Przejdź do treści
Nazwy i marki

Co znaczy liczba w nazwie odmiany — Gelato 33, Skunk #1, Bruce Banner #3

Gelato 33, Skunk #1, Bruce Banner #3 — za każdą z tych liczb stoi inny mechanizm. Kiedy numer niesie sprawdzalną informację, a kiedy jest ozdobnikiem.

Redakcja · · zaktualizowano 2 sierpnia 2026 · 16 min czytania
Co znaczy liczba w nazwie odmiany — Gelato 33, Skunk #1, Bruce Banner #3 — ilustracja do artykułu

Liczba w nazwie odmiany jest najczęściej numerem porządkowym jednej rośliny — tej, którą hodowca wybrał spośród kilkunastu wyrosłych z jednego wysiewu. Numer z jego zeszytu przykleił się wtedy do nazwy handlowej i został tam na stałe. Tak powstały Gelato 33, Bruce Banner #3 i Northern Lights #5. Rzadziej cyfra znaczy coś zupełnie innego: rok (Chemdawg 91), telefoniczny numer kierunkowy amerykańskiego regionu (707 Headband) albo nie znaczy nic poza tym, że wygląda rzeczowo (AK-47, G13).

Pytanie, co znaczy numer w nazwie odmiany, nie ma więc jednej odpowiedzi — ma ich kilka, a rozstrzygnięcia nie da się wyczytać z samego zapisu. Kratka, spacja i cyfra wyglądają identycznie niezależnie od tego, czy stoi za nimi konkretna roślina z 1985 roku, data, mapa telefoniczna Kalifornii, czy pomysł działu handlowego. Numeracja obowiązywała zawsze wyłącznie w papierach tego, kto ją nadał: nie istnieje ani rejestr tych numerów, ani instancja, która by je przyznawała. To najważniejsza rzecz, jaką da się o liczbach w nazwach powiedzieć, i wszystko dalsze jest jej rozwinięciem.

Co znaczy numer w nazwie odmiany: sześć mechanizmów i jedna wspólna słabość

Zebrane obok siebie przypadki układają się w sześć wyraźnie różnych mechanizmów. Trzy pierwsze mają związek z pracą hodowlaną, trzy pozostałe nie mają z nią nic wspólnego, choć w zapisie niczym się od nich nie różnią.

Mechanizm Przykład Co dokładnie oznacza cyfra Czy da się to sprawdzić
numer rośliny z jednego wysiewu Northern Lights #5, Bruce Banner #3 którą z kolejno ponumerowanych roślin autor wybrał do dalszej pracy nie — zeszyt hodowcy nie jest dokumentem publicznym
numer linii roboczej w programie Skunk #1 którą z kilku równolegle prowadzonych linii wypuszczono na zewnątrz tylko z relacji uczestników, rozbieżnych w szczegółach
numer selekcji z już nazwanej linii Gelato 33, GG4, Chem 4, Mac 1 które ujęcie istniejącej wcześniej nazwy ma się na myśli czasem z katalogu firmy, nigdy niezależnie
rok Chemdawg 91 datę zdarzenia z opowieści założycielskiej odmiany data owszem, ale samo zdarzenie już nie
kod miejsca 707 Headband region, z którego materiał ma pochodzić kod tak, pochodzenie materiału nie
odniesienie zewnętrzne AK-47, G13, Jack 47 nic z hodowli — liczba jest cytatem albo ozdobnikiem nie ma czego sprawdzać

Wspólna słabość wszystkich sześciu jest ta sama i wynika z arytmetyki, nie ze złej woli. Liczba zawsze wskazuje coś pojedynczego — jedną roślinę, jeden rok, jedno hrabstwo — czyli zawęża deklarację do najwęższej możliwej postaci. Jednocześnie nie istnieje żaden sposób, by sprawdzić, czy trzymany w ręku materiał ma z tym pojedynczym czymś jakikolwiek związek. Im precyzyjniejsza obietnica, tym mniej narzędzi do jej weryfikacji: numer podnosi dokładność wypowiedzi i w tym samym ruchu podnosi koszt jej potwierdzenia do nieskończoności.

Do tego dochodzi rzecz czysto typograficzna. W nazwie handlowej każdy człon zdradza swoją naturę: „Purple” jest przymiotnikiem, „Kush” nazwiskiem rodowym, „Cookies” skojarzeniem kulinarnym. Cyfra jako jedyna wygląda na dane. Czytelnik odruchowo przypisuje jej status pomiaru, choć w praktyce jest ona najczęściej zapisem księgowym z prywatnego notatnika — bliżej jej do numeru doniczki niż do wyniku badania.

