Przejdź do treści
Kilimanjaro — wizualizacja poglądowa pąka odmiany, kadr studyjny na białym tle

Wizualizacja poglądowa. Obraz nie przedstawia konkretnej partii ani produktu leczniczego.

Sativa

Kilimanjaro

Hodowca: World of Seeds — wydawca nasion, kolekcja odmian miejscowych

Rodowód
odmiana miejscowa z okolic Kilimandżaro; kraj sporny — wydawca nasion podaje Kenię, uprawiający Tanzanię
Aromat
Cytrusowy
Indica 0% Sativa 100%
Reklama 420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany420Market - sklep z waporyzatorami i akcesoriami dla użytkowników marihuany

Kilimanjaro nosi nazwę góry, przy której hodowca podaje niewłaściwy kraj. Karta nasienna umieszcza tę odmianę w Kenii i pisze o kenijskich stokach Kilimandżaro. Góra leży w całości w Tanzanii. Kenijskie są widoki na nią, nie zbocza.

Kilimanjaro w skrócie

Zapisy nazwy w obiegu Kilimanjaro; po polsku góra zapisywana jest jako Kilimandżaro, odmiana zwykle nie
Wydawca nasion World of Seeds, kolekcja odmian miejscowych
Deklarowane pochodzenie sporne — hodowca podaje Kenię, uprawiający i nazwa fenotypu wskazują Tanzanię
Typ sativa; hodowca deklaruje zapis 100/0
Kwitnienie 65–75 dni w uprawie zamkniętej, w zewnętrznej połowa października
Wysokość ponad 250 cm według karty hodowcy
Zapach cytrusowy; w relacjach uprawiających wraca też eukaliptus
Przydomek w obiegu „elephant flattener”, czyli ta, która kładzie słonia

Góra jest tanzańska, karta mówi „Kenia”

Kilimandżaro leży w całości na terytorium Tanzanii. Granica z Kenią biegnie kilka kilometrów na północ od podnóża.

Karta hodowcy podaje jednak pochodzenie jednoznacznie: Kenia. W opisie mowa jest o kenijskich stokach góry.

Takie stoki nie istnieją. Po stronie kenijskiej leżą równiny, z których widać szczyt — i to ten widok trafił na tysiące zdjęć.

Prawdopodobne wyjaśnienie jest proste. Klasyczne ujęcie Kilimandżaro robi się z Kenii, więc góra bywa z tym krajem kojarzona odruchowo.

Błąd rozszedł się dalej. Kolejne katalogi przepisują „kenijska sativa” wprost z karty wydawcy.

Uprawiający piszą co innego. W relacjach wracają okolice góry i środkowa Tanzania.

Rozstrzyga to zresztą nazwa jednego z fenotypów. Fenotyp to konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona; z jednej partii potrafią wyrosnąć rośliny wyraźnie różne. Ten nazwano Moshi — od tanzańskiego miasta u podnóża góry.

Odmiana miejscowa, ale poprawiona

Nasiona sprzedawane są w kolekcji opisanej jako landrace. To dawna odmiana miejscowa, ukształtowana w jednym regionie bez krzyżowania z innymi.

Ta sama karta pisze jednak, że linię ustabilizowano, żeby poprawić wydajność żywicy. To dwa sprzeczne komunikaty w jednym opisie.

Praca selekcyjna nie musi oznaczać krzyżowania. Ale roślina po selekcji pod konkretną cechę nie jest już tym samym, co populacja zebrana w terenie.

Rozróżnienie ma znaczenie przy całej tej kolekcji. Nazwa „landrace” na opakowaniu opisuje pochodzenie materiału wyjściowego, a nie stan nasion w torebce.

Przy odmianach afrykańskich problem jest szerszy. Pisaliśmy o tym przy haśle African: z Afryki materiał wychodził bez notatki o miejscu i roku.

Kilimanjaro jest tu wyjątkiem tylko pozornie. Nazwa wskazuje jedną górę, ale sama góra ma osiem tysięcy kilometrów kwadratowych podstawy i dwa kraje wokół.

Przydomek bez źródła

W opisach powtarza się przydomek „elephant flattener”. Karta tłumaczy, że tak roślinę nazwali miejscowi.

Który lud, w jakim języku i kiedy — tego nie podaje żadne źródło. Sam zwrot jest angielski.

Ten sam opis mówi o uprawie przez pokolenia na potrzeby obrzędów i polowań. Także tu nie pada żadna nazwa własna ani odsyłacz do opracowania.

Konopie mają w Afryce Wschodniej długą historię, opisaną w literaturze etnograficznej. Ta konkretna opowieść nie ma jednak w tej literaturze zakotwiczenia, do którego dałoby się odesłać.

Traktujemy ją więc jako opis handlowy. Nie jako ustalenie.

Liczba 19% na karcie nie opisuje THC

Na karcie hodowcy stoi liczba 19%. Wpisano ją w wiersz opisujący wydajność ekstrakcji, a nie zawartość THC.

W katalogach sklepowych ta sama liczba pojawia się już jako THC. Bywa też podawana jako przedział 15–20%.

Wartości zawartości THC dla tej odmiany nie podaje więc nikt, kto by ją zmierzył. Podaje ją rynek, przepisując liczbę z innego wiersza.

Osobno wraca wzmianka o śladowym THCV. To jeden z kannabinoidów, czyli grupy związków charakterystycznych dla konopi, obok THC i CBD.

Podwyższone THCV bywa opisywane przy odmianach afrykańskich. Dla tej linii nie znaleźliśmy jednak żadnego oznaczenia z podaną wartością.

Budowa rośliny i długie kwitnienie

Karta hodowcy podaje wysokość powyżej 250 cm. To wartość typowa dla sativ równikowych.

Roślina opisywana jest jako silnie rozgałęziona i szybko rosnąca. Odporność na pleśń i szkodniki hodowca określa jako średnią.

Kwitnienie podano jako 65–75 dni w uprawie zamkniętej. W zewnętrznej zbiór wypada w połowie października.

Deklarowany plon to 400 g z metra kwadratowego w uprawie zamkniętej i ponad 800 g z rośliny na zewnątrz.

Ta pierwsza liczba jest jak na sativę umiarkowana. Druga zakłada roślinę rosnącą przez cały sezon w klimacie, który tu nie występuje.

Cytrusy, a w relacjach eukaliptus

Hodowca opisuje zapach krótko: owoce cytrusowe.

Relacje uprawiających dokładają coś jeszcze. Wraca w nich eukaliptus i ziemiste tło, które części osób wydaje się zbyt surowe.

To rozejście się opisów jest przy odmianach miejscowych częste. Populacja terenowa nie jest jednorodna, więc dwa nasiona z jednej torebki mogą pachnieć inaczej.

Profilu terpenowego dla tej linii nie opublikowano. Nie ma więc oznaczenia, które rozstrzygałoby, który z tych opisów jest bliższy przeciętnej.

Co raportują użytkownicy

To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.

W opisach wracają energia, pobudzenie i długi czas trwania. Odmiana bywa z tego powodu opisywana jako poranna.

Część relacji mówi o odczuciach zmieniających odbiór otoczenia. Inna część opisuje wyłącznie pobudzenie bez takich zjawisk.

Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.

Dochodzi do tego problem opisany wyżej. Rośliny z jednej partii nasion bywają tu wyraźnie różne, więc opisywane odczucia mogły dotyczyć różnych roślin.

Działania niepożądane i ryzyka

Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne.

Przy odmianach o tym profilu wracają suchość w ustach, suchość oczu, niepokój i przyspieszone tętno.

Warto zestawić to z poprzednią sekcją. Ta sama roślina bywa opisywana jako dodająca energii i jako wywołująca niepokój, więc reakcje bywają skrajnie indywidualne.

Ryzyko niepokoju rośnie przy wysokiej zawartości THC, a dla tej linii nie ma wiarygodnego oznaczenia. Deklaracje sklepowe sięgają 20%.

Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija — literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.

Gdzie stoi ta nazwa wśród innych afrykańskich

Afrykańskie nazwy w katalogu mają różną rozdzielczość. Durban Poison odsyła do okolic jednego miasta, Malawi Gold do jednego kraju.

Kilimanjaro odsyła do jednej góry. Brzmi to precyzyjnie, ale góra rozdziela dwa kraje i kilka stref wysokościowych.

Dla porównania warto spojrzeć na Thai. Tam nazwa obejmuje cały kraj i nikt nie udaje, że jest inaczej.

Przy Kilimanjaro pozór dokładności okazał się kłopotliwy. Wystarczył jeden przymiotnik na karcie, żeby przenieść roślinę przez granicę.

Nota redakcyjna

Kraj pochodzenia tej odmiany jest sporny. Podajemy obie wersje i wskazujemy, która stoi w sprzeczności z położeniem góry.

Opowieść o miejscowej nazwie i o obrzędowym użyciu pochodzi wyłącznie z materiałów wydawcy nasion. Nie znaleźliśmy dla niej niezależnego potwierdzenia.

Wyników konkursowych przypisywanych tej odmianie nie potwierdziliśmy poza materiałami wydawcy, więc ich nie podajemy.

Liczby dotyczące zawartości związków są niepewne u samego źródła. Wskazujemy, z którego wiersza karty pochodzą.

Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.

Terpeny w Kilimanjaro

Aromat

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Kilimanjaro”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oceny cząstkowe (opcjonalnie)

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek