Oaxacan Gold to nazwa geograficzna, a nazwy geograficzne nie mają właściciela. Skutek widać w liczbach. Pod tym samym określeniem sprzedaje się dziś roślinę kwitnącą jedenaście tygodni i taką, która kończy w dziewięć. Różnica jest większa niż między niejedną parą osobnych odmian.
Stan Oaxaca, a nie hodowla
Oaxaca leży na południu Meksyku i jest jednym z najbardziej górzystych stanów kraju. Uprawy opisywane są na stokach położonych mniej więcej od tysiąca dwustu do dwóch i pół tysiąca metrów nad poziomem morza.
To populacja miejscowa, czyli ukształtowana w jednym regionie bez pracy hodowlanej. Nie ma autora, nie ma daty wydania i nie da się wymienić pary rodziców.
Nazwa krąży w kilku postaciach. Spotyka się Oaxacan, Oaxaca Gold, Oaxacan Highland oraz Highland Oaxacan Gold.
W obiegu z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych funkcjonowała obok innych nazw stanowych. Wymieniano wtedy Michoacán, Zacatecas i Acapulco Gold z sąsiedniego Guerrero.
Zbiorczą pulę meksykańską i jej rolę w hodowli opisujemy przy haśle Mexican. Tutaj interesuje nas jedna populacja i jeden człon nazwy.
Skąd „gold” — krótko, bo pisaliśmy o tym gdzie indziej
Człon „gold” opisuje barwę suszu, nie geny rośliny. Powstaje po ścięciu, przy długim dosuszaniu w cieple.
Rozkłada się wtedy chlorofil, czyli zielony barwnik roślin. Spod niego wychodzą barwniki żółte, obecne w tkance przez cały czas.
Cały wywód o tej konwencji, razem ze sporem o zabiegi wykonywane na stojącej roślinie, prowadzimy przy haśle Colombian Gold. Ta sama konwencja stoi za nazwą Malawi Gold.
Warto dodać jedną rzecz, której tam nie ma. W obiegu z lat siedemdziesiątych słowo „gold” zaczęło oznaczać także sposób obróbki towaru: materiał bez nasion, suszony w słońcu, w odróżnieniu od prasowanych partii eksportowych.
Nazwa opisywała więc równocześnie kolor i klasę towaru. O samej roślinie nie mówiła nic.
Sześć tygodni różnicy pod jedną etykietą
Najwyraźniejszy dowód na to, że nazwa nie identyfikuje rośliny, siedzi w deklaracjach czasu kwitnienia.
Opisy odwołujące się do materiału górskiego podają jedenaście do szesnastu tygodni. To zakres typowy dla populacji z pasa równikowego, gdzie długość dnia zmienia się niewiele.
Współczesne pozycje nasienne sprzedawane pod tą nazwą podają dziewięć do dziesięciu tygodni. Jedna z nich deklaruje przy tym udział pół na pół między materiałem indycznym a sativowym.
Taka deklaracja sama się demaskuje. Górska populacja meksykańska nie może być w połowie materiałem afgańskim, bo ten w Oaxace nigdy nie rósł.
Ta sama pozycja opisywana jest jako łatwa w uprawie i wybaczająca błędy. Prawdziwa roślina z tamtych stoków ma opinię dokładnie odwrotną.
Wniosek jest ten sam, co przy innych nazwach geograficznych. Materiał w obrocie nawiązuje do pierwotnej populacji, ale nią nie jest.
Kwiatostan, który po obróbce wygląda jak paproć
Botanika tej populacji jest ciekawsza niż jej dzisiejsza karta handlowa.
Sylwetka układa się w jedną wysoką oś z długimi, cienkimi ramionami. Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi, bywają tak długie, że przez roślinę widać na wylot.
Liście są bardzo wąskie i podzielone na cienkie listki. To budowa typowa dla materiału równikowego.
Kwiatostany rosną luźne i wydłużone, w formie cienkich wrzecion. Po obróbce przypominają raczej gałązkę paproci niż to, co dziś kojarzy się ze słowem szyszka.
