Swazi Gold nosi nazwę państwa, które tej nazwy już nie używa. W 2018 roku Suazi wróciło do formy Eswatini. Nazwa handlowa została przy starej. To nie jedyna rzecz, którą ta nazwa upraszcza — bo „złota” jest tylko jedna z dwóch form tej samej populacji.
Swazi Gold w skrócie
| Nazwy w obiegu | Swazi Gold, Swazi, Swaziland Gold; w kraju roślina nazywa się insangu |
| Pochodzenie | Eswatini, do 2018 roku Suazi — góry na północy i zachodzie kraju |
| Hodowca | brak — odmiana miejscowa, bez jednego autora |
| Typ | sativa; linie nasienne deklarują od 90 do 100 procent sativy |
| Forma siostrzana | rooibaard, po afrikaans „ruda broda” — ta sama populacja o czerwonych włoskach |
| Kwitnienie | deklaracje rozbieżne: od 95 dni do 25 tygodni |
| Zapach | mango i słodycz w jednych opisach, drewno i mięta w innych |
Nazwa przeżyła państwo
W kwietniu 2018 roku, w pięćdziesiątą rocznicę niepodległości, król Mswati III ogłosił powrót do formy Eswatini. Nazwa Suazi zniknęła z map.
Etykieta handlowa została. Swazi Gold odsyła dziś do jednostki, która sama tej nazwy już nie używa.
To nie jest wyjątek w tej części kontynentu. Transkei odsyła do jednostki administracyjnej, która przestała istnieć w 1994 roku.
Roślina miała tam nazwę na długo wcześniej. W języku suazi nazywa się insangu i tak mówi się o niej na miejscu do dziś.
Złoto jest kolorem, nie genetyką
Człon „gold” opisuje barwę zbioru, a nie linię hodowlaną. Ta sama konwencja stoi za nazwami Acapulco Gold, Colombian Gold i Malawi Gold.
Przy Swazi widać to wyjątkowo dobrze, bo istnieje forma druga. Nazywa się rooibaard, co po afrikaans znaczy „ruda broda”.
Różnicę widać na żywej roślinie. U formy rudej znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek, pozostają czerwone do końca kwitnienia.
Reszta też się nie zgadza. Forma ruda ma ciemniejszą zieleń kwiatostanu, forma złota jest jaśniejsza. Zapach obie mają wyraźnie inny.
Kolekcjonerzy nasion afrykańskich opisują to wprost. Złota pachnie słodko, kwiatowo i miętowo. Ruda idzie w igliwie i w nutę paliwową.
Obie formy pochodzą z tej samej populacji miejscowej. Nazwa handlowa rozdzieliła je na dwie pozycje w katalogu.
Skąd dokładnie pochodzi materiał
Eswatini to kraj mniejszy od województwa mazowieckiego. Mimo to materiał zbierano tam w kilku różnych miejscach.
Kolekcjonerzy wymieniają okolice Pigg’s Peak na północy oraz dolinę rzeki Komati. W obu przypadkach chodzi o teren górzysty.
Padają też Mankayane w środkowej części kraju. To wyżyna, na której temperatura potrafi spaść do minus pięciu stopni.
Zakres warunków tłumaczy zmienność populacji. Rośliny z chłodnej wyżyny i z gorącej doliny to nie ten sam materiał.
Konopie są w Eswatini nielegalne od 1922 roku, na mocy przepisu z czasów kolonialnych. Mimo to według krajowej rady do spraw uzależnień w rejonach górskich uprawia je około siedmiu na dziesięciu drobnych rolników.
Odmiana miejscowa, nie krzyżówka
Swazi Gold to landrace, czyli dawna odmiana miejscowa, ukształtowana w jednym regionie bez krzyżowania z liniami z zewnątrz. Rodziców w rozumieniu hodowlanym nie ma, podobnie jak Durban Poison i pozostałe odmiany afrykańskie.
