South African Kwazulu nosi nazwę jednostki administracyjnej, która przestała istnieć 27 kwietnia 1994 roku. Opis na karcie hodowcy opowiada za to historię z 1879 roku i przypisuje ją królowi, który zginął pięćdziesiąt jeden lat wcześniej.
South African Kwazulu w skrócie
| Zapisy nazwy w obiegu | South African Kwazulu, Kwazulu; w wersji nasiennej także z dopiskiem „Regular” |
| Hodowca | World of Seeds; marka prowadzona dziś przez hiszpańską spółkę z Walencji |
| Rodowód | hodowca podaje wyłącznie „Republika Południowej Afryki”, bez nazw rodziców |
| Typ | sativa w stu procentach według deklaracji hodowcy |
| Kwitnienie | 65–75 dni w pomieszczeniu; na zewnątrz zbiór w połowie października |
| Plon deklarowany | 400 g z metra kwadratowego w pomieszczeniu, ponad 800 g z rośliny na zewnątrz |
Nazwa, której nie ma już na mapie
KwaZulu było bantustanem, czyli terytorium wydzielonym przez władze apartheidu dla ludności zuluskiej. Powstało 9 czerwca 1970 roku jako Zulu Territorial Authority.
Status samorządny otrzymało 1 lutego 1977 roku. Pełnej niepodległości nigdy nie przyjęło, w odróżnieniu od czterech innych bantustanów.
27 kwietnia 1994 roku, w dniu pierwszych wolnych wyborów, terytorium wróciło do Republiki Południowej Afryki. Połączono je z prowincją Natal i tak powstała dzisiejsza prowincja KwaZulu-Natal.
Etykieta na woreczku z nasionami zachowuje więc nazwę sprzed 1994 roku. Dzisiejsza mapa zna wyłącznie formę dwuczłonową.
Sama sylaba „kwa” znaczy w języku zuluskim „u” albo „w miejscu”, więc wyrażenie jest starsze niż bantustan. Jako nazwa jednostki administracyjnej działało jednak tylko przez dwadzieścia cztery lata.
Ta sama prowincja stoi w tle innej znanej nazwy. Durban Poison odsyła do portu, który w niej leży.
Legenda z opakowania nie trzyma się dat
Opis produktu przypisuje uprawę tej rośliny pokoleniom Zulusów Shaki. Dalej pada zdanie, że materiał przygotowywano przed pierwszym brytyjskim atakiem w 1879 roku.
Dwa fakty historyczne każą to rozdzielić. Shaka, założyciel państwa zuluskiego, zginął w 1828 roku.
Wojna anglo-zuluska zaczęła się 11 stycznia 1879 roku, a królem był wtedy Cetshwayo kaMpande. Pierwsza wielka bitwa rozegrała się 22 stycznia pod Isandlwaną i zakończyła zwycięstwem Zulusów.
Zdanie z opisu jest więc poprawne co do bitwy i niepoprawne co do władcy. Różnica wynosi pięćdziesiąt jeden lat.
Nie znaleźliśmy też źródła historycznego, które potwierdzałoby użycie tej rośliny w przygotowaniach do bitwy. Opracowania o historii konopi w Afryce Południowej odnotowują ich obecność wśród ludności, ale takiego epizodu nie opisują.
Traktujemy to jako materiał reklamowy, a nie ustalenie. Legenda pochodzenia bywa częścią opisu produktu równie często, co dane o roślinie.
Geografia z opisu też nie wskazuje na tę prowincję
Opis umieszcza roślinę na północ od pasma Drakensbergu. To wskazanie jest kłopotliwe.
Drakensberg tworzy zachodnią granicę prowincji KwaZulu-Natal. Materiał, o którym mowa w nazwie, pochodziłby więc raczej ze wschodu od tego pasma niż z północy.
Pas drobnych gospodarstw, z którego wywożono nasiona z tej części Afryki, opisaliśmy przy okazji innej nazwy. Ciągnie się on przez KwaZulu-Natal, Prowincję Przylądkową Wschodnią, Lesotho i Eswatini.
Nazwa i wskazanie geograficzne z jednej karty produktu prowadzą więc w dwie różne strony. Hodowca nie podaje ani miejsca pobrania nasion, ani daty.
Szerszy kontekst afrykański zbiera nasze hasło African. Tam widać, jak wąski jest ślad tego kontynentu w dzisiejszych rodowodach.
Jedna karta produktu, dwie sprzeczne informacje o odporności
Opis handlowy nazywa tę odmianę jedną z najodporniejszych na szkodniki i pleśń. To zdanie stoi na karcie do dziś.
