Nasiono konopi — budowa, cętkowanie i obrączka
Botanicznie to niełupka, nie nasiono. Skąd bierze się cętkowanie łupiny, czemu służy obrączka u nasady i czego z wyglądu ziarna wyczytać się…
Trichomy to wyrostki skórki, a nie osobne organy. Czym różnią się włoski gruczołowe od kryjących, jak są zbudowane i jaką pełnią funkcję w roślinie.

Trichomy to wyrostki skórki rośliny: twory zbudowane z jednej albo z kilku komórek, wyrastające ponad powierzchnię liścia, łodygi czy przysadki. U konopi występują w dwóch rodzinach. Włoski gruczołowe mają kulistą główkę, w której zbiera się wydzielina, i to one odpowiadają za zapach rośliny. Włoski kryjące główki nie mają, są sztywne i pełnią funkcję mechaniczną. Najmniejsze mierzą kilkanaście mikrometrów, największe dochodzą do pół milimetra, czyli leżą dokładnie na granicy rozdzielczości ludzkiego oka. Sama nazwa pochodzi od greckiego trichōma, czyli „owłosienie”, i jest terminem zbiorczym — obejmuje struktury, które polska botanika od dawna nazywa dokładniej: włoskami gruczołowymi, kryjącymi, parzącymi, tarczowatymi czy gwiazdkowatymi.
Ten tekst jest o botanice tych struktur: skąd się biorą, jak są zbudowane komórka po komórce, co dokładnie dzieje się pod ich kutykulą, po co roślinie ta inwestycja i dlaczego identyczne rozwiązania wynalazły niezależnie od siebie pokrzywa, mięta, pomidor i muchołówka. Liczby podaję w mikrometrach, bo w milimetrach większość z nich sprowadza się do „bardzo mało”.
W skrócie: trichom powstaje z pojedynczej komórki skórki, która zamiast dzielić się w płaszczyźnie powierzchni, wypycha się na zewnątrz. Może pozostać jednokomórkowa albo podzielić się na trzonek i główkę. Nie jest odrębnym organem, tylko wyspecjalizowanym fragmentem tkanki okrywającej — tak jak aparat szparkowy, który powstaje w tej samej warstwie i według podobnej logiki.
Rozróżnienie, które w botanice ma znaczenie, a poza nią bywa zacierane: trichom wywodzi się wyłącznie ze skórki. Jeśli w budowie wyrostka biorą udział tkanki leżące głębiej, to nie jest już włosek, tylko emergencja. Klasyczny przykład to kolec róży — wygląda jak wielki, zdrewniały włos, ale w jego formowaniu uczestniczą warstwy podskórne, więc do trichomów się go nie zalicza. Podobnie kolce jeżyny czy maliny. Granica bywa nieostra i konopie same ją testują: trzoneczek największych włosków gruczołowych zawiera komórki wywodzące się z warstwy podskórnej, przez co część autorów opisuje go jako strukturę pośrednią między klasycznym trichomem a emergencją.
Włoski to jedna z najstarszych i najczęściej wynajdywanych na nowo struktur roślin lądowych. Występują u mchów, paproci, nagonasiennych i okrytonasiennych, a ich formy powtarzają się w odległych rodzinach, bo rozwiązują te same problemy:
Osobną kategorią są włośniki korzeniowe. Powstają w ten sam sposób, z pojedynczej komórki skórki korzenia, i formalnie mieszczą się w definicji, ale ze względu na zupełnie inne zadanie — pobieranie wody i jonów — omawia się je zwykle osobno. Warto o nich pamiętać przy jednym: pokazują, że ta sama sztuczka rozwojowa, czyli wypchnięcie komórki skórki na zewnątrz, obsługuje u roślin kilka niepowiązanych ze sobą funkcji.
Wreszcie rzecz, która zaskakuje przy pierwszym kontakcie z tematem: włoski są zakładane bardzo wcześnie, na etapie budowania organu. Liść, który już się rozwinął, na ogół nie tworzy nowych. Gdy więc porównuje się dwa fragmenty rośliny i widać na nich różną liczbę włosków, różnica najczęściej powstała w chwili, gdy ten fragment był jeszcze zawiązkiem — a nie później, w reakcji na to, co roślinę spotkało.