Jak numeruje się rośliny, kiedy z jednej paczki wyrasta kilkanaście różnych

Mechanizm najczęstszy zaczyna się od faktu, który brzmi banalnie, a jest źródłem całej reszty: nasiona z jednego skrzyżowania nie są kopiami. Rodzeństwo z tej samej krzyżówki dziedziczy warianty genów w różnych zestawieniach, więc z trzydziestu wysianych nasion wyrasta trzydzieści osobników, które różnią się od siebie zapachem, pokrojem i budową kwiatostanu. Wyrównanie partii zależy wyłącznie od tego, jak jednorodni byli rodzice, a w konopiach jednorodni bywają rzadko.

Żeby o którymkolwiek z tych trzydziestu osobników w ogóle dało się mówić, trzeba mieć na niego nazwę. Najtańsza nazwa świata to liczba porządkowa. Etykieta na doniczce, wiersz w zeszycie, numer w opisie zdjęcia — i po kilku miesiącach obserwacji autor wskazuje jedną roślinę, która go interesuje, resztę usuwa, a numer zostaje przy tej wybranej. Od tego momentu numer oznacza jednego osobnika, a nie populację — i to jest cała jego treść.

W hodowli rejestrowanej numer znika, w konopiach zostaje

Numerowanie materiału nie jest wynalazkiem konopnym, tylko codziennością każdej hodowli roślin. Linie zbóż, ziemniaków i drzew owocowych latami funkcjonują pod oznaczeniami roboczymi złożonymi ze skrótu stacji hodowlanej i liczby, bo zanim materiał dostanie nazwę, musi przejść badania. Różnica leży w tym, co dzieje się później. W hodowli rejestrowanej numer roboczy jest tymczasowy: przy wpisie do rejestru odmiana otrzymuje nazwę handlową, a oznaczenie selekcyjne schodzi do dokumentacji albo trwa jako kod odmianowy — tak działa to na przykład w hodowli róż, gdzie kod nadany przez hodowcę żyje sobie osobno obok nazwy, pod którą roślina jest sprzedawana.

W konopiach etapu rejestracji nie ma. Nie ma więc momentu, w którym numer roboczy miałby zniknąć, bo nie ma urzędu, który by go zastąpił nazwą. Oznaczenie z zeszytu wychodzi na rynek razem z nazwą i staje się jej częścią — na trwałe, na kilkadziesiąt lat, w tysiącach opisów, które przepisują je od siebie nawzajem. Numer, który miał być notatką roboczą dla jednej osoby, zostaje elementem tożsamości handlowej.

Cyfra albo przezwisko — dwie drogi tej samej selekcji

Numerowanie nie jest przy tym systemem, tylko nawykiem, i widać to po tym, jak łatwo bywa zastępowane. Ta sama czynność — wybranie jednej rośliny z wysiewu — kończy się raz cyfrą, a raz przezwiskiem, w zależności od tego, kto akurat wybierał.

  • Cyfra: Bruce Banner #3, gdzie trójka wskazuje jedną z pięciu ponumerowanych roślin z tego samego skrzyżowania, Gorilla Glue (GG4), gdzie czwórka odsyła do czwartej z serii selekcji, albo Mac 1, gdzie jedynka oznacza ujęcie wskazane przez autora nazwy spośród kilku wyprowadzonych równolegle.
  • Przezwisko: Thin Mint, czyli ujęcie Girl Scout Cookies nazwane od rodzaju ciastek, oraz Forum Cut z tej samej rodziny, nazwany od forum internetowego, na którym krążył.
  • Nowa nazwa własna: brytyjski Cheese, wedle powtarzanych relacji wybrany z paczki nasion Skunka, nie dostał ani numeru, ani przydomka po rodzicu — dostał własne słowo i całkiem osobną karierę.

Trzy zapisy, jedna czynność. Wynika z tego wniosek, który warto zapamiętać przed lekturą kolejnych sekcji: brak numeru nie znaczy, że selekcji nie było, a obecność numeru nie znaczy, że była staranniejsza. Zapis mówi o zwyczajach autora, nie o jakości jego pracy.

Numer utrzymuje się w obiegu również dlatego, że wybrany osobnik bywa dalej powielany wegetatywnie, więc przez lata istnieje fizycznie jako ta sama roślina — to jednak osobne zagadnienie, opisane przy liniach dostępnych wyłącznie z klonu.