Przylistki, czyli łuskowate osłonki otulające pojedynczy kwiat, są tu drobne i rozproszone wzdłuż osi. Z nich składa się kwiatostan, więc taki układ oznacza sylwetkę luźną, a nie zbitą.
Znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek, po wysuszeniu rdzewieją. Sama tkanka kwiatostanu przechodzi wtedy w barwy od słomkowej po bursztynową.
Gdzie ta nazwa naprawdę zostawiła ślad
Pod własną nazwą Oaxacan Gold praktycznie zniknęła. W rodowodach cudzych odmian trzyma się jednak zaskakująco mocno.
Najlepiej umocowany zapis dotyczy Purple Thai. Amerykański hodowca DJ Short opisuje ją jako pierwsze pokolenie po skrzyżowaniu Chocolate Thai z materiałem oznaczonym jako Highland Oaxacan Gold.
To relacja żyjącego uczestnika zdarzeń, więc waży więcej niż zapis katalogowy. Przez Purple Thai nazwa wchodzi pośrednio do rodowodu Blueberry.
Drugi wątek jest znacznie słabszy. Część opracowań twierdzi, że materiał z Oaxaki wszedł do pierwotnej linii Haze w Kalifornii.
Relacje o powstaniu Haze mówią jednak tylko o odmianie miejscowej z Meksyku, bez wskazania stanu. Region dopisano dopiero później, w opisach powstałych po latach.
Jedno jest przy tym pewne. W Santa Cruz na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych materiał z Oaxaki był dostępny, obok kolumbijskiego i tajskiego.
Zapach: korzenność, kadzidło i cytrus
Opisy zapachu tej populacji są zgodne w rdzeniu i skąpe w szczegółach.
Powtarza się korzenność z nutą kadzidlaną oraz jasny akcent cytrusowy. Część opisów dokłada kwaśne tło i wrażenie słodkiego drewna.
Oznaczeń laboratoryjnych dla materiału z Oaxaki nie znaleźliśmy. Wykazy terpenów krążące przy tej nazwie pochodzą z kart handlowych współczesnych pozycji nasiennych.
Wymienia się w nich zwykle terpinolen o świeżym zapachu znanym z jałowca i drzewa herbacianego. Dalej pinen o zapachu igliwia oraz limonen ze skórki cytryny.
Taki zestaw jest typowy dla całej rodziny równikowej. Nie odróżnia tej populacji od żadnej innej.
Dlaczego nie zestawiamy tu odczuć
Opisy odczuć krążące przy tej nazwie pochodzą z dwóch źródeł i żadne się nie nadaje.
Pierwsze to wspomnienia z obrotu sprzed półwiecza. Dotyczą towaru o nieustalonym pochodzeniu, wielokrotnie przepakowywanego po drodze.
Drugie to karty handlowe współczesnych nasion, czyli pozycji, których związek z górską populacją jest właśnie tym, co podważamy wyżej.
Zestawienie zbudowane na takim materiale mówiłoby o kilku różnych roślinach naraz. Zamiast tego wolimy napisać, czego nie wiadomo.
Nota redakcyjna
Przy nazwie geograficznej rodowodu nie da się podać. Opisujemy populację, a nie linię hodowlaną.
Wysokości uprawy i zasięg regionu podajemy za opracowaniami o meksykańskich odmianach miejscowych. Nie ma dla nich dokumentacji polowej, którą dałoby się sprawdzić.
Rozjazd deklarowanego kwitnienia zestawiliśmy z opisu materiału górskiego i z kart dwóch współczesnych pozycji nasiennych. Nie rozstrzygamy, która wartość jest właściwa — pokazujemy, że dotyczą różnych roślin.
Udział materiału z Oaxaki w pierwotnej linii Haze traktujemy jako niepotwierdzony. Relacje o powstaniu Haze wymieniają Meksyk bez nazwy stanu.
Zapis rodowodu Purple Thai pochodzi z relacji hodowcy spisanej po latach. Podajemy go jako przekaz, nie jako ustalenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.