Podział, którym posługuje się dziś literatura, pochodzi z pracy Charlesa Hammonda i Paula Mahlberga z 1973 roku, opublikowanej w American Journal of Botany. Autorzy obejrzeli powierzchnię konopi w skaningowym mikroskopie elektronowym i wyodrębnili trzy formy gruczołowe: bulwiastą, główkową siedzącą i główkową trzoneczkową. Nazwy przyjęły się w takiej postaci i funkcjonują od pół wieku.
| typ włoska | wysokość całkowita | średnica główki | komórki wydzielnicze | gdzie występuje |
|---|---|---|---|---|
| bulwiasty | 10–30 µm | brak wyraźnej główki | 1–4 | niemal wszystkie części nadziemne |
| główkowy siedzący | 20–100 µm | 40–100 µm | zwykle 8 | liście, zwłaszcza od spodu, i młode przysadki |
| główkowy trzoneczkowy | 150–500 µm | 50–100 µm | 12–16 | przysadki kwiatów żeńskich |
| siedzący na pylnikach | poniżej 50 µm | 30–60 µm | kilka | pylniki kwiatów męskich |
Bulwiasty jest najmniejszy i najłatwiejszy do przeoczenia. Ma jedną albo dwie komórki trzonka i garść komórek na szczycie, a całość mieści się w kilkunastu mikrometrach, czyli w rozmiarze pojedynczej komórki skórki. Występuje na łodydze, na obu stronach liścia i na ogonkach — praktycznie wszędzie, gdzie roślina ma skórkę wystawioną na powietrze.
Główkowy siedzący to kula osadzona tuż nad powierzchnią, na tak krótkim trzonku, że wygląda, jakby leżała na liściu. Jej średnica bywa dziesięciokrotnie większa niż całego włoska bulwiastego. Pod główką siedzi rozeta komórek wydzielniczych, ułożonych jak cząstki pomarańczy widziane od strony przekroju.
Główkowy trzoneczkowy ma tę samą główkę, ale wyniesioną na wielokomórkowym trzonku, który potrafi mieć kilkaset mikrometrów. To jedyny typ, który przekracza granicę widzialności gołym okiem, i to on tworzy na przysadkach kwiatów żeńskich warstwę wyglądającą jak bardzo drobny meszek.
Najciekawsza korekta tego podziału przyszła dopiero w 2020 roku. Zespół Samuela Livingstona z University of British Columbia opublikował w The Plant Journal obserwacje przyżyciowe pokazujące, że włoski siedzące i trzoneczkowe na przysadkach nie są dwiema oddzielnymi kategoriami, tylko dwoma stadiami tej samej struktury: pod istniejącą już główką wydłuża się trzonek, a liczba komórek wydzielniczych rośnie z ośmiu do kilkunastu. Włoski siedzące na liściach pozostają przy tym siedzące na stałe. Klasyfikacja Hammonda i Mahlberga opisuje więc poprawnie to, co widać na zdjęciu w jednym momencie, ale myli stadium rozwojowe z typem — i jest to dobry przykład tego, jak mikroskop elektronowy, wymagający wysuszenia próbki, potrafi zamrozić proces w postaci sztywnej listy kategorii.
Czwarta forma bywa pomijana, bo dotyczy kwiatów męskich: drobne gruczoły siedzące na pylnikach. Są mniejsze, mają prostszą budowę i inny skład wydzieliny niż te z przysadek żeńskich. Ich obecność jest jednym z argumentów za tym, że włoski gruczołowe u konopi nie są wyłącznie wyposażeniem kwiatostanu żeńskiego, tylko cechą całej rośliny, tylko różnie zagęszczoną.
Druga rodzina nie ma główki ani wydzieliny. Włoski kryjące konopi to pojedyncze komórki o mocno zgrubiałej ścianie, zwężające się ku końcowi i zwykle zagięte w jedną stronę. Na górnej stronie liścia są krótkie, szerokie u nasady i sztywne; na dolnej — dłuższe, cieńsze i luźniej rozmieszczone. Pod palcem dają szorstkość, którą czuje się na liściu konopi natychmiast, a która nie ma nic wspólnego z gruczołami.