Skunk #1 i Northern Lights #5: dwa różne powody, dla których stoi tam cyfra

Dwie najczęściej przywoływane liczby w całym nazewnictwie pochodzą z dwóch różnych mechanizmów, choć zapisuje się je identycznie. Warto je zestawić, bo to najkrótsza możliwa lekcja tego, że z samego wyglądu zapisu nie wynika nic.

Jedynka w nazwie Skunk #1 to numer linii, nie miejsce w rankingu

Skunk #1 powstał w Kalifornii w latach siedemdziesiątych, w środowisku skupionym wokół Sacred Seed Company, a jego rozpowszechnienie w Europie wiąże się z postacią Davida Watsona, znanego jako Sam the Skunkman, który przewiózł materiał do Holandii w połowie lat osiemdziesiątych. Powtarzany rodowód składa materiał afgański z dwiema liniami amerykańskiego pochodzenia — Afghani, Acapulco Gold i Colombian Gold — przy czym proporcje i kolejność krzyżowań znamy z relacji uczestników, nie z zapisów hodowlanych.

Jedynka nie oznacza tu wybranej rośliny, tylko oznaczenie linii w wewnętrznym zapisie programu. W hodowli prowadzonej równolegle nad kilkoma kierunkami linie numeruje się po kolei od momentu założenia, a nie po zakończeniu pracy — numer jest więc etykietą teczki, a nie oceną zawartości. Że akurat linia numer jeden trafiła na rynek, jest zbiegiem okoliczności układu prac, a nie deklaracją, że była pierwsza w jakimkolwiek zestawieniu. Relacje rozchodzą się co do tego, ile linii numerowano wtedy równolegle i co się z pozostałymi stało; pewne jest tylko to, że na zewnątrz wyszła jedna.

Dalszy los tej jedynki jest sam w sobie pouczający. Słowo „skunk” oderwało się od nazwy własnej i stało się członem rodzinnym w dziesiątkach nazw — poczynając od Super Skunka, w którego nazwie przymiotnik zastąpił liczbę — a numer nie poszedł za tym słowem ani razu. Został przy oryginale jak sygnatura, choć od dawna nie odsyła do żadnej teczki. Cyfra przestała cokolwiek numerować i zaczęła po prostu odróżniać.

Piątka w nazwie Northern Lights #5 to numer konkretnej rośliny

Historia Northern Lights zaczyna się na północno-zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w okolicach Seattle, i jest opowiadana wyłącznie ze wspomnień. Wersja powtarzana najczęściej mówi o niewielkim wysiewie liczącym około jedenastu roślin, ponumerowanych po kolei, z których część przekazano do Holandii w połowie lat osiemdziesiątych, do przedsięwzięcia prowadzonego przez Neville’a Schoenmakersa. Wyróżniono dwie: numer jeden i numer pięć.

Piątka odsyła więc do pojedynczej rośliny z policzalnej partii — jest numerem w spisie jedenastu, a nie oznaczeniem linii ani rankingiem. To ona weszła do dziesiątek rodowodów, w tym do słynnego złożenia z materiałem Haze, które przez lata organizowało całe europejskie nazewnictwo. Warto przy tym zauważyć, że katalog prowadzi dziś dwa osobne hasła: Northern Lights bez numeru i Northern Lights #5 z numerem. Ta dwoistość nie jest niechlujstwem — nazwa bez numeru oznacza ustabilizowaną linię nasienną, nazwa z numerem odsyła do jednego osobnika. To dwie różne obietnice i dlatego istnieją obok siebie.

Zestawienie obu przypadków daje regułę praktyczną: ta sama kratka z cyfrą oznacza raz teczkę, raz doniczkę. Rozstrzyga o tym wyłącznie historia konkretnej nazwy, a nie żadna zasada zapisu — i właśnie dlatego prób odczytania numeru „z zasady” nie ma sensu podejmować.

Rok, kierunkowy, numer z koszulki

Trzy pozostałe mechanizmy nie mają z selekcją nic wspólnego. Łączy je to, że liczba odsyła poza roślinę: do kalendarza, do mapy albo do zupełnie innej dziedziny życia.

Chemdawg 91, czyli rodzina, w której działają cztery konwencje naraz

Rodzina Chemdawg jest najlepszym dowodem na to, że system nie istnieje, bo w jednym rodowodzie mieszczą się cztery różne sposoby oznaczania. Opowieść założycielska mówi o koncercie zespołu Grateful Dead w 1991 roku i o kilkunastu nasionach znalezionych w kupionym tam materiale. Z pierwszego wysiewu pochodzi ujęcie zwane Chemdawg 91, z późniejszych — Chem D, Chem Sister i Chem 4.