Rośliny rosną wysoko. Opisy mówią o przekroczeniu trzech metrów, a w górach o czterech.
Sylwetka jest smukła, z wyraźną osią główną i licznymi bocznymi pędami. Blaszka liścia, czyli jego płaska część bez ogonka, jest wąska i podzielona na cienkie listki.
Kwiatostany wyrastają wydłużone. Sprzedawcy z Afryki Południowej porównują największe z nich do przedramienia dorosłego człowieka.
Kwitnienie: dwie deklaracje, dziesięć tygodni różnicy
Tu deklaracje rozjeżdżają się najmocniej w całym opisie tej odmiany.
Południowoafrykański bank nasion podaje 95 do 105 dni, czyli mniej więcej czternaście tygodni. Zbiór wypada wtedy na przełomie października i listopada.
Kolekcjoner prowadzący materiał zbierany na miejscu podaje coś zupełnie innego. Pisze o niemal dwudziestu tygodniach kwitnienia i dopuszcza dwadzieścia pięć.
To różnica rzędu dziesięciu tygodni przy jednej nazwie. Przy roślinie jednorocznej oznacza ona dwie zupełnie inne uprawy.
Wyjaśnienie jest to samo, co przy innych odmianach miejscowych. Nasiona zbierane w terenie zachowują pełny rozrzut cech populacji. Selekcje prowadzone pod uprawę europejską skracają cykl.
Zapach: mango kontra mięta
Opisy zapachu też się nie schodzą, i to nie w szczegółach.
Bank nasion sprzedający tę linię pisze o słodkim mango. Ten opis powtarza większość sklepów.
Kolekcjoner opisujący materiał zbierany w terenie wymienia trzy nuty naraz: słodko-kwiatową, drzewną i miętową. Mango w tym opisie nie ma wcale.
Starsze relacje handlowe porównywały zapach dojrzałego materiału do dobrego cygara. To opis wtórny, dotyczący towaru po długim leżakowaniu.
Oznaczeń terpenowych z laboratorium dla materiału z Eswatini praktycznie nie ma. Krążące profile pochodzą z opisów sklepowych, a nie z badań.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
Powtarza się w nich pobudzenie i szybki początek działania. Część osób opisuje uniesienie, część po prostu jasność myślenia.
Relacje trzeba czytać ostrożnie. Pochodzą od osób, które same zgłosiły wrażenia, i nie są badaniem. Badań klinicznych dla tej odmiany nie ma.
Dochodzi kłopot opisany wyżej. Pod jedną nazwą krąży materiał z dwóch form barwnych i z kilku różnych dolin.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne. Najczęściej wymieniane są suchość w ustach i suchość oczu.
Dalej pojawiają się niepokój i przyspieszone tętno. Przy odmianach o wyraźnym pobudzeniu to zgłoszenie częste. Reakcje bywają wyraźnie indywidualne.
Przy dawnych odmianach miejscowych dochodzi jeszcze jedno. Rozrzut między roślinami z tej samej partii nasion bywa duży, więc dwie rośliny z jednej paczki potrafią zachowywać się inaczej.
Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają też interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Swazi Gold nie ma hodowcy ani daty powstania. Wszystko, co podajemy o pochodzeniu, to przekaz kolekcjonerski i dane o skali upraw, nie dokumentacja hodowlana.
Podział na formę złotą i rudą opisali kolekcjonerzy nasion afrykańskich. Nie ma badania, które by go potwierdzało oznaczeniami.
Deklaracje czasu kwitnienia rozchodzą się o ponad dziesięć tygodni. Podajemy zakres, nie pojedynczą liczbę.
Nazwy geograficzne podajemy w formach dzisiejszych, z zaznaczeniem dat zmian. Nazwa odmiany pozostaje w formie utrwalonej w obiegu.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Traktujemy je jako materiał poglądowy, nie jako ustalenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.