Wnętrze tych krótkich włosków z górnej strony liścia kryje strukturę, której nie da się pomylić z niczym innym. U ich nasady siedzi cystolit: bryłka węglanu wapnia narosła na celulozowym stelażu, który wrasta do wnętrza komórki od strony ściany. Kształtem przypomina pazur albo maczugę i wypełnia znaczną część światła komórki. Cystolity to cecha rodzinna, nie gatunkowa — mają je pokrzywowate, morwowate, akantowate i konopiowate, a więc rodziny blisko ze sobą spokrewnione w obrębie różowców. Ma je również chmiel, najbliższy krewny konopi w tej samej rodzinie Cannabaceae, u którego zresztą występują też włoski gruczołowe: to one tworzą lupulinę na szyszkach chmielowych, wykorzystywaną w browarnictwie od stuleci.
Cystolit ma prostą i efektowną cechę diagnostyczną. Węglan wapnia reaguje z kwasem, więc kropla rozcieńczonego kwasu solnego podana na preparat wywołuje pod mikroskopem drobne pęcherzyki dwutlenku węgla, a bryłka rozpuszcza się w kilkanaście sekund. Dla porównania, na dolnej stronie liścia u nasady włosków spotyka się skupienia kryształów szczawianu wapnia, tak zwane druzy, które w kwasie solnym się nie rozpuszczają.
To właśnie zestaw tych trzech elementów — włoski cystolitowe od góry, długie włoski kryjące od spodu i włoski gruczołowe — stanowi klasyczny opis mikroskopowy konopi w botanice sądowej, stosowany od pierwszej połowy XX wieku. Literatura kryminalistyczna jest przy tym uczciwa co do jego ograniczeń: same włoski cystolitowe nie są dowodem, bo identyczne struktury mają pokrzywa, chmiel i figowce. Rozstrzyga dopiero kombinacja cech, a i tak współczesne opracowania traktują obraz mikroskopowy jako badanie orientacyjne, wymagające potwierdzenia metodą chemiczną albo genetyczną. To rzadki przypadek, w którym stuletnia metoda botaniczna została nie tyle obalona, ile sprowadzona do właściwej rangi.
Po co roślinie wapń we włosku? Najczęściej przywoływane wyjaśnienia są dwa i nie wykluczają się nawzajem. Pierwsze: cystolit usztywnia włosek i czyni go ścierny, przez co powierzchnia liścia staje się nieprzyjemna dla drobnych roślinożerców. Drugie: to sposób na unieszkodliwienie nadmiaru wapnia, którego roślina nie potrafi wydalić inaczej niż przez związanie go w nierozpuszczalną formę i odłożenie w miejscu, gdzie nie przeszkadza. Podobną rolę przypisuje się kryształom szczawianu wapnia u wielu innych gatunków.
W skrócie: główka to nie kropla zawieszona na włosku, tylko zamknięty pęcherz. Pod warstwą kutykuli, czyli woskowej błony pokrywającej całą roślinę, leży rozeta komórek wydzielniczych. Kutykula odkleja się od ich ścian, a powstała w ten sposób przestrzeń podkutykularna wypełnia się wydzieliną i pęcznieje, aż główka przybiera kształt kuli.
Ta architektura jest istotą całej konstrukcji. Wydzielina nie leży wewnątrz żywej komórki i nie leży też na zewnątrz rośliny — jest uwięziona w kieszeni między ścianą komórkową a odklejoną kutykulą. Roślina zbudowała sobie w ten sposób pojemnik, którego zawartość nie kontaktuje się z cytoplazmą i nie paruje do powietrza, dopóki błona pozostaje nieuszkodzona.
Komórki wydzielnicze pod główką są wypełnione plastydami bezbarwnymi i gładką siateczką śródplazmatyczną, czyli aparatem typowym dla komórek produkujących metabolity wtórne na dużą skalę. Plastydy dostarczają szkieletów węglowych szlakiem niemewalonianowym; z nich powstają monoterpeny i seskwiterpeny odpowiedzialne za zapach. W cytoplazmie biegnie równolegle szlak poliketydowy, w którym z heksanoilo-CoA i malonylo-CoA powstaje kwas oliwetolowy — enzym domykający ten etap, cyklaza kwasu oliwetolowego, został zidentyfikowany dopiero w 2012 roku przez zespół Jonathana Page’a. Prenylotransferaza łączy oba półprodukty w kwas kannabigerolowy, wspólny prekursor pozostałych kannabinoidów.
Najciekawsze dzieje się na końcu. Syntazy przekształcające kwas kannabigerolowy w kwasy kannabinoidowe nie działają w cytoplazmie — są wydzielane do przestrzeni podkutykularnej i pracują poza żywą komórką. Wykazał to zespół Supaarta Sirikantaramasa i Yukihiro Shoyamy w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Powód jest praktyczny: reakcja katalizowana przez syntazę uwalnia nadtlenek wodoru, a jej produkt okazał się toksyczny dla komórek roślinnych w hodowli zawiesinowej. Włosek gruczołowy jest więc nie tylko magazynem, ale i wyniesionym poza obręb protoplastu reaktorem, w którym roślina prowadzi chemię niebezpieczną dla samej siebie. To rozwiązanie ma dokładny odpowiednik w innych rodzinach — mięta w identyczny sposób trzyma olejek pod uniesioną kutykulą, zamiast rozpuszczać go we własnych komórkach.
Z tej samej przestrzeni bierze się zapach rośliny, bo terpeny gromadzą się w niej razem z pozostałymi składnikami wydzieliny. Kiedy nazwa linii hodowlanej odwołuje się do woni, odwołuje się w istocie do zawartości tych kilkudziesięciu mikrometrów sześciennych: Skunk #1 została nazwana od ostrego, siarkowego akcentu w bukiecie, a Super Lemon Haze od cytrusowej nuty limonenu, tego samego związku, który nadaje zapach skórce cytryny i igliwiu niektórych drzew.
Główka trzyma się trzonka słabo. Wystarczy niewielkie tarcie albo niska temperatura, żeby oderwała się w całości — i na tej właśnie właściwości opiera się najstarsza technika oddzielania wydzieliny gruczołowej od materiału roślinnego, znana w Hindukuszu i w Azji Środkowej na długo przed opisem tych struktur pod mikroskopem. Ślad po niej został w nazwach linii hodowlanych: Hash Plant odwołuje się wprost do tej tradycji, a Mazar do Mazar-i-Szarif, miasta na północy Afganistanu, z którym ta tradycja jest kojarzona.
Klasycznym podsumowaniem tego wątku pozostaje przegląd Donalda Levina z 1973 roku w The Quarterly Review of Biology, w którym zebrano dowody na to, że zagęszczenie włosków koreluje ujemnie z nasileniem żerowania. Mechanizmy są dwa i działają niezależnie od siebie: mechaniczny i chemiczny.
Obrona mechaniczna polega na tym, że warstwa włosków po prostu odsuwa zwierzę od powierzchni. Dla owada o długości dwóch milimetrów las sztywnych wyrostków wysokich na pół milimetra jest realną przeszkodą: utrudnia chodzenie, uniemożliwia przyłożenie aparatu gębowego do skórki i wymusza obejście. Najbardziej efektowny przypadek opisali Elizabeth Pillemer i Ward Tingey w 1976 roku na łamach Science: haczykowate włoski fasoli nabijają odnóża larw skoczków, unieruchamiając je na liściu. Historia wróciła po latach w nieoczekiwanym kontekście — w 2013 roku zespół z University of California w Irvine wykazał w Journal of the Royal Society Interface, że te same liście fasoli przebijają odnóża pluskwy domowej, co tłumaczy stary bałkański zwyczaj rozkładania ich na noc wokół łóżka.
Obrona chemiczna działa inaczej: włosek gruczołowy pęka przy kontakcie i wylewa zawartość na intruza. To rozwiązanie kosztowne, ale precyzyjne — substancja jest uwalniana dokładnie tam, gdzie pojawiło się zagrożenie, i dokładnie wtedy. Roślina nie musi utrzymywać wysokiego stężenia związków obronnych w całej tkance, bo trzyma je w tysiącach mikroskopijnych ampułek rozstawionych na powierzchni. U pomidora i u dziko rosnących gatunków z rodzaju Solanum wykazano to bardzo dokładnie; u konopi dowody są znacznie słabsze i trzeba to powiedzieć wprost.
