Przejdź do treści
Konopie przemysłowe

Kosmetyki konopne — składniki, oznaczenia i regulacje

Redakcja · · zaktualizowano 2 sierpnia 2026 · 18 min czytania
Kosmetyki konopne — składniki, oznaczenia i regulacje — ilustracja do artykułu

Kosmetyki konopne to produkty kosmetyczne w rozumieniu rozporządzenia (WE) nr 1223/2009, których receptura zawiera surowiec pochodzący z gatunku Cannabis sativa L. Pod jednym hasłem handlowym kryją się jednak trzy zupełnie różne rzeczy, a rozstrzyga o tym wyłącznie lista składników: Cannabis Sativa Seed Oil to tłoczony olej z nasion, Cannabis Sativa Leaf Extract albo Flower Extract to wyciąg z części nadziemnych, a Cannabidiol to wyodrębniony pojedynczy związek. Pierwszy surowiec kannabinoidów nie zawiera, drugi zawiera je w ilości zależnej od tego, którą część rośliny wzięto, trzeci jest kannabinoidem w całości. Na tej właśnie granicy rozstrzyga się wszystko, co w tej kategorii jest regulowane: dopuszczalność surowca, treść etykiety i to, czego producentowi zadeklarować nie wolno.

Skąd biorą się nazwy na liście składników — jak czyta się INCI

Wykaz składników na opakowaniu kosmetyku nie jest tekstem dowolnym. Nazwy pochodzą z systemu INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients), rozwijanego od lat siedemdziesiątych przez amerykańskie stowarzyszenie branżowe, dziś Personal Care Products Council. Unia nie stworzyła własnego nazewnictwa, tylko przejęła istniejące: artykuł 33 rozporządzenia 1223/2009 nakazuje Komisji prowadzić glosariusz wspólnych nazw składników, a obowiązujący wykaz ustanowiła decyzja Komisji (UE) 2019/701 z 5 kwietnia 2019 roku, zastępując wcześniejszą decyzję 2006/257/WE.

Dla surowców roślinnych obowiązuje konwencja opisowa: nazwa gatunkowa według binominalnego nazewnictwa Linneusza, potem użyta część rośliny, na końcu rodzaj przerobu. Autor nazwy naukowej jest pomijany, dlatego w składzie widnieje „Cannabis Sativa”, a nie „Cannabis sativa L.”. Konsekwencja bywa myląca dla konsumenta: słowo „hemp” ani „konopny” nie jest nazwą INCI i nigdy nie pojawia się w części wykazu poprzedzonej słowem „Ingredients” — może natomiast stać w nazwie handlowej produktu, która żadnej normalizacji nie podlega.

Sam wykaz rządzi się kilkoma regułami z artykułu 19 ustęp 1 litera g rozporządzenia. Składniki podaje się w porządku malejącego udziału masowego w chwili dodania do receptury; te o udziale poniżej jednego procenta mogą być wymienione po pozostałych w dowolnej kolejności. Kompozycję zapachową zbiorczo oznacza się jako „Parfum”, a barwniki wskazuje na końcu numerami z indeksu barwników. Nanomateriał wymaga dopisku „(nano)” po nazwie. To pierwsza rzecz, jakiej uczy się przy czytaniu etykiety kosmetyku konopnego: pozycja na liście mówi o ilości, a nie o roli w recepturze, a poniżej jednego procenta kolejność nie mówi już nic.

Osiem nazw z jednego gatunku — i dlaczego to nie są synonimy

Glosariusz zawiera kilkanaście pozycji wywiedzionych z Cannabis sativa, a części z nich dzieli więcej niż łączy. Poniższe zestawienie obejmuje te, które realnie pojawiają się w recepturach.

Nazwa INCI Część rośliny Typowy sposób otrzymania Kannabinoidy w surowcu
Cannabis Sativa Seed Oil nasiona (botanicznie niełupki) tłoczenie na zimno, rzadziej rafinacja brak; ilości śladowe pochodzą z zanieczyszczenia okrywy
Cannabis Sativa Seed Extract nasiona ekstrakcja rozpuszczalnikiem jak wyżej
Cannabis Sativa Seedcake Powder wytłok po tłoczeniu oleju suszenie i mielenie jak wyżej
Cannabis Sativa Leaf Extract liście ekstrakcja wodna, glikolowa lub olejowa zależnie od tego, czy liściom towarzyszyły wierzchołki
Cannabis Sativa Flower Extract wierzchołki kwiatowe ekstrakcja rozpuszczalnikiem lub CO2 obecne — to materiał objęty definicją konwencyjną
Cannabis Sativa Leaf/Stem Extract mieszanina części nadziemnych ekstrakcja zmienne, zależne od proporcji frakcji
Cannabis Sativa Root Extract korzeń ekstrakcja znikome; dominuje frakcja triterpenowa
Cannabidiol wyodrębnienie z wyciągu albo synteza chemiczna to jest kannabinoid, nie surowiec roślinny
Nazwy zapisano zgodnie z konwencją glosariusza; w praktyce spotyka się też pozycje pochodne i mieszaniny frakcji.

Najciekawsza pozycja to przedostatni wiersz. Wyciąg z korzenia konopi jest w kosmetyce rzadkością, a jego skład nie ma z resztą rośliny wiele wspólnego: dominują w nim triterpeny, przede wszystkim friedelina i epifriedelanol, oraz frakcja steroli. Materiał ten nie zawiera praktycznie nic z chemii, dla której konopie są w ogóle regulowane — co czyni go najprostszym prawnie surowcem tej rośliny i zarazem najmniej nośnym marketingowo.

Olej z nasion i wyciąg z części nadziemnych — dwa surowce, dwa reżimy

Różnica ma podłoże anatomiczne, nie prawne — prawo tylko wyciąga z niej wnioski. Kannabinoidy powstają w wydzielinie włosków gruczołowych rozmieszczonych głównie na liściach przykwiatowych, które okrywają rozwijający się owoc. Samo nasienie ich nie wytwarza. Ilości oznaczane w partiach nasion pochodzą z zewnątrz: z otarcia o materiał roślinny podczas omłotu, czyszczenia i transportu. Dlatego wynik analizy oleju z nasion zależy nie od odmiany, lecz od higieny przerobu, a staranne czyszczenie surowca potrafi obniżyć oznaczenie o rząd wielkości. Dotyczy to każdej linii gatunku — także tych opisanych w katalogu, jak Afghani czy Hindu Kush.

Chemicznie olej z nasion to zwykły olej roślinny o nietypowo dużym udziale kwasów wielonienasyconych: kwas linolowy stanowi zwykle 50–60 % kwasów tłuszczowych, kwas α-linolenowy 15–20 %, obecne są też mniejsze frakcje kwasu γ-linolenowego i stearydynowego. Towarzyszą im tokoferole, w przeważającej części w formie gamma, oraz fitosterole. Z punktu widzenia receptury jest to składnik fazy tłuszczowej o dużej podatności na utlenianie — stąd nieprzezroczyste opakowania i przeciwutleniacze w składzie.

Wyciąg z części nadziemnych ma skład zupełnie inny: kannabinoidy, terpeny, flawonoidy, barwniki chlorofilowe. Ten sam gatunek dostarcza więc surowca, który przechodzi przez system regulacji bezkolizyjnie, i takiego, którego dopuszczalność wymaga analizy trzech aktów prawnych naraz. Pomyłka nazewnicza między nimi bywa w reklamie regułą, a nie wyjątkiem — bo hasło „olej konopny” samo z siebie nie rozstrzyga, o który z tych dwóch surowców chodzi.

Rozporządzenie 1223/2009: rynek bez zezwoleń, ale z osobą odpowiedzialną

Podstawowe nieporozumienie na temat kosmetyków polega na szukaniu urzędu, który je dopuszcza. Taki urząd nie istnieje. Rozporządzenie 1223/2009, obowiązujące bezpośrednio od 11 lipca 2013 roku, zbudowano na odwróconej logice: nie ma zezwolenia wydawanego przed wprowadzeniem produktu na rynek, jest natomiast imiennie wskazany podmiot, który za produkt odpowiada. To osoba odpowiedzialna z artykułu 4 — producent, importer albo wyznaczony na piśmie dystrybutor z siedzibą w Unii.

Na tej osobie ciąży komplet obowiązków, które w innych kategoriach produktów wykonuje administracja:

  • dokumentacja produktu (artykuł 11) — utrzymywana przez dziesięć lat od wprowadzenia ostatniej partii, dostępna dla organów nadzoru pod adresem podanym na etykiecie;
  • raport bezpieczeństwa (załącznik I) w dwóch częściach: A zbiera dane o składzie, zanieczyszczeniach, stabilności i narażeniu, B jest oceną wykonaną i podpisaną przez rzeczoznawcę;
  • kwalifikacje rzeczoznawcy (artykuł 10 ustęp 2) — dyplom z farmacji, toksykologii, medycyny lub dziedziny pokrewnej, a nie samo doświadczenie branżowe;
  • zgłoszenie w portalu CPNP (artykuł 13) przed wprowadzeniem do obrotu — zgłoszenie, nie wniosek: nikt go nie rozpatruje ani nie zatwierdza;
  • dobre praktyki produkcji (artykuł 8), przy czym zgodność z normą EN ISO 22716 daje domniemanie spełnienia wymogu.

Twarde ograniczenia składu mieszczą się w załącznikach. Załącznik II to wykaz substancji zakazanych, liczący ponad półtora tysiąca pozycji; załącznik III obejmuje substancje dopuszczone warunkowo, z limitami stężeń i wymaganymi ostrzeżeniami; załączniki IV, V i VI regulują odpowiednio barwniki, konserwanty i filtry UV. Dla surowców konopnych rozstrzygające są pozycje 306 i 307 załącznika II. Nie wymieniają one żadnej substancji z nazwy — odsyłają zbiorczo do prawa międzynarodowego: pozycja 306 obejmuje wszystko, co ujęto w wykazach I i II Jednolitej konwencji o środkach odurzających z 30 marca 1961 roku, pozycja 307 — substancje z wykazu I konwencji wiedeńskiej o substancjach psychotropowych z 21 lutego 1971 roku.

Definicja z 1961 roku, od której zależy dopuszczalność surowca

Odesłanie sprawia, że o legalności składnika kosmetycznego decyduje tekst sprzed sześćdziesięciu kilku lat, pisany w zupełnie innym celu. Konwencja definiuje „cannabis” jako wierzchołki kwiatowe lub owocowe rośliny konopi, z których nie usunięto wydzieliny gruczołowej — wyraźnie wyłączając nasiona oraz liście, jeżeli nie towarzyszą im wierzchołki. W wykazie I obok samych konopi figuruje też „cannabis resin”, czyli oddzielona od rośliny wydzielina gruczołowa, a także wyciągi i nalewki z konopi.

Z tej jednej definicji wynika cała praktyka branży. Olej z nasion nie jest objęty zakazem, bo nasienie zostało z definicji wyłączone. Wyciąg z liści, którym nie towarzyszą wierzchołki, także pozostaje poza nią. Wyciąg z wierzchołków kwiatowych mieści się w definicji wprost. Warto przy tym odnotować, co się nie zmieniło: 2 grudnia 2020 roku Komisja Środków Odurzających ONZ przyjęła jedynie zalecenie skreślenia konopi z wykazu IV konwencji, pozostawiając je w wykazie I; równoległe zalecenia dotyczące wyciągów i nalewek zostały odrzucone znaczną większością głosów. Wyciągi z konopi nadal więc figurują w wykazie I, do którego odsyła pozycja 306 załącznika II.

CosIng — baza, którą reklama myli z rejestrem dopuszczeń

CosIng to prowadzona przez Komisję Europejską baza informacyjna o składnikach kosmetycznych. Zbiera w jednym miejscu trzy rodzaje treści: pozycje z załączników do rozporządzenia 1223/2009, glosariusz wspólnych nazw składników oraz odesłania do opinii Komitetu Naukowego do spraw Bezpieczeństwa Konsumentów. Jest wygodna i powszechnie cytowana — i właśnie dlatego stała się źródłem dwóch nieporozumień.

Pierwsze brzmi: „składnik jest w CosIng, więc jest dopuszczony”. Nie jest to prawda, bo baza nie ma charakteru rejestru dopuszczeń. Skutek prawny wywołują wyłącznie wpisy odpowiadające załącznikom II–VI, i to w brzmieniu z aktu prawnego, a nie z bazy. Obecność nazwy w części glosariuszowej oznacza tylko tyle, że ustalono dla niej wspólną nazwę do celów znakowania. Substancja, dla której nie przewidziano żadnego ograniczenia, podlega po prostu zasadzie ogólnej: odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na osobie odpowiedzialnej i musi zostać wykazana w raporcie.

Drugie nieporozumienie dotyczy pola „funkcja”. Każdemu składnikowi w glosariuszu przypisuje się etykietę porządkową ze zharmonizowanego wykazu funkcji — informację o roli technologicznej w recepturze. Producenci cytują ją niekiedy jako potwierdzenie skuteczności produktu, co jest nadużyciem podwójnym: pole opisuje przeznaczenie surowca w formulacji, a nie potwierdzony rezultat, i w żadnym razie nie zwalnia z obowiązku posiadania dowodu na konkretne oświadczenie. Kannabidiol nie ma zresztą w załącznikach żadnego limitu stężenia — co bywa czytane jako swoboda, a oznacza dokładnie odwrotne obciążenie: brak zharmonizowanego progu przerzuca cały ciężar uzasadnienia bezpieczeństwa na raport przygotowany dla danej receptury.

Wyrok C-663/18 (Kanavape) — co Trybunał rozstrzygnął, a czego nie

Sprawa zaczęła się od wkładów do papierosów elektronicznych marki Kanavape, sprzedawanych we Francji przez spółkę Catlab. Zawarty w nich olej z kannabidiolem powstawał w Czechach, legalnie, z całych roślin Cannabis sativa — a nie wyłącznie z włókna i nasion, na co jako jedyne zezwalało francuskie rozporządzenie z 22 sierpnia 1990 roku. Zarządzających spółką skazano w 2018 roku wyrokiem sądu karnego w Marsylii; sąd apelacyjny w Aix-en-Provence skierował pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wyrok Wielkiej Izby zapadł 19 listopada 2020 roku.

Trybunał rozstrzygnął trzy rzeczy, w tej kolejności:

  • Kannabidiol nie podlega przepisom rolnym. Rozporządzenia 1307/2013 i 1308/2013, regulujące rynek konopi, obejmują surowe włókno i nasiona, a nie związek uzyskany z całej rośliny. Do obrotu nim stosuje się zatem ogólne reguły swobodnego przepływu towarów.
  • Kannabidiol nie jest środkiem odurzającym w rozumieniu konwencji z 1961 roku. Trybunał wskazał, że w świetle ówczesnego stanu wiedzy naukowej nie mieści się on w definicji konwencyjnej, a zatem nie może być z obrotu wyłączony na tej podstawie.
  • Krajowy zakaz jest środkiem o skutku równoważnym do ograniczenia ilościowego w rozumieniu artykułu 34 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Państwo członkowskie może go utrzymać na podstawie artykułu 36 wyłącznie wtedy, gdy wykaże rzeczywiste ryzyko w oparciu o najbardziej wiarygodne dostępne dane naukowe, a sam środek jest proporcjonalny.

Skutek dla rynku kosmetycznego był konkretny i szybki. W lutym 2021 roku Komisja zaktualizowała wpisy dotyczące kannabidiolu w bazie CosIng, porządkując je według pochodzenia surowca, a nie samej nazwy związku. Sens tej zmiany daje się streścić w jednym zdaniu: o dopuszczalności decyduje to, z czego kannabidiol otrzymano. Uzyskany syntetycznie albo z materiału wyłączonego z konwencyjnej definicji nie jest zakazany na podstawie pozycji 306 i 307; wyodrębniony z wyciągu z wierzchołków kwiatowych — pozostaje nimi objęty. Ta sama cząsteczka podlega więc dwóm różnym reżimom w zależności od drogi otrzymania, co jest rozwiązaniem chemicznie absurdalnym i prawnie w pełni konsekwentnym.

Cztery rzeczy, których wyrok nie przesądził

  • Nie objął tetrahydrokannabinolu. Δ9-THC i jego izomery pozostają w kosmetykach zakazane, a rozumowanie Trybunału dotyczyło wyłącznie kannabidiolu.
  • Nie stworzył prawa do oświadczeń. Rozstrzygnięcie dotyczyło dopuszczalności obrotu, nie treści reklamy; obowiązki z artykułu 20 rozporządzenia 1223/2009 pozostały nietknięte.
  • Nie ujednolicił prawa karnego. Krajowe definicje surowca konopnego obowiązują dalej. Polska ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii określa ziele konopi innych niż włókniste przez wierzchołki kwiatowe lub owocujące, z których nie usunięto wydzieliny gruczołowej, a konopie włókniste — przez próg sumy Δ9-THC i jego postaci kwasowej, podniesiony nowelizacją z 2022 roku z 0,20 % do 0,30 % suchej masy. Analogiczny próg w prawie rolnym Unii podniosło rozporządzenie 2021/2115 ze skutkiem od 1 stycznia 2023 roku.
  • Nie zwolnił z oceny bezpieczeństwa. Każda receptura nadal wymaga raportu, a rzeczoznawca ocenia narażenie na konkretne stężenie w konkretnym produkcie.

Znakowanie: co musi znaleźć się na opakowaniu, a co pojawia się mimochodem

Zamknięty katalog obowiązkowych informacji zawiera artykuł 19 rozporządzenia. Na opakowaniu jednostkowym muszą znaleźć się: nazwa i adres osoby odpowiedzialnej, kraj pochodzenia przy produktach spoza Unii, zawartość nominalna, data minimalnej trwałości albo — dla produktów o trwałości ponad trzydziestu miesięcy — okres po otwarciu oznaczony symbolem otwartego słoiczka, szczególne środki ostrożności, numer partii, funkcja produktu, jeżeli nie wynika z jego prezentacji, oraz wykaz składników poprzedzony słowem „Ingredients”.

Przy kosmetykach konopnych warto zwrócić uwagę na pozycję, której nikt nie planuje: alergeny zapachowe. Załącznik III wymaga, by wybrane substancje zapachowe wskazywać w wykazie z nazwy własnej, niezależnie od tego, że są częścią kompozycji oznaczonej jako „Parfum” — po przekroczeniu 0,001 % w produktach pozostawianych na skórze i 0,01 % w spłukiwanych. Na liście dwudziestu sześciu substancji objętych tym obowiązkiem od 2003 roku znajdują się między innymi Limonene i Linalool, czyli terpeny obecne we frakcji lotnej konopi — a także w skórce cytrusów, w lawendzie i w igliwiu. Wyciąg z części nadziemnych potrafi więc sam z siebie wymusić pojawienie się tych nazw na etykiecie, bez dodawania jakiejkolwiek kompozycji zapachowej. Konsument czyta wtedy „Limonene” jako dodatek, choć jest to składnik naturalnie obecny w surowcu.

Ten fragment prawa właśnie się zmienił. Rozporządzenie (UE) 2023/1545 z 26 lipca 2023 roku rozszerzyło wykaz substancji zapachowych wymagających indywidualnego wskazania z dwudziestu sześciu do kilkudziesięciu pozycji, obejmując kolejne terpeny i ich pochodne. Przepis przewidział długie okresy przejściowe: produkty niespełniające nowych wymogów nie mogą być wprowadzane do obrotu po 31 lipca 2026 roku, a udostępniane na rynku — po 31 lipca 2028 roku. Pierwszy z tych terminów właśnie upłynął, drugi oznacza, że przez najbliższe dwa lata na półkach legalnie współistnieją opakowania w dwóch wersjach znakowania. Rozbieżność między dwoma egzemplarzami tego samego kosmetyku nie musi więc świadczyć o zmianie receptury.

Kosmetyki konopne a produkt leczniczy — gdzie dokładnie przebiega granica

To jest miejsce, w którym branża wykłada się najczęściej, a mechanizm bywa zaskakujący: o kwalifikacji prawnej produktu może przesądzić nie jego skład, lecz sposób, w jaki się o nim mówi.

Definicja kosmetyku z artykułu 2 ustęp 1 litera a rozporządzenia 1223/2009 jest celowo zamknięta. Produkt kosmetyczny to substancja lub mieszanina przeznaczona do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała — naskórkiem, owłosieniem, paznokciami, wargami, zewnętrznymi narządami płciowymi — albo z zębami i błonami śluzowymi jamy ustnej, wyłącznie lub głównie w celu ich oczyszczania, perfumowania, zmiany wyglądu, ochrony, utrzymania w dobrej kondycji lub korygowania zapachu ciała. Katalog celów jest wyczerpujący. Wszystko, co poza niego wykracza, wypada z kategorii.

Po drugiej stronie granicy stoi definicja produktu leczniczego z artykułu 1 punkt 2 dyrektywy 2001/83/WE, przeniesiona do artykułu 2 punkt 32 polskiego Prawa farmaceutycznego. Ma ona dwie niezależne nogi, i to jest sedno problemu:

  • z prezentacji — wystarczy, że produkt jest przedstawiany jako posiadający właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia. Nie trzeba dowodzić, że rzeczywiście je ma; wystarczy sposób przedstawienia;
  • z funkcji — gdy produkt może być użyty w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji funkcji fizjologicznych poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne albo metaboliczne.

Pierwsza noga jest dla producenta kosmetyku groźniejsza, bo uruchamia ją wyłącznie jego własny komunikat. Trybunał Sprawiedliwości interpretuje przesłankę prezentacji szeroko od wyroku w sprawie C-227/82 (Van Bennekom), a w sprawie C-219/91 (Ter Voort) przyjął, że przesądzać mogą także treści spoza samego opakowania — ulotki, materiały reklamowe, wypowiedzi rozpowszechniane o produkcie. Do tego dochodzi reguła kolizyjna z artykułu 2 ustęp 2 dyrektywy 2001/83/WE: w razie wątpliwości, gdy produkt może odpowiadać zarazem definicji produktu leczniczego i definicji innej kategorii, pierwszeństwo mają przepisy o produktach leczniczych. Wątpliwość działa więc przeciwko producentowi, nie na jego korzyść.

Konsekwencje przekroczenia granicy nie ograniczają się do korekty etykiety. Obrót produktem leczniczym bez pozwolenia na dopuszczenie do obrotu jest w Polsce czynem zagrożonym karą na podstawie Prawa farmaceutycznego. Osobno działa nadzór kosmetyczny: ustawa z 4 października 2018 roku o produktach kosmetycznych przewiduje administracyjne kary pieniężne sięgające 100 000 zł, a wprowadzająca w błąd reklama bywa dodatkowo kwalifikowana jako nieuczciwa praktyka rynkowa.

Sześć kryteriów, którym musi sprostać każde zdanie w reklamie

Artykuł 20 rozporządzenia 1223/2009 zakazuje używania tekstów, nazw, znaków towarowych i obrazów, które przypisywałyby produktowi cechy lub funkcje, jakich nie posiada. Uszczegóławia go rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013, ustanawiające sześć wspólnych kryteriów uzasadniania oświadczeń: zgodność z przepisami, prawdziwość, dowody, uczciwość, rzetelność oraz umożliwienie świadomego wyboru. Poniższe zestawienie pokazuje, jak te kryteria działają na najczęstszych hasłach z tej kategorii.

Hasło z reklamy Na czym polega problem Kryterium lub podstawa
„bez THC”, „0 % THC” THC jest w kosmetykach zakazany bez względu na produkt, więc jego brak nie jest zaletą, tylko warunkiem legalności; przedstawianie zgodności z prawem jako korzyści jest wprost wyłączone, a wobec konkurencji działa deprecjonująco kryterium zgodności z przepisami; wytyczne do oświadczeń typu „wolne od”
„zawiera CBD” przy ilości śladowej oświadczenie o obecności składnika wymaga, by składnik występował w ilości uzasadniającej przypisaną mu w recepturze rolę, a nie w ilości ledwie wykrywalnej kryteria prawdziwości i dowodów
odwołanie do jednostki chorobowej albo do procesu leczenia uruchamia przesłankę prezentacji — produkt zostaje zakwalifikowany jako leczniczy niezależnie od faktycznego składu art. 1 pkt 2 dyrektywy 2001/83/WE; art. 2 pkt 32 Prawa farmaceutycznego
przywołanie badań prowadzonych dla produktu innej kategorii dowód musi dotyczyć tego produktu, tego stężenia i tego oświadczenia; przeniesienie wyniku z innego kontekstu dowodem nie jest kryterium dowodów
„naturalny”, „organiczny” bez doprecyzowania norma ISO 16128 opisuje metodę obliczania udziału składników pochodzenia naturalnego, ale nie jest ani definicją prawną, ani certyfikatem kryteria rzetelności i świadomego wyboru
hasło o wyjątkowości surowca oparte na jego zakazanym pochodzeniu oświadczenie zgodne z prawdą, lecz opisujące surowiec objęty pozycją 306 załącznika II — czyli przyznanie się do naruszenia kryterium zgodności z przepisami

Praktyczny wniosek dla całej kategorii jest jeden: im mocniejsze zdanie o rezultacie, tym bliżej granicy produktu leczniczego, a przekroczenie jej nie wymaga ani zmiany receptury, ani złej woli — wystarczy jedno zdanie w opisie sklepowym albo w poście reklamowym. Dlatego opisy surowców konopnych, które utrzymują się po kosmetycznej stronie granicy, mówią o składzie, pochodzeniu i roli technologicznej, a nie o rezultacie.

Skąd pochodzi surowiec — konopie włókniste a linie z katalogu odmian

Surowiec kosmetyczny pochodzi w praktyce wyłącznie z konopi włóknistych, czyli odmian wpisanych do wspólnotowego katalogu odmian roślin rolniczych i utrzymujących się poniżej progu zawartości THC. Selekcja tych odmian szła przez dziesięciolecia w stronę długości włókna i wielkości nasienia, a nie w stronę chemii wierzchołków. Rozgraniczenie ma znaczenie nie tylko rolnicze — wyznacza granicę, poza którą materiał roślinny przestaje być surowcem dostępnym dla przemysłu kosmetycznego.

Zupełnie inną historią są linie hodowlane opisywane w katalogach odmian. Skunk #1 i Early Skunk powstały z krzyżowania materiału o różnym pochodzeniu geograficznym, Northern Lights oraz Hash Plant wywodzą się z linii środkowoazjatyckich, Durban Poison i Colombian Gold są efektem lokalnej selekcji odpowiednio w Afryce Południowej i w Kolumbii, a Haze jest kompilacją materiału z kilku kontynentów. Osobną kategorię tworzą linie selekcjonowane w stronę przewagi kannabidiolu w profilu kannabinoidowym, jak Charlotte’s Web — chemotypowo bliższe konopiom włóknistym niż reszcie katalogu, lecz formalnie do nich nienależące. Żadna z tych linii nie jest surowcem kosmetycznym i żadna nie występuje w glosariuszu nazw INCI.

Warto przy okazji uporządkować rozróżnienie, które w opisach kosmetyków bywa używane zupełnie na wyrost — na indicę i sativę. Podział ten opisuje pochodzenie hodowlane rośliny, a nie sposób, w jaki wpływa ona na organizm. Na etykiecie kosmetyku nie ma dla niego zresztą miejsca: nazwa INCI zna jeden gatunek, jedną nazwę rodzajową i jedną gatunkową, a wszystko poniżej tego poziomu — odmiana, linia, chemotyp — do wykazu składników nie trafia.

Pytania o skład i oznaczenia kosmetyków konopnych

Czy „Cannabis Sativa Seed Oil” w składzie oznacza, że produkt zawiera CBD?

Nie. Ta nazwa INCI opisuje olej tłoczony z nasion, a nasienie nie wytwarza kannabinoidów — powstają one w wydzielinie włosków gruczołowych na liściach przykwiatowych. Gdyby kannabidiol był składnikiem receptury, musiałby figurować w wykazie pod własną nazwą „Cannabidiol”. Jego brak na liście przy jednoczesnym eksponowaniu skrótu CBD na opakowaniu to najczęstsza rozbieżność w tej kategorii.

Czym różni się „Cannabis Sativa Leaf Extract” od „Cannabis Sativa Flower Extract”?

Częścią rośliny, z której powstały — i to rozróżnienie ma bezpośredni skutek prawny. Definicja z konwencji z 1961 roku obejmuje wierzchołki kwiatowe i owocowe, wyłączając liście, o ile nie towarzyszą im wierzchołki. Wyciąg opisany jako liściowy pozostaje więc poza zakresem odesłