Malawi Gold ma w nazwie kolor, którego żywa roślina nie ma. Złoto pojawia się dopiero po ścięciu, w wyniku wielotygodniowej fermentacji. To jedna z niewielu odmian, których nazwa opisuje nie genetykę, tylko sposób obchodzenia się ze zbiorem.
Malawi Gold w skrócie
| Nazwy w obiegu | Malawi Gold, Malawi, Malawian Gold, Chamba, Malawi Cob |
| Pochodzenie | środkowe i północne Malawi, Afryka Wschodnia |
| Hodowca | brak — odmiana miejscowa, nie ma jednego autora |
| Typ | sativa; linie nasienne deklarują 100% sativy |
| Kwitnienie | deklaracje rozbieżne: od 11 do 18 tygodni |
| Zapach | drewno, cytryna, skórka zielonego mango, miód |
Chamba, czyli jak się to nazywa u siebie
W Malawi roślina nazywa się chamba. Nazwa „Malawi Gold” powstała poza krajem, w obiegu handlowym.
Uprawa skupia się w kilku okręgach. Najczęściej wymieniane są Nkhotakota nad brzegami rzeki Lupache oraz wzgórza Likwawa w okręgu Mzimba. Pola bywają małe i ukryte w górach albo wsiane między inne uprawy.
Skala bywała znaczna. Raport rozwojowy ONZ z końca lat dziewięćdziesiątych szacował areał na około 156 tysięcy hektarów.
W lutym 2020 roku parlament Malawi zalegalizował uprawę i przetwórstwo konopi do celów przemysłowych i medycznych. Użycie rekreacyjne pozostało poza tą zmianą.
Złoto powstaje po ścięciu
Tradycyjny malawijski sposób przechowywania zbioru nazywa się cob. Kwiatostany owija się ciasno w liście bananowca i wiąże sznurkiem.
Tak przygotowane zawiniątka leżakowały tygodniami. Trzymano je pod zadaszeniami dla kóz, gdzie ciepło z obornika utrzymywało wyższą temperaturę. Liść bananowca przepuszczał wilgoć, a wysychające włókno zaciskało się coraz mocniej.
Najkrótsze opisywane leżakowanie to około czterdzieści dni. Częściej cob czekał do następnych zbiorów.
W trakcie tego procesu rozpada się chlorofil, czyli zielony barwnik roślin. Zieleń ustępuje i wychodzi barwa złota lub rdzawa. Odmiana istnieje w obiegu jako „gold”, bo tak wyglądał towar, który docierał do odbiorcy.
Znany jest też wariant tej metody. Zawiniątka zakopywano w pozostałościach po warzeniu kukurydzianego piwa.
Dwie różne rośliny pod jedną nazwą
Nazwa geograficzna nie ma właściciela. Każdy może nazwać swoją linię „Malawi”, więc pod tą nazwą krąży dziś kilka różnych roślin.
Najlepiej widać to po deklarowanym czasie kwitnienia. Jedna z linii zbieranych w Afryce podaje 13 do 18 tygodni. Hiszpański bank nasion dla własnej selekcji podaje 75 do 85 dni, czyli mniej więcej 11 do 12 tygodni.
To różnica sięgająca sześciu tygodni. Przy odmianie rocznej oznacza ona dwie zupełnie inne rośliny.
Rozjazd bierze się z metody. Nasiona zbierane bezpośrednio w terenie zachowują pełny rozrzut cech miejscowej populacji. Selekcje prowadzone w Europie skracają cykl, żeby roślina zdążyła zakończyć wzrost.
Odmiana miejscowa, nie krzyżówka
Malawi Gold to landrace, czyli dawna odmiana miejscowa, ukształtowana w jednym regionie bez krzyżowania z liniami z zewnątrz. Jej cechy ustawiły warunki: wysokość nad poziomem morza, mocne słońce i wyraźny podział roku na porę suchą i deszczową.
Rośliny rosną wysoko i luźno się rozgałęziają. Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi, są długie. Blaszka liścia, czyli jego płaska część bez ogonka, jest wąska i podzielona na cienkie listki.
Kwiatostany wyrastają wydłużone i wrzecionowate. To budowa typowa dla starych odmian z pasa równikowego, podobna do tej, którą mają Durban Poison i inne odmiany afrykańskie.
Rodowody bywają tu mylące. Malawi Gold nie jest krzyżówką i nie ma rodziców w rozumieniu hodowlanym, podobnie jak Acapulco Gold, Colombian Gold czy Thai.
Zapach i profil terpenowy
Opisy zbiegają się na dwóch nutach: drzewnej i cytrusowej. Do tego dochodzi coś owocowego, opisywanego zwykle jako skórka zielonego mango albo ananas.
Bank nasion prowadzący selekcję tej linii pisze o oleju, drewnie i cytrynie. Kolekcjoner nasion afrykańskich opisuje ten sam materiał inaczej: zielone mango, słodkie drewno i miód.
Rzetelnych oznaczeń laboratoryjnych dla materiału z Malawi jest niewiele. Publikowane opisy terpenów pochodzą zwykle od sprzedawców nasion, nie z badań.
Fermentacja dodatkowo zmienia obraz. Cob pachnie inaczej niż ten sam materiał wysuszony zwyczajnie, więc opisy zapachu nie zawsze dotyczą tego samego.
Skąd świat o niej wie
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Malawi było dużym eksporterem. Towar szedł przez Mozambik i Zimbabwe do Republiki Południowej Afryki oraz przez porty w Mombasie i Dar es Salaam.
Do kultury popularnej nazwa weszła przy okazji trasy Boba Marleya. Podczas obchodów niepodległości Zimbabwe w 1980 roku muzyk sięgnął po malawijski materiał zawinięty w liść bananowca i skomentował go jednym zdaniem, które obiegło prasę.
W 2010 roku ekipa dokumentalna europejskiego banku nasion pojechała do Malawi po materiał wyjściowy. Ten wyjazd rozpoczął obecność nazwy w europejskich katalogach.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
W opisach powtarza się pobudzenie i długi czas trwania odczuć. Część osób relacjonuje wzmożoną gadatliwość.
Relacje trzeba czytać ostrożnie. Pochodzą od osób, które same zgłosiły wrażenia, i nie są badaniem. Badań klinicznych dla tej odmiany nie ma.
Dochodzi kłopot opisany wyżej. Skoro pod nazwą „Malawi” krąży kilka różnych roślin, część relacji dotyczy po prostu czego innego.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne. Najczęściej wymieniane są suchość w ustach i suchość oczu.
Dalej pojawiają się niepokój i przyspieszone tętno. Niepokój jest odczuciem odwrotnym do pogodnego nastroju, o którym pisze inna część tych samych osób. Reakcje bywają wyraźnie indywidualne.
Przy dawnych odmianach miejscowych dochodzi jeszcze jedno. Rozrzut między pojedynczymi roślinami z tej samej partii nasion bywa duży, więc dwie rośliny z jednej paczki mogą zachowywać się inaczej.
Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają też interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Malawi Gold nie ma hodowcy ani daty powstania. Wszystko, co podajemy o pochodzeniu, to przekaz etnograficzny i dane raportów rozwojowych, nie dokumentacja hodowlana.
Deklaracje czasu kwitnienia pochodzą od banków nasion i rozchodzą się o kilka tygodni. Podajemy zakres, nie pojedynczą liczbę.
Opis fermentacji w liściu bananowca odtworzyliśmy z relacji o tradycji malawijskiej. Praktyka ta nie jest opisana w literaturze naukowej i różni się w szczegółach między przekazami.
Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją. Traktujemy je jako materiał poglądowy, nie jako ustalenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.