Stan wiedzy o konopiach wygląda tak: kannabinoidy w testach laboratoryjnych zniechęcają część owadów do żerowania i bywają dla nich toksyczne, ale badań terenowych jest niewiele, a te, które są, nie układają się w spójny obraz. Wiadomo też, że obrona nie jest szczelna. Przędziorek chmielowiec zasnuwa włoski pajęczyną i porusza się po niej ponad nimi, mszyce znajdują dostęp do tkanek w miejscach o rzadszym owłosieniu, a mączlik szklarniowy kolonizuje spody liści bez większych trudności. Włoski są więc filtrem, nie barierą — podnoszą koszt ataku dla całego spektrum drobnych stawonogów, ale każdy gatunek, który wyspecjalizował się w tej roślinie, po drodze wynalazł obejście.
Jest też odwrotna strona bilansu, o której rzadziej się pisze. U wielu gatunków gęste owłosienie utrudnia poruszanie się nie tylko szkodnikom, ale i ich naturalnym wrogom: drapieżnym roztoczom i larwom biedronek. Roślina, która zainwestuje w bardzo gęstą powłokę, potrafi w ten sposób pozbawić się sojuszników. W literaturze funkcjonuje to jako jeden z argumentów za tym, że zagęszczenie włosków jest cechą optymalizowaną, a nie maksymalizowaną — istnieje poziom, powyżej którego dalsza inwestycja przestaje się roślinie opłacać.
Druga wielka funkcja włosków nie ma nic wspólnego ze zwierzętami. Warstwa wyrostków na powierzchni liścia zmienia to, ile promieniowania do niego dociera i jak szybko ucieka z niego woda — a oba efekty są mierzalne i dobrze udokumentowane.
Najczęściej cytowany pomiar wykonali James Ehleringer i Harold Mooney pod koniec lat siedemdziesiątych na pustynnej roślinie Encelia farinosa. Liście owłosione odbijały ponad dwa razy więcej padającego promieniowania niż liście nagie tego samego gatunku — około czterdziestu procent wobec dwudziestu. Konsekwencje są dwie i przeciwstawne: liść jest chłodniejszy i traci mniej wody, ale pochłania też mniej światła użytecznego dla fotosyntezy. Roślina rozwiązuje ten konflikt sezonowo, zmieniając grubość owłosienia liści wytwarzanych w porze suchej i w porze wilgotnej. Trudno o czystszy dowód na to, że owłosienie jest kompromisem, a nie ulepszeniem.
Drugi mechanizm dotyczy powietrza. Tuż przy powierzchni każdego liścia istnieje cienka warstwa powietrza nieporuszanego przez wiatr, zwana warstwą przyścienną albo graniczną. Im jest grubsza, tym wolniej para wodna ucieka z okolic aparatów szparkowych i tym mniejsza jest wymiana ciepła z otoczeniem. Włoski działają jak zestaw przegród, które tę warstwę pogrubiają, więc roślina owłosiona traci mniej wody przy tej samej sile wiatru. To wyjaśnia, dlaczego gatunki z siedlisk suchych, wysokogórskich i silnie nasłonecznionych są przeciętnie bardziej owłosione niż ich krewni z lasów cienistych.
Trzeci wątek to ultrafiolet. Ściany komórkowe włosków bywają wysycone związkami fenolowymi pochłaniającymi promieniowanie z zakresu UV-B, a same kannabinoidy również mają w tym zakresie maksimum absorpcji. Stąd hipoteza, dawno postawiona i wciąż nierozstrzygnięta, że wydzielina gruczołowa jest u konopi między innymi filtrem chroniącym tkanki generatywne przed uszkodzeniem DNA. Eksperymenty z dodatkowym naświetlaniem UV-B prowadzone są od lat osiemdziesiątych i ich wyniki nie są zgodne: część prac notowała zmiany w składzie wydzieliny, nowsze, prowadzone na większej liczbie linii, nie potwierdziły powtarzalnego efektu. Uczciwa odpowiedź brzmi więc: mechanizm jest prawdopodobny, dowód niepełny.
Z tą hipotezą wiąże się popularne przekonanie, że linie miejscowe z gór Azji Środkowej mają obfitsze owłosienie przysadek właśnie z powodu silnego nasłonecznienia na dużych wysokościach. Populacje wyjściowe takich linii jak Hindu Kush czy Afghani rosły na stokach powyżej tysiąca metrów, gdzie natężenie UV-B jest wyraźnie wyższe niż na nizinach. Zależność brzmi przekonująco, ale nie jest wykazana: te same populacje przez dziesięciolecia podlegały doborowi prowadzonemu przez ludzi, którzy premiowali dokładnie tę cechę, więc przyczyny środowiskowej nie da się w tym materiale oddzielić od hodowlanej.
Na koniec funkcja, która u konopi nie występuje, ale dobrze pokazuje zakres możliwości. U oplątwy, epifitu z rodziny bromeliowatych, tarczowate włoski pokrywające liście pobierają wodę i sole mineralne wprost z wilgotnego powietrza, zastępując roślinie system korzeniowy. U łobody i innych gatunków słonolubnych włoski pęcherzykowate działają odwrotnie — wypompowują nadmiar soli z tkanek i gromadzą go w rozdętych komórkach, które potem obumierają, zabierając sól ze sobą. Ta sama struktura anatomiczna obsługuje więc u różnych roślin pobieranie wody, jej oszczędzanie, usuwanie soli, obronę chemiczną i odbiór bodźców.
Pięć przykładów, w których wyrostek skórki został zaprzęgnięty do pięciu zupełnie różnych zadań. Warto je znać choćby dlatego, że pokazują, jak niewiele materiału potrzeba roślinie, żeby zbudować narzędzie.
Pokrzywa zwyczajna ma najbardziej wyrafinowany włosek w naszej florze. Jest to jedna komórka długości nawet dwóch milimetrów, osadzona rozdętą podstawą w kilkukomórkowym cokole. Jej górna część jest wysycona krzemionką, przez co pozostaje sztywna i krucha, a tuż pod zaokrąglonym szczytem znajduje się zaplanowane przewężenie. Przy dotknięciu koniec odłamuje się dokładnie w tym miejscu, zostawiając skośnie ścięty, ostry brzeg — kanał identyczny w zasadzie działania z igłą iniekcyjną. Nacisk na sprężystą podstawę wtłacza zawartość komórki pod skórę. W płynie znajdują się między innymi histamina, acetylocholina, serotonina oraz kwasy mrówkowy i szczawiowy. U australijskich krewnych pokrzywy z rodzaju Dendrocnide ten sam aparat wstrzykuje peptydy o budowie zbliżonej do jadów pajęczych, przez co skutki kontaktu utrzymują się tygodniami.
Mięta zbudowała rozwiązanie bliźniaczo podobne do konopnego, mimo że dzieli je od siebie kilkadziesiąt milionów lat ewolucji. Jej włosek tarczowaty ma ośmiokomórkową rozetę wydzielniczą przykrytą uniesioną kutykulą, pod którą zbiera się olejek eteryczny z mentolem i mentonem. To ten sam patent co u konopi: produkt trzymany na zewnątrz protoplastu, w kieszeni pod woskową błoną. Zapach uwalnia się dopiero po jej przerwaniu, dlatego liść mięty pachnie po roztarciu, a nietknięty prawie wcale.
Pomidor jest modelem, na którym rozpisano genetykę tego zjawiska. Klasyfikację jego włosków opublikował Leonard Luckwill w 1943 roku, dzieląc je na typy oznaczone cyframi rzymskimi — podział używany do dziś. Typ VI, gruczołowy, ma czterokomórkową główkę i produkuje metyloketony oraz seskwiterpeny; charakterystyczny zapach liści pomidora bierze się z pękania właśnie tych główek pod palcami. Typ IV wydziela acylocukry, w których drobne owady grzęzną i tracą zdolność poruszania się. Dzikie gatunki pokrewne pomidorowi wytwarzają ich znacznie więcej niż formy uprawne, co uczyniło z nich obiekt badań nad odpornością.
Dziewanna pokazuje wariant rozgałęziony. Jej włoski gwiazdkowate i drzewkowate zachodzą na siebie ramionami, tworząc zwartą, filcową powłokę zwaną kutnerem, która nadaje liściom szarawą, matową barwę i miękkość przypominającą flanelę. Powłoka odbija światło, ogranicza parowanie i skutecznie zniechęca owady gryzące, bo zwierzę napotyka najpierw warstwę suchych, splątanych włókien, a nie tkankę. W dawnej Europie suszone liście dziewanny służyły jako knoty do lamp oliwnych — właśnie ze względu na ten filc.