W tabeli danych na tej samej stronie stało jednak co innego. Odporność na pleśń oceniono tam jako średnią, odporność na szkodniki również jako średnią.
Sprzeczność da się wskazać co do roku. Znaleźliśmy ją w zarchiwizowanej kopii karty z 2021 roku, gdzie obie wartości figurują tuż pod tekstem, który im przeczy.
W wersji bieżącej tych dwóch wierszy już nie ma. Zniknęły razem z kilkoma innymi polami, a zdanie o odporności zostało.
Konsekwencja jest prosta. Kto czyta kartę dzisiaj, nie ma jak zobaczyć, że producent sam sobie zaprzeczał.
Odmiana miejscowa sprzedawana w wersji feminizowanej
Pozycja należy do serii nazwanej przez producenta kolekcją pochodzenia. Landrace to dawna odmiana miejscowa, ukształtowana w jednym regionie bez krzyżowania z innymi.
Sprzedawana jest jednak w dwóch wariantach: feminizowanym i regularnym. Materiał w pełni miejscowy z definicji nie przechodzi przez taki zabieg.
Opis obu wariantów jest identyczny, słowo w słowo. Różni je wyłącznie oznaczenie płci nasion i wielkość opakowania.
Marka jest dziś prowadzona z Walencji, przez spółkę zarządzającą kilkoma hiszpańskimi katalogami. Sama nazwa odsyła więc do Afryki, a pracownia stoi w Europie.
Warto to czytać spokojnie. Etykieta pochodzenia opisuje materiał wyjściowy, a nie miejsce, w którym powstały sprzedawane nasiona.
Co piszą uprawiający
Relacje pod kartą produktu są rzadkie, ale konkretne, i pochodzą spoza naszej redakcji.
Jedna relacja opisuje uprawę w Kolorado, na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów, w gruncie i bez osłony. Rośliny wystawiono w połowie maja, a zbiór przypadł na trzeci tydzień października.
Ta sama relacja podaje pęd główny o średnicy około dziesięciu centymetrów. Inna opisuje roślinę doprowadzoną w pomieszczeniu do metra wysokości, bez przycinania, z kwiatostanami po całej długości pędu.
Trzecia relacja mówi o ponad ośmiuset gramach z rośliny na zewnątrz, czyli o wartości zgodnej z deklaracją hodowcy. To rzadki układ — zwykle relacje są niższe od deklaracji.
Smak opisywany jest różnie: raz jako słodki owoc, raz jako owoc korzenny, raz jako ziemia z nutą paliwową i skunksową.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie deklaracji hodowcy i relacji zebranych poza naszą redakcją.
Hodowca deklaruje działanie energetyzujące i długo się utrzymujące. To deklaracja sprzedawcy nasion, a nie wynik pomiaru.
Relacje idą w podobną stronę i opisują działanie jako pobudzające oraz sprzyjające skupieniu. Jedna z nich rozkłada je na fazy i po fazie pierwszej opisuje przejście w odprężenie ciała.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały, a reakcje bywają bardzo indywidualne.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne i robi to dość wprost.
W jednej z relacji pada zdanie o wyraźnym podrażnieniu dróg oddechowych przy wdychaniu dymu. Ta sama osoba opisuje fazę drugą jako lekki niepokój.
To zestawienie warto zapamiętać. Ta sama roślina bywa opisywana jako pobudzająca i jako wywołująca niepokój, więc reakcje bywają skrajnie różne.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Odmiany o wyraźnej przewadze sativy bywają w relacjach wiązane z tym odczuciem częściej.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija — literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowodu w rozumieniu hodowlanym tu nie ma. Hodowca podaje wyłącznie kraj, więc podajemy to samo i nie dopisujemy nazw rodziców.
Daty dotyczące KwaZulu, Shaki i wojny z 1879 roku pochodzą z opracowań historycznych, a nie z materiałów branżowych.
Sprzeczność wewnątrz karty produktu ustaliliśmy z zarchiwizowanej kopii z 2021 roku i z wersji bieżącej. Obie czytaliśmy w całości.
Hodowca podaje przy tej odmianie drugie miejsce w regionalnym konkursie hiszpańskim z 2010 roku. Nie znaleźliśmy tego wyniku w żadnym niezależnym wykazie, więc nie zapisujemy go jako nagrody.
Zawartości THC nie podajemy, bo odmiana nie ma odpowiednika aptecznego. Opisy odczuć pochodzą z deklaracji hodowcy i relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją; podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.