  • 91 — rok, w którym rzecz się zaczęła; liczba odsyła do daty, nie do rośliny.
  • 4 — numer porządkowy jednej z roślin wybranych w kolejnych wysiewach.
  • D — litera z tej samej serii co numer, tyle że alfabetyczna.
  • Sister — określenie pokrewieństwa zamiast jakiegokolwiek symbolu.

Cztery konwencje, jeden materiał wyjściowy, jeden autor. Gdyby istniała jakakolwiek reguła nazewnicza, ta rodzina byłaby pierwszym miejscem, w którym dałoby się ją zobaczyć — a widać w niej dokładnie odwrotność reguły. Rok jest przy tym najbardziej kuszącą i najbardziej zwodniczą z tych liczb: wygląda na datę, którą da się zweryfikować, ale weryfikowalna jest data koncertu, a nie to, co się przy nim wydarzyło.

707 Headband i numer kierunkowy jako deklaracja pochodzenia

Liczba 707 nie ma z hodowlą żadnego związku — to telefoniczny numer kierunkowy obejmujący północnokalifornijskie hrabstwa Humboldt, Mendocino, Sonoma, Napa i kilka sąsiednich. W kalifornijskiej mowie potocznej kierunkowy służy jako skrót nazwy regionu („the 707″, „the 510″), więc dopisany do nazwy Headband — linii wywodzonej zwykle ze złożenia OG Kush z Sour Diesel — oznacza tyle co „wersja z północy stanu”.

Ta liczba jest w całym zestawieniu jedyną naprawdę sprawdzalną: kierunkowy 707 istnieje, obsługuje wymienione hrabstwa i nikt tego nie kwestionuje. Sprawdzalne jest jednak coś innego niż to, o co pyta kupujący. Zasięg kierunkowego nie pokrywa się nawet dokładnie z regionem, do którego nazwa aspiruje: hrabstwo Trinity, zaliczane do słynnego „szmaragdowego trójkąta”, leży poza numerem 707. Numer opisuje więc mapę telefoniczną z lat, w których go wyznaczono, a nie drogę, którą przebył materiał — o tej drugiej nie mówi zupełnie nic.

Trzydzieści trzy, które najpierw było numerem, a potem koszulką

Gelato powstało około 2014 roku w rejonie Zatoki San Francisco, ze złożenia Sunset Sherbert z ujęciem Girl Scout Cookies znanym jako Thin Mint. Z tego skrzyżowania wybrano kilka roślin i ponumerowano je w zwyczajny sposób: w obiegu funkcjonują numery 25, 33, 41, 45 i 47. Trzydziestka trójka rozeszła się szerzej niż pozostałe i to jej numer wszedł do rodowodów — na przykład Runtz opisywany bywa jako złożenie z udziałem właśnie Gelato 33.

Potem stała się rzecz, która ładnie pokazuje, jak liczby w nazwach żyją własnym życiem. Numer 33 dorobił się przydomka „Larry Bird” — od koszykarza Bostonu Celtics, który nosił koszulkę z tym numerem. Przydomek nie ma z rośliną nic wspólnego, jest wyłącznie żartem z liczby; podobnie numer 41 krąży pod nazwą „Bacio”. Kolejność jest tu odwrotna, niż się zwykle zakłada: najpierw powstał numer roboczy, a dopiero potem ktoś dorobił do niego znaczenie. Kto zna wyłącznie przydomek, może w dobrej wierze uznać, że nazwa odsyła do sportu — choć odsyła do numeru w spisie roślin.

Kiedy liczba jest tylko ozdobnikiem

Ostatnia grupa to liczby, które nie niosą żadnej informacji o roślinie i nigdy jej nie niosły. Są cytatem z innej dziedziny albo elementem opowieści, a w nazwie pełnią funkcję czysto graficzną: dodają jej pozór konkretu.

AK-47 jest tego wzorcowym przykładem. Nazwę nadano linii wyprowadzonej w hiszpańsko-holenderskim środowisku hodowlanym na początku lat dziewięćdziesiątych; rodowód zbiera materiał kolumbijski, meksykański, tajski i afgański, a liczba pochodzi z nazwy karabinu i nie odsyła ani do wysiewu, ani do daty, ani do miejsca. Ciekawiej robi się przy nazwach pochodnych: Jack 47 to złożenie Jacka Herera z AK-47, w którym liczba została odziedziczona po rodzicu jak nazwisko. W nazwie potomka „47″ nie znaczy już nawet tyle, co w nazwie karabinu — jest tylko śladem po jednej z gałęzi rodowodu.