Muchołówka amerykańska przekształciła włosek w czujnik. Na wewnętrznej stronie każdej połówki pułapki sterczą zwykle trzy włoski czuciowe, u nasady wyposażone w komórki reagujące na odkształcenie. Zgięcie takiego włoska generuje potencjał czynnościowy biegnący przez tkanki liścia. Pojedynczy sygnał nie wystarcza — pułapka zamyka się dopiero, gdy przyjdą co najmniej dwa w odstępie krótszym niż mniej więcej pół minuty, co chroni roślinę przed reagowaniem na krople deszczu. Włoskami są zresztą również gruczoły trawienne pokrywające wnętrze pułapki. Ta sama rodzina struktur obsługuje więc u jednej rośliny odbiór bodźca i wydzielanie enzymów.
Osobne miejsce w tej galerii zajmuje rzodkiewnik pospolity, chwast bez żadnych walorów użytkowych, na którym rozszyfrowano, skąd komórka skórki wie, że ma zostać włoskiem. Decyduje kompleks trzech białek — GLABRA1, GLABRA3 i TRANSPARENT TESTA GLABRA1 — który uruchamia program włoskowy, oraz białka hamujące, przemieszczające się do komórek sąsiednich i wyłączające ten program u nich. Efektem jest wzór, w którym włoski nigdy nie sąsiadują ze sobą bezpośrednio. Mechanizm nazywa się hamowaniem bocznym i stał się jednym z podręcznikowych modeli różnicowania komórek w biologii rozwoju roślin.
W skrócie: oko ludzkie rozróżnia z odległości dwudziestu pięciu centymetrów szczegóły rzędu jednej dziesiątej milimetra, czyli około 100 µm. Włoski główkowe trzoneczkowe, mierzące 150–500 µm, znajdują się tuż powyżej tego progu — widać, że coś tam jest, ale nie widać kształtu. Wszystko poniżej, łącznie z całą budową główki, wymaga optyki.
| powiększenie | narzędzie | co staje się widoczne |
|---|---|---|
| 1× | oko | matowy, drobny meszek na przysadkach; pojedynczych włosków nie da się rozdzielić |
| 10× | lupa jubilerska | oddzielne wyrostki zakończone kulką, jak szpilki wbite w powierzchnię |
| 30–60× | mikroskop kieszonkowy | podział na trzonek i główkę, różnica między formą siedzącą a trzoneczkową |
| 100–400× | mikroskop świetlny, preparat | rozeta komórek wydzielniczych, cystolity we włoskach kryjących, druzy szczawianowe |
| 1000× i więcej | mikroskop elektronowy, konfokalny | rzeźba powierzchni kutykuli, przekrój przestrzeni podkutykularnej |
Granica widzialności ma konsekwencję językową, o której warto wiedzieć. Ponieważ gołym okiem widać wyłącznie efekt sumaryczny, a nie pojedyncze struktury, potoczne nazewnictwo zbudowało się wokół wrażenia optycznego: warstwa mikroskopijnych, przezroczystych kulek rozprasza światło i nadaje powierzchni matowo-białawy ton. Stąd cała rodzina nazw handlowych z członem „white”. White Widow, wprowadzona w Holandii na początku lat dziewięćdziesiątych, zawdzięcza nazwę dokładnie temu zjawisku, a White Rhino, wprowadzona przez tę samą holenderską firmę hodowlaną, powiela ten sam pomysł nazewniczy. Nie jest to opis żadnej cechy chemicznej — to opis tego, co robi światło padające na kilkaset tysięcy przezroczystych kulek o średnicy poniżej dziesiątej części milimetra.
Przy 10× ujawnia się rzecz, której nie sposób się domyślić z fotografii: główki są przezroczyste i zachowują się jak maleńkie soczewki. Przy bocznym oświetleniu każda z nich świeci punktowo, a obraz zmienia się dramatycznie przy najmniejszym obrocie próbki. To dlatego zdjęcia tych struktur bywają tak różne — nie dlatego, że materiał jest inny, tylko dlatego, że światło padało pod innym kątem.
Przy 60× pojawia się problem czysto techniczny, który potrafi zaskoczyć: głębia ostrości. Przy takim powiększeniu ostry pozostaje plaster grubości kilkudziesięciu mikrometrów, czyli mniej niż wysokość jednego włoska. Nie da się więc mieć jednocześnie ostrego trzonka i ostrej główki — trzeba wykonać serię zdjęć na kolejnych płaszczyznach i złożyć je programowo. Wszystkie porządne zdjęcia całych włosków gruczołowych powstały tą metodą.
Powyżej 100× potrzebny jest już preparat: cienki wycinek tkanki w kropli wody albo gliceryny, prześwietlany od spodu. Dopiero wtedy widać rozetę komórek pod główką i wspomniane cystolity. Mikroskop elektronowy daje z kolei obraz o innym charakterze — plastyczną rzeźbę powierzchni, ale kosztem wysuszenia i napylenia próbki metalem, przez co struktury tracą wodę i się kurczą. Właśnie ta metoda dała w 1973 roku pierwszą pełną klasyfikację włosków konopi i ta sama metoda odpowiada za to, że przez niemal pół wieku traktowano stadia rozwojowe jak oddzielne typy. Obrazowanie przyżyciowe, w którym roślina zostaje przy życiu, skorygowało ten obraz dopiero niedawno.
Nie. Trichom to termin nadrzędny obejmujący wszystkie wyrostki skórki, także te bez funkcji wydzielniczej. Włoski gruczołowe są jedną z jego kategorii — u konopi występują obok włosków kryjących, które nie mają główki ani wydzieliny. Mówiąc „trichomy”, mówi się więc o obu rodzinach naraz; mówiąc „włoski gruczołowe”, tylko o tych z główką.
Zakres jest szeroki: od około 10 µm dla najmniejszych form bulwiastych do 500 µm, czyli pół milimetra, dla największych włosków główkowych trzoneczkowych. Sama główka ma zwykle 50–100 µm średnicy niezależnie od tego, czy siedzi na krótkim, czy na długim trzonku. Dla porównania, ludzki włos ma średnicę rzędu 70 µm.
Przeciwnie — są jedną z najpowszechniejszych struktur roślin lądowych. Mają je mchy, paprocie i rośliny kwiatowe, a formy gruczołowe niemal identyczne z konopnymi występują u mięty, szałwii, chmielu i pomidora. Wyjątkowa nie jest sama struktura, tylko skład wydzieliny, którą konopie w niej gromadzą.
Częściowo. Największe włoski główkowe trzoneczkowe przekraczają próg rozdzielczości oka, więc widać ich obecność jako drobny meszek na powierzchni przysadek, ale nie widać pojedynczej struktury — dopiero lupa dziesięciokrotna pokazuje trzonek i osadzoną na nim kulkę. Włoski siedzące i bulwiaste są poniżej progu w każdych warunkach.
Z greki: thríx, w dopełniaczu trichós, znaczy „włos”, a utworzony od tego rzeczownik trichōma — „owłosienie”. Termin wszedł do morfologii roślin w XIX wieku jako określenie zbiorcze i tę rolę pełni do dziś. W polskim piśmiennictwie botanicznym częściej używa się rodzimych odpowiedników, czyli „włosków” z odpowiednim przymiotnikiem, natomiast w literaturze anglojęzycznej i w tłumaczeniach przeważa forma grecka.
Pojedynczy włosek nie regeneruje się. Włoski są zakładane na wczesnym etapie budowania organu, więc dojrzały liść czy dojrzała przysadka nie zastąpi utraconej struktury nową. Roślina może natomiast wytworzyć więcej włosków na organach zawiązywanych później — i taka reakcja, opisana u kilku gatunków po epizodach żerowania, jest jednym z argumentów za obronną rolą tych struktur.
Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.
Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.
Botanicznie to niełupka, nie nasiono. Skąd bierze się cętkowanie łupiny, czemu służy obrączka u nasady i czego z wyglądu ziarna wyczytać się…
Linneusz opisał jeden gatunek, Lamarck dodał drugi. Dlaczego botanicy do dziś nie uzgodnili, ile gatunków konopi istnieje, i co z tego wynika…
F1 oznacza pierwsze pokolenie potomne po skrzyżowaniu dwojga rodziców, F2 — potomstwo dwóch roślin F1, BX — potomstwo krzyżowania wstecznego z jednym…
Używamy plików cookie niezbędnych do działania strony. Za Twoją zgodą chcemy też mierzyć ruch i wyświetlać reklamy. Zgody nie musisz udzielać — strona działa bez niej tak samo. Polityka prywatności