Pinen — zapach lasu i jego dwa izomery
Pinen to monoterpen odpowiadający za zapach lasu iglastego, występujący w dwóch odmianach — α-pinenu i β-pinenu — które różnią się wyłącznie położeniem…

Mircen to ten sam węglowodór, który buduje woń szyszek chmielu, pojawia się w dojrzałym mango, w tymianku i w trawie cytrynowej, a w profilach konopi częściej niż którykolwiek inny terpen wychodzi na pierwsze miejsce. Chemicznie jest to monoterpen acykliczny: cząsteczka o wzorze C10H16, złożona z dwóch jednostek izoprenowych połączonych w otwarty łańcuch, bez ani jednego pierścienia. Pachnie ziemiście i ziołowo, z piżmową, lekko korzenną głębią i owocowym tłem, które słychać dopiero w rozcieńczeniu.
Lista roślinnych źródeł mircenu kopiuje się w polskim internecie od lat w niemal identycznej postaci, prawie zawsze bez udziałów procentowych — a to one są w niej najciekawsze. Poniżej: gdzie mircen rzeczywiście występuje i ile go tam jest, jak jest zbudowany, dlaczego ulatnia się szybciej niż pozostałe terpeny i dlaczego dwie analizy tej samej odmiany potrafią podać dla niego zupełnie różne liczby.
Nazwa systematyczna brzmi 7-metylo-3-metylideno-1,6-oktadien, numer rejestru CAS to 123-35-3, masa cząsteczkowa wynosi około 136 gramów na mol. W praktyce analitycznej mówi się o β-mircenie, bo istnieje jeszcze izomer α — związek o tym samym wzorze sumarycznym, ale innym rozmieszczeniu wiązań, którego w przyrodzie się nie spotyka. Kiedy w wyniku badania widnieje samo słowo „mircen”, chodzi o formę β.
Najważniejszą cechą budowy jest brak pierścienia. Limonen ma pierścień sześcioczłonowy, pinen dwa pierścienie zrośnięte krawędzią, kariofilen czteroczłonowy — mircen nie ma żadnego, jego dziesięć atomów węgla tworzy otwarty, giętki łańcuch. Ma za to trzy wiązania podwójne, a dwa z nich sąsiadują ze sobą, tworząc układ dienu sprzężonego: dokładnie ten sam fragment, któremu butadien zawdzięcza swoją reaktywność. Z tego jednego szczegółu wynika prawie wszystko, co dzieje się z mircenem dalej — chętnie przyłącza tlen, łatwo polimeryzuje i równie łatwo wchodzi w reakcje wykorzystywane w przemyśle.
Fizycznie jest bezbarwną, oleistą cieczą o gęstości około 0,79 grama na centymetr sześcienny i temperaturze wrzenia w okolicach 167 stopni Celsjusza pod ciśnieniem atmosferycznym. Jako czysty węglowodór, bez atomu tlenu w cząsteczce, jest praktycznie nierozpuszczalny w wodzie, za to dobrze rozpuszcza się w tłuszczach i w etanolu. Dlatego napar z tymianku i olejek destylowany z tego samego ziela niosą różne fragmenty jego profilu zapachowego: mircen zostaje po stronie oleju.
Nazwa nie ma nic wspólnego ani z chmielem, ani z mango. Pochodzi od rodzaju Myrcia — południowoamerykańskich mirtowatych, których olejki badano w XIX wieku. Drzewo, któremu związek zawdzięcza miano, klasyfikowano wówczas jako Myrcia acris; dziś nosi nazwę Pimenta racemosa i jest znane jako bay rum tree, od wody kolońskiej wyrabianej z jego liści. W olejku z tych liści mircen bywa wymieniany wśród składników głównych, obok eugenolu i chawikolu.
Tu leży też prawdopodobne rozwiązanie zagadki, która wraca w każdym polskim zestawieniu terpenów. „Liść laurowy” na listach źródeł mircenu to kalka z angielskiego bay leaf, a określenie to obejmuje dwie zupełnie różne rośliny. Liść wawrzynu szlachetnego (Laurus nobilis), ten z polskiej kuchni, jest zdominowany przez 1,8-cyneol, czyli eukaliptol, stanowiący zwykle 30–50 procent olejku; mircenu ma w nim kilka procent. Liść Pimenta racemosa to inny surowiec i inne proporcje. Dopisek trafił na listę raz i przepisuje się od dekad.
Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) i konopie należą do jednej rodziny botanicznej — konopiowatych (Cannabaceae), obejmującej dziś około dziesięciu rodzajów, w tym wiązowce. To pokrewieństwo nie jest ciekawostką systematyczną, tylko wyjaśnieniem: obie rośliny wytwarzają zachodzący na siebie zestaw lotnych związków. Mircen, humulen, kariofilen i farnezen występują u obu, a nazwa humulenu pochodzi wprost od łacińskiej nazwy chmielu.
Olejek eteryczny stanowi od pół procenta do kilku procent masy suchej szyszki chmielowej, a mircen jest w nim zazwyczaj składnikiem najobfitszym — w wielu odmianach aromatycznych i uniwersalnych mieści się w przedziale 30–70 procent olejku. Odmiany szlachetne, czeskie i bawarskie, mają go mniej, za to wyraźnie więcej humulenu. Różnica jest na tyle duża, że słychać ją w gotowym piwie.
Chmielarstwo ma nad rynkiem konopi jedną zasadniczą przewagę: mierzy i publikuje. Skład olejku podaje się osobno dla każdej odmiany i każdego rocznika, a zestawienia z kolejnych lat pokazują rzecz, o której warto pamiętać przy każdej tabeli terpenowej — ta sama odmiana, rozmnażana wegetatywnie od dziesięcioleci, potrafi w dwóch sąsiednich sezonach dać udział mircenu różniący się o kilkanaście punktów procentowych. Decyduje przebieg pogody, termin przetwarzania i sposób suszenia szyszek.
Mircen jest lotny i destyluje z parą wodną, więc w piwie warzonym klasycznie prawie go nie zostaje: godzina gotowania brzeczki usuwa przeważającą część związków, dla których chmiel dodaje się dziś na aromat. Goryczka pozostaje, woń świeżego chmielu odchodzi z parą.
Chmielenie na zimno, czyli dry hopping, polega na dodaniu chmielu po fermentacji, w temperaturze kilkunastu stopni i bez gotowania. Mircen przechodzi wtedy do piwa w postaci niezmienionej i to on w dużej mierze odpowiada za ziołowo-ziemistą, „zieloną” nutę kojarzoną z gatunkami mocno chmielonymi. W analizie bywa z tego powodu używany jako marker — jego obecność zdradza, że chmiel dodano na zimno, a nie do kotła.
Podobieństwo woni takiego piwa do zapachu konopi nie jest więc metaforą. To częściowo te same cząsteczki, wytwarzane przez dwie rośliny z jednej rodziny. Cała sprawa nie sprowadza się jednak do terpenów: za najbardziej charakterystyczne, tropikalne i siarkowe nuty odpowiadają w obu przypadkach tiole, obecne w ilościach tysiące razy mniejszych, o czym piszemy szerzej w tekście o terpenach i pochodzeniu różnic zapachu.
Rozpiętość udziałów w obrębie jednej listy jest ogromna: od związku prowadzącego w olejku po ilość śladową. W kilku przypadkach roślina uchodząca za sztandarowe źródło mircenu ma go wyraźnie mniej, niż sugeruje jej reputacja.
| Roślina | Surowiec | Rola mircenu | Co zwykle prowadzi w olejku |
|---|---|---|---|
| Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) | szyszki | zwykle składnik najobfitszy, 30–70 % | mircen |
| Pimenta racemosa | liście | składnik główny | eugenol, chawikol, mircen |
| Trawa cytrynowa (Cymbopogon citratus) | liście | od kilku do kilkunastu procent | cytral, czyli geranial z neralem |
| Jałowiec pospolity (Juniperus communis) | szyszkojagody | od kilku do kilkunastu procent | α-pinen |
| Tymianek pospolity (Thymus vulgaris) | ziele | zwykle kilka procent | tymol albo karwakrol, zależnie od chemotypu |
| Wawrzyn szlachetny (Laurus nobilis) | liście | kilka procent | 1,8-cyneol (eukaliptol) |
| Mango (Mangifera indica) | skórka i miąższ | od śladów do czołówki, zależnie od kultywaru | δ-3-karen, terpinolen, ocimen albo mircen |
Zakresy w tabeli są przybliżone i celowo szerokie. Skład olejku zmienia się z chemotypem, kultywarem, porą pozyskania surowca i metodą oznaczania, więc każda pojedyncza liczba byłaby liczbą z jednej pracy, a nie właściwością gatunku.
Zapach mango nie jest zbudowany głównie na terpenach. Za jego brzoskwiniową słodycz odpowiadają estry i laktony, a frakcja terpenowa gra drugim planem. Jej skład zależy przy tym od kultywaru bardziej niż od czegokolwiek innego: w części odmian indyjskich prowadzi δ-3-karen, w części odmian z Florydy terpinolen, w kultywarze „Alphonso” wśród składników czołowych wymienia się ocimen i właśnie mircen, a w jeszcze innych mircen schodzi do poziomu śladowego.
Wpis „mango” na liście źródeł mircenu jest więc prawdziwy dla części odmian, a zdanie „mango zawiera dużo mircenu” nie jest prawdziwe, bo pomija zmienną rozstrzygającą o wyniku. To dokładnie ten sam błąd, który przy konopiach każe traktować nazwę handlową jak gwarancję składu.
Tymianek pospolity jest podręcznikowym przykładem gatunku, który nie ma jednego składu. W populacjach z południa Francji opisano sześć chemotypów, nazwanych od związku prowadzącego: tymolowy, karwakrolowy, linalolowy, geraniolowy, α-terpineolowy i tujanolowy. Rośliny te swobodnie się krzyżują, należą do jednego gatunku, a ich rozmieszczenie układa się wzdłuż gradientów klimatycznych — chemotypy tymolowy i karwakrolowy zajmują siedliska cieplejsze i bardziej suche.
Mircen występuje w każdym z nich, ale jako składnik poboczny i stosunkowo stały. Dla czytania profili terpenowych płynie stąd wniosek ogólniejszy: nazwa gatunku nie wyznacza składu chemicznego, a nazwa handlowa tym bardziej.
Monoterpeny powstają w plastydach, ze szlaku metyloerytrytolowego, a wspólnym punktem wyjścia dla wszystkich cząsteczek dziesięciowęglowych jest difosforan geranylu. To on trafia do enzymu zwanego syntazą terpenową i tam rozstrzyga się, którym terpenem się stanie.
Enzym odrywa grupę difosforanową i powstaje kation geranylowy. Jeśli łańcuch zdąży się zwinąć i zamknąć pierścień, otrzymamy limonen, pinen albo któryś z ich pierścieniowych krewnych. Jeśli kation po prostu odda proton, nie zwijając się wcześniej, powstaje mircen. Mircen jest zatem produktem najkrótszej drogi — tym, co powstaje, gdy nic dalszego się nie wydarzy. To jedno zdanie tłumaczy, dlaczego tak wiele różnych syntaz uwalnia go jako produkt uboczny i dlaczego jest tak pospolity w całym świecie roślin.
U konopi frakcja lotna powstaje we włoskach gruczołowych osadzonych na przylistkach kwiatu żeńskiego; mircen wchodzi w skład wydzieliny gruczołowej. U chmielu odpowiednikiem tych struktur są gruczoły lupulinowe. W pracy Booth, Page’a i Bohlmanna z 2017 roku scharakteryzowano dziewięć syntaz terpenowych konopi; część z nich daje mircen jako produkt główny albo poboczny — i to jest molekularna przyczyna tego, że tak często otwiera on tabelę.
Na pierwsze miejsce w zestawieniach składa się kilka niezależnych przyczyn i warto je rozdzielić, bo tylko pierwsza dotyczy samej rośliny:
Dochodzi do tego kwestia skali, którą łatwo przeoczyć. Cała frakcja terpenowa to zwykle od ułamków procenta do kilku procent masy suchego materiału. Zapis „mircen 55 %” znaczy więc: pięćdziesiąt pięć procent tej niewielkiej frakcji, w tej jednej próbce, przy tym jednym panelu oznaczeń. Ranking nie mówi też nic o sile woni, bo o niej rozstrzyga próg wyczuwalności, a nie udział — wątek ten rozwijamy w tekście o terpenach w konopiach.
W publikowanych profilach mircen bywa wymieniany na pierwszym miejscu przy liniach takich jak Skunk #1, Blue Dream, Northern Lights, Master Kush czy Granddaddy Purple. Jest to jednak informacja o konkretnych analizach pojedynczych partii, a nie właściwość nazwy — co widać najlepiej wtedy, gdy dla jednej nazwy zestawi się wyniki z dwóch laboratoriów.
Próg wyczuwalności to najniższe stężenie, przy którym połowa osób w panelu rozpoznaje obecność związku. Dla mircenu wartości podawane w literaturze rozjeżdżają się nawet o rząd wielkości: w wodzie mówi się zwykle o kilkunastu mikrogramach na litr, w piwie o kilkudziesięciu, a poszczególne prace potrafią różnić się między sobą kilkukrotnie.
Rozrzut nie bierze się z niechlujstwa. Próg zależy od matrycy, w której związek się znajduje — inaczej wypada w wodzie, inaczej w piwie z alkoholem i dwutlenkiem węgla, jeszcze inaczej w powietrzu. Zależy od metody wyznaczania i liczebności panelu. Zależy wreszcie od czystości wzorca, a to przy mircenie problem szczególny: utleniony wzorzec pachnie inaczej niż świeży, więc pomiar sprzed kilku dekad i pomiar dzisiejszy nie muszą dotyczyć tej samej mieszaniny.
Skala robi się czytelna dopiero w porównaniu. W piwie linalol bywa wykrywany przy kilku mikrogramach na litr, a niektóre tiole przy pojedynczych nanogramach — tysiąc razy niżej niż mircen. Związek obecny w ilości tysiąckrotnie mniejszej może więc rozstrzygać o pierwszym wrażeniu, podczas gdy mircen buduje tło: ziemistą, ziołową podstawę, na której układa się reszta.
Warto też wiedzieć, jak pachnie sam mircen, bez towarzystwa. Opisy z prac zapachowych są zaskakująco mało apetyczne: ziemisty, ziołowy, stęchły, metaliczny, momentami wręcz mydlany. Owocowe skojarzenie, które przylgnęło do jego nazwy, pochodzi z mieszanin — z mango, w którym pracują estry i laktony, oraz z chmielu, gdzie mircenowi towarzyszy kilkadziesiąt innych związków.
Mircen ma dwie słabości naraz i obie wynikają z budowy cząsteczki. Pierwsza to lotność: przy temperaturze wrzenia w okolicach 167 stopni należy do najlżejszej części frakcji lotnej i odchodzi z niej najszybciej. Druga to sprzężony dien, który chętnie przyłącza tlen z powietrza — powstają wodoronadtlenki i produkty ich rozpadu o zupełnie innej, bardziej stęchłej woni. Ten sam fragment cząsteczki sprawia, że mircen łatwo polimeryzuje.
Jak poważny to problem, najlepiej pokazuje praktyka przemysłowa: mircen techniczny sprzedaje się ustabilizowany przeciwutleniaczem, przechowuje w chłodzie i pod gazem obojętnym. Cząsteczka, której nie da się zostawić w otwartym pojemniku, nie zaczeka też w wysuszonym materiale roślinnym.
Chmielarstwo mierzy to od dawna — ubytek mircenu jest standardowym wskaźnikiem starzenia się surowca, dlatego chmiel trzyma się w niskiej temperaturze, w opakowaniach próżniowych albo w atmosferze azotu. W świecie produktów konopnych analogiczny mechanizm opisano przy dekontaminacji radiacyjnej: w badaniu ogłoszonym przez Arno Hazekampa w 2016 roku napromienianie promieniowaniem gamma obniżało zawartość terpenów, najsilniej właśnie lotnych monoterpenów, przy niezmienionej zawartości kannabinoidów.
Wniosek jest niewygodny dla tabel: im więcej czasu i obróbki dzieli moment badania od chwili otwarcia opakowania, tym większa rozbieżność — i najsilniej dotyczy ona pozycji stojącej w tabeli najwyżej.
Skalę zjawiska najlepiej widać na chmielu, bo tam zmienność mierzy się systematycznie od stu lat. Odmiany chmielu są zarejestrowane, rozmnażane wegetatywnie i badane co roku przez te same laboratoria — a udział mircenu i tak przesuwa się między rocznikami. Skoro tak zachowuje się klon o stuletniej dokumentacji, oczekiwanie stałej liczby od nazwy handlowej odmiany konopi jest nierealne.
Przy mircenie dochodzą jeszcze cztery przyczyny swoiste, których nie ma przy związkach cięższych:
Praktyczna konsekwencja jest jedna: profil terpenowy to fotografia jednej partii, nie opis nazwy. Dwie dostawy White Widow, Cheese, Blueberry czy OG Kush mogą mieć różne udziały mircenu i oba wyniki bywają uczciwe. Podobnie rzecz ma się z liniami z rodziny afgańskiej, jak Afghani — powtarzalny bywa kształt profilu, nie pojedyncza liczba. Cały katalog odmian warto czytać z tą poprawką.
Największa część mircenu w światowym obiegu nie pochodzi z żadnej z roślin wymienionych wyżej. Otrzymuje się go przez pirolizę β-pinenu w temperaturze rzędu 450–500 stopni, a β-pinen pozyskuje się z terpentyny, produktu ubocznego przemysłu celulozowego. Zapach lasu iglastego zamienia się w reaktorze w cząsteczkę o otwartym łańcuchu.
Dalej mircen jest punktem wejścia do całej rodziny substancji zapachowych. Prowadzą z niego drogi do geraniolu, nerolu, linalolu, cytralu i cytronelolu, a także do przemysłowej syntezy mentolu, wytwarzanego w ten sposób w skali tysięcy ton rocznie. Bada się go również jako monomer: polimircen rozpatruje się jako kauczuk z surowców odnawialnych, alternatywę dla izoprenu i butadienu z ropy. Nic dziwnego — sprzężony dien to dokładnie ten fragment, którego chemia polimerów potrzebuje.
W żywności mircen figuruje w wykazach dopuszczonych substancji aromatycznych, w perfumerii bywa raczej surowcem niż nutą samodzielną. I tu domyka się cała historia: związek, który w tabelach terpenowych stoi najwyżej, poza tym światem jest surowcem chemicznym kupowanym na tony, a jego wytwórcy mają z nim jeden podstawowy kłopot — jak nie dopuścić do utlenienia.
Tak, to identyczna cząsteczka — te same atomy w tym samym układzie, ta sama temperatura wrzenia, ten sam zapach. Nie istnieje „mircen chmielowy” ani „mircen konopny”. Różni się wyłącznie otoczenie, czyli zestaw pozostałych związków, w którym mircen występuje, i to ono decyduje o ostatecznym wrażeniu zapachowym.
Zależy od kultywaru. W części odmian mircen bywa wśród składników czołowych frakcji terpenowej, w innych schodzi do ilości śladowych, a prowadzą δ-3-karen, terpinolen albo ocimen. Do tego sam zapach mango opiera się przede wszystkim na estrach i laktonach, nie na terpenach. Uogólnienie „mango zawiera dużo mircenu” jest więc uproszczeniem, które gubi najważniejszą zmienną.
Opisy z literatury zapachowej są zgodne co do kierunku: ziemisty, ziołowy, piżmowy, z nutami stęchłymi i metalicznymi, w wyższych stężeniach ciężki. Owocowe, mangowe skojarzenie pojawia się dopiero w mieszaninach i w rozcieńczeniu. Czysty mircen rzadko bywa opisywany jako przyjemny.
Bo badają dwie różne partie, w różnym czasie, najpewniej inną metodą i przy innym panelu oznaczanych związków. Mircen jest przy tym najbardziej lotny ze wszystkich terpenów czołowych, więc reaguje na te różnice silniej niż pozostałe. Rozbieżność wyników jest w jego przypadku normą, a nie błędem któregoś z laboratoriów.
Odróżnia formę występującą w przyrodzie od izomeru α, czyli związku o tym samym wzorze sumarycznym, ale innym rozmieszczeniu wiązań podwójnych. α-mircen praktycznie nie występuje naturalnie i nie ma znaczenia praktycznego, dlatego w wynikach analiz obie nazwy — „mircen” i „β-mircen” — odnoszą się do tego samego związku.
Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.
Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.
Pinen to monoterpen odpowiadający za zapach lasu iglastego, występujący w dwóch odmianach — α-pinenu i β-pinenu — które różnią się wyłącznie położeniem…
Na kartach odmian widnieją listy terpenów z procentami, a mimo to dwie odmiany o niemal identycznym profilu potrafią pachnieć zupełnie inaczej. Powód…
Kariofilen to seskwiterpen o wzorze C15H24, w którym pierścień dziewięcioczłonowy jest zrośnięty z pierścieniem zbudowanym z czterech atomów węgla — i tego…
Używamy plików cookie niezbędnych do działania strony. Za Twoją zgodą chcemy też mierzyć ruch i wyświetlać reklamy. Zgody nie musisz udzielać — strona działa bez niej tak samo. Polityka prywatności