G13 działa inaczej, bo liczba jest tam osią całej legendy. Powtarzana od dziesięcioleci opowieść mówi o roślinie pochodzącej rzekomo z amerykańskiego programu badawczego, w którym oznaczenia miały składać się z litery i numeru, a trzynastka miała być numerem porządkowym najlepszej z badanych. Żaden dokument tego nie potwierdza i nigdy nie potwierdził. Historia rozeszła się na tyle szeroko, że trafiła do kina — w „American Beauty” z 1999 roku nazwa pada jako rzekomy wytwór rządowej hodowli. Liczba pełni tu rolę odwrotną do informacyjnej: ma sprawiać wrażenie, że gdzieś istnieje spis, w którym pod trzynastką coś zapisano.

Znaki, które udają liczby

Obok cyfr działa cała rodzina symboli o tej samej funkcji handlowej. Plus w nazwie Critical +, końcówki „XXL”, „2.0″, „Fast”, „Auto” czy przymiotniki w rodzaju „original” i „reserva” sugerują wersję ulepszoną albo kolejną, ale żaden z nich nie ma definicji ani punktu odniesienia. Plus nie mówi, o ile i wobec czego; dwójka po kropce nie odsyła do wersji pierwszej opisanej gdziekolwiek indziej.

Warto też oddzielić od nazwy liczby, które w opisach produktów stoją zupełnie osobno. Oznaczenia serii wytwórczej, numery partii i wartości zawartości związków chemicznych należą do innych rubryk opisu, mają własne źródła i własną moc dowodową. Nie są częścią nazwy odmiany i nie należy ich mieszać z numerem, który do nazwy przyrósł. Podobnie osobną sprawą jest notacja pokoleń zapisywana literami F, BX i S — to inny system oznaczeń, opisany oddzielnie, i cyfra przy nazwie odmiany nie ma z nim związku.

Dlaczego ta sama liczba u dwóch sprzedawców nie znaczy tego samego

Najbardziej praktyczne pytanie brzmi: skoro numer wskazuje jedną roślinę, to czy dwie oferty z tym samym numerem opisują ten sam materiał? Odpowiedź jest krótka — nie muszą i najczęściej nie opisują. Składa się na to pięć niezależnych powodów.

  • Nie ma rejestru ani rozjemcy. W hodowli rejestrowanej nazwa odmiany jest chroniona przez wpis urzędowy i nikt inny nie może jej użyć dla innego materiału. Tutaj nazwa wraz z numerem jest wyłącznie oznaczeniem handlowym, którym może posłużyć się każdy.
  • Wybrany osobnik nie mieści się w nasionie. Numer wskazuje konkretną roślinę utrzymywaną wegetatywnie. Nasiona sprzedawane pod tą samą nazwą i tym samym numerem są jej potomstwem albo ponownym skrzyżowaniem — z definicji nie mogą być tą rośliną.
  • Numeracja bywa nadawana niezależnie. Dwóch hodowców, którzy powtórzą to samo skrzyżowanie, ponumeruje swoje rośliny każdy od jedynki. Powstają wtedy dwie różne „trójki” o tej samej nazwie, obie nadane w dobrej wierze.
  • Wznowienia bywają przenumerowywane. Przy nowej serii nasion numeracja czasem zaczyna się od nowa, a stary numer zostaje w opisie, bo jest rozpoznawalny.
  • Numer podróżuje samą nazwą. Opisy przepisują się nawzajem, więc cyfra rozchodzi się po katalogach niezależnie od tego, czy razem z nią wędrował jakikolwiek materiał roślinny.

Kratka, spacja i kropka — dlaczego zapis się rozjeżdża

Do rozbieżności merytorycznych dochodzą czysto zapisowe. Ta sama nazwa krąży jako „Skunk #1″, „Skunk No. 1″, „Skunk 1″ i „Skunk1″; angielska kratka czytana jest jako „numer”, ale w polskich opisach bywa po prostu opuszczana, więc numer przykleja się do nazwy bez żadnego znaku. Tam, gdzie zapis idzie do adresu strony, znaki specjalne i tak odpadają — stąd w katalogu adresy takie jak skunk-1, northern-lights-5 czy gorilla-glue-4, w których po kratce nie ma śladu.

