Black Tunę. Poprosił przy tym o roślinę przypominającą kolumbijski materiał z jego własnej sprawy.
Rzecz w tym, że hodowca sięgnął po ten sam przepis, który wcześniej krążył w Kanadzie: Lamb’s Bread skrzyżowany z Herijuaną. Pierwsza partia trafiła do sprzedaży we wrześniu 2020 roku.
Platshorn zmarł na Florydzie 1 kwietnia 2023 roku, w wieku 79 lat. Dokładnie piętnaście lat po wyjściu z więzienia. Nazwa, którą nadali mu śledczy, przeszła więc drogę z akt sprawy do katalogu hodowlanego, a stamtąd wróciła do niego jako znak towarowy.
Rodowód: Jamajka razy Kentucky
Rodzice tej odmiany pochodzą z dwóch bardzo różnych światów.
Lamb’s Bread, spotykana też jako Lamb’s Breath, to jamajska odmiana miejscowa, czyli ukształtowana w jednym regionie bez planowego krzyżowania. Sama nazwa to jamajski zwrot oznaczający po prostu dobrą trawę. Przypisywanie jej Bobowi Marleyowi jest przy tym folklorem — nikt nie udokumentował, żeby chodziło o konkretną linię.
Herijuana to coś przeciwnego: linia dopracowywana przez piętnaście pokoleń, aż potomstwo zaczęło wychodzić niemal jednakowe. Powstała z krzyżówki Petrolia Headstash z odmianą znaną tylko jako Killer New Haven, wywodzoną z Kentucky.
Tu wchodzi ciekawy ślad. Petrolia Headstash prowadził Charles Scott, znany jako Reeferman. To ten sam hodowca, któremu przypisuje się Pink Kush. Jego materiał pojawia się też w kanadyjskiej wersji Rockstar. W rodowodzie Black Tuny siedzi na miejscu pradziadka.
Autorstwo samej Black Tuny przypisuje się hodowli 5 Star Organic z Kolumbii Brytyjskiej. Z tej samej prowincji pochodzi Island Sweet Skunk. Dokumentacji potwierdzającej nie ma w żadnym z tych przypadków.
Puszki po tuńczyku i cała rodzina tuńczykowa
Opowieść o puszkach po tuńczyku jako sposobie przemytu jest nieporozumieniem. W aktach sprawy mowa o jachtach z przerobionymi skrytkami i o trasach lotniczych.
Puszki były natomiast prawdziwe — tylko trzydzieści lat później i po drugiej stronie kontynentu. Kanadyjski producent pakował gotowy materiał w zaspawane puszki po tuńczyku. To był pomysł marketingowy, który dorobił nazwie drugie dno.
Stąd wzięło się też sporo zamieszania. W Kolumbii Brytyjskiej krąży bowiem cała grupa nazw tuńczykowych: Tuna Kush, Tuna OG, Bluefin Tuna. Tuna Kush naprawdę pachnie rybą, i to nieświeżą — od tego wzięła nazwę.
Black Tuna rybą nie pachnie w ogóle. Jest jedyną z tej grupy, której nazwa nie ma nic wspólnego z zapachem. Jej rodowód też jest inny, i to na dwa sprzeczne sposoby. Jedne opisy wywodzą Tuna Kush od Hindu Kush, inne z krzyżówki OG Kush z samą Black Tuną.
THC: od osiemnastu do dwudziestu ośmiu procent
Rozrzut deklaracji jest przy tej odmianie wyjątkowo szeroki.
Oznaczenie w polskim obrocie podaje 18% THC przy CBD poniżej 1%. Materiały hodowców z innych rynków mówią o 18–23%. Duża baza odmian idzie jeszcze wyżej i podaje 22–28%.
Różnica między dolnym a górnym krańcem sięga półtorakrotności. Przy jednej, ustabilizowanej roślinie taka rozpiętość jest trudna do wytłumaczenia. To przesłanka, że pod tą nazwą oznacza się materiał z różnych źródeł.
Pinen, czyli terpen, który prowadzi rzadko
Terpen wiodący to ten, którego w profilu jest najwięcej. Tutaj jest nim pinen — zapach igliwia, ten sam związek, co w sosnowym lesie.
To rzadkość. W krajowym wykazie pinen prowadzi w kilkunastu pozycjach na ponad sto, w zestawieniu zdominowanym przez mircen o zapachu chmielu i tymianku. Black Tuna jest więc pod tym względem wyjątkiem.
Dalej w profilu stoją kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi, oraz nerolidol o delikatnym, kwiatowo-drzewnym zapachu. Do tego dochodzą ocymen o zielonej nucie bazylii, limonen, czyli zapach skórki cytryny, i linalol o kwiatowym zapachu lawendy.
Zapach: dwie zupełnie różne relacje
Deklaracja producenta wskazuje cztery kierunki: sosnowy, ostry i pieprzny, mentolowy oraz ziołowy.
Opisy krążące w sieci od lat mówią jednak o czymś innym. Powtarza się w nich skunksowość, ziemistość i nuta paliwowa. Żadnej z nich nie ma w deklaracji krajowej.
W praktyce pierwsza przy otwarciu pojemnika bywa nuta igliwia z ostrym, pieprznym akcentem. Po rozkruszeniu wychodzi warstwa ziołowa i chłodny, mentolowy przebłysk.
Budowa rośliny
Pokrój, czyli ogólny kształt i sylwetka rośliny, jest tu pośredni. Pęd główny bywa wyraźnie wyciągnięty, a rozgałęzienie zaczyna się wyżej niż u linii afgańskich.
Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi, są dłuższe niż u odmian kushowych. Liść dłoniasty, złożony z listków rozchodzących się jak palce dłoni, ma listki węższe i dłużej zaostrzone. To spadek po stronie jamajskiej.
Kwiatostany układają się wzdłuż górnych odcinków pędów, a nie tylko na ich szczytach. Bywają opisywane jako zbite i pokryte grubą warstwą żywicy. Znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów po to, by łapać pyłek, ciemnieją z kremowych do rdzawopomarańczowych.
Barwa idzie od szałwiowej zieleni po odcienie niemal atramentowe. Fiolet dają antocyjany, czyli te same barwniki, co w jagodach i czerwonej kapuście. Gromadzą się mocniej przy chłodnych nocach, więc ta sama roślina w cieplejszym stanowisku zostanie zielona.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zostawionych w zagranicznym serwisie przez ponad dwieście osób.
Powtarzają się w nich trzy określenia: rozluźnienie, senność i euforia. Z powodu dwóch pierwszych materiał opisywany tą nazwą bywa przedstawiany jako wieczorny.
Inne zestawienia dają obraz częściowo sprzeczny. Część relacji mówi o początkowym pobudzeniu, które dopiero potem przechodzi w spowolnienie.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia. Nie są badaniem i nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia też odczucia nieprzyjemne.
Najczęstsze są suchość w ustach i suchość oczu. Trzecie w kolejności są zawroty głowy. Część recenzentów wspomina o niepokoju przy większej ilości, czyli o odczuciu odwrotnym do rozluźnienia opisywanego przez innych.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje dla tej odmiany sięgają 28%. Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowód Lamb’s Bread × Herijuana i przypisanie odmiany hodowli 5 Star Organic powtarza większość materiałów hodowlanych, ale dokumentacji nie ma. Rozbieżna jest też klasyfikacja: 60/40, 50/50 i przewaga pochodzenia indica występują obok siebie.
Pochodzenie samej nazwy Black Tuna podają dwie wersje — medalion i kryptonim agencji. Podajemy obie, bo nie mamy podstaw, by odrzucić którąkolwiek. Liczby dotyczące wyroków też się rozchodzą: 64 lata według relacji samego skazanego i 108 lat łącznie według innych zestawień.
Dane o kannabinoidach, czyli o THC i CBD, oraz o terpenach pochodzą z oznaczeń dla pojedynczych partii. Nie opisują całej linii, a ich rozrzut podajemy w całości zamiast wybierać jedną liczbę.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Jan Rej –
Opis sporządzony przez Szanownego Redaktora wydaje się być zgodny z oddziaływaniem. Smak jest ziemisty i w tym przypadku nie jest to dla mnie atut. Zapach przed konsumpcją wołający o powrót do niego, zmylił oczekiwania smakowe. Podoba mi się uczucie odprężenia w ciele nie obniżające siły i kreatywności. Nie dziwię się różnorodności opini jakie przeczytałem o Black Tuna bo można Nią prowadzić w różne strony choć nie jest to odmiana na marsz czy dłuższą aktywność. Myślę, że jasność umysłu, odczucie relaksu mięśniowego i swoboda w pozostaniu w bezruchu to dobre towarzystwo dla spokojnej rozmowy. Pozytywne mam odczucie. Warto mieć w podręcznej apteczce z uwagi na spokój jaki wnosi.
Kajzer Soze –
Jest si
Zielony Ludek –
Wygląd spoko, zapach nijaki, działanie jak dla mnie bardzo słabe i po kilku dniach praktycznie nieodczuwalne, taki lekki relaksik na początku na parę chwil i tyle, zero senności itp. Polemizowałbym mocno z tym mega potencjałem i mocą. Napaliłem się po przeczytaniu opisów i zakupiłem 10g i to był błąd, bo zniechęciłem się i leży w szafce, a używam innych odmian.
Zależy komu i jak leży –
Wszystko jest po niej przepyszne ❤️
A tak poważniej to trochę zamula i zdecydowanie jest dobra do snu.
Nie odczułam mocniejszego uczucia kreatywności, bardziej spokój i spanko.
Krystian92 –
Skoncentrowany i wyjątkowo euforyczny haj, może być stosowany w leczeniu szerokiego zakresu schorzeń i nie jest przeznaczony dla nowicjuszy.
Jony przepalony –
Super zbalansowana, najpierw przypływ energii a potem uspokojenie.idealne żeby się w coś wmontować