Bywa też, że numer zostaje po słowie, którego już nie ma. Gorilla Glue funkcjonuje dziś powszechnie jako GG4, bo w wyniku sporu o nazwę pełne brzmienie wyszło z użycia, a przetrwała właśnie cyfra — z całej nazwy najtrwalszy okazał się jej najmniej znaczący człon. Sam spór ma własną historię i osobne omówienie; tutaj liczy się tylko to, co zrobił z zapisem.

Co z tego wynika przy czytaniu opisu

Praktyczny wniosek da się zamknąć w jednym zdaniu: liczba w nazwie jest znakomitym ciągiem wyszukiwania i kiepskim dowodem. Jako ciąg znaków działa świetnie, bo zawęża wyniki i pozwala trafić na właściwe hasło zamiast na całą rodzinę nazw. Jako informacja o materiale nie działa wcale, dopóki nie wiadomo, kto numer nadał, kiedy i czemu — a te trzy rzeczy w opisach handlowych podaje się rzadko.

Dlatego numer najlepiej traktować tak, jak traktuje się drugi człon nazwiska: odróżnia jednego od drugiego, bywa dziedziczony, czasem coś mówi o pochodzeniu, ale sam z siebie niczego nie zaświadcza. Jeżeli w opisie stoi obok numeru zdanie o tym, kto i z czego wybrał tę roślinę, mamy do czynienia z informacją. Jeżeli stoi sam — mamy do czynienia z nazwą.

Liczby w nazwach odmian — pytania o kratkę, numer siewki i powtarzalność

Czy jedynka w nazwie Skunk #1 oznacza pierwsze miejsce w jakimś zestawieniu?

Nie. To numer linii roboczej w wewnętrznym zapisie programu hodowlanego, nadany na starcie prac, a nie po ich zakończeniu. Numerowano teczki, nie wyniki. Żadne zestawienie, ranking ani konkurs nie stoją za tą cyfrą, a przekonanie, że „jedynka znaczy najlepsza”, jest najczęstszym nieporozumieniem związanym z liczbami w nazwach.

Czy Gelato 33 i Gelato #33 to zapisy tej samej nazwy?

Tak, to warianty ortograficzne tego samego oznaczenia. Kratka jest angielskim skrótem słowa „numer” i w polskich opisach bywa opuszczana, a w adresach stron odpada zawsze, bo nie przechodzi do zapisu adresu. Rozbieżność zapisu nie zmienia znaczenia, natomiast realnie utrudnia wyszukiwanie: ta sama roślina figuruje w sieci pod co najmniej trzema postaciami tego samego ciągu znaków.

Czy numer po nazwie mówi coś o pokoleniu krzyżówki?

Nie mówi nic. Pokolenia zapisuje się osobnym zestawem symboli z literami F, BX i S, który ma własną logikę i własne omówienie. Cyfra przy nazwie odmiany należy do innego porządku — numeruje rośliny albo linie, nie kolejne rozmnożenia — i z liczby przy nazwie nie da się odczytać, ile razy materiał był przekazywany dalej.

Skąd wzięła się siódemka i zero w nazwie 707 Headband?

To telefoniczny numer kierunkowy północnej Kalifornii, obejmujący hrabstwa Humboldt, Mendocino, Sonoma i Napa. W tamtejszej mowie potocznej służy jako skrót nazwy regionu, więc w nazwie odmiany działa jak przymiotnik „północnokalifornijski”. Kod da się sprawdzić na mapie telefonicznej, ale nie zaświadcza on o tym, skąd naprawdę pochodzi opisany nim materiał.

Czy dwie paczki opisane tym samym numerem zawierają tę samą roślinę?

Nie ma podstaw, by tak zakładać. Numer wskazuje pojedynczy okaz utrzymywany wegetatywnie, więc materiał nasienny opisany tym samym numerem jest w najlepszym razie jego potomstwem. Do tego dochodzi numeracja nadawana niezależnie przez różnych autorów i przenumerowywanie kolejnych serii. Wspólny numer w dwóch opisach jest zbieżnością nazw, a nie potwierdzeniem tożsamości materiału.

Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.

Podziel się: f X
Redakcja

Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.

Nazwy i marki

Dlaczego nazwa odmiany nie należy do nikogo

Ta sama nazwa odmiany bywa używana przez dziesiątki niezależnych hodowców dla roślin, które czasem nie mają ze sobą nic wspólnego. To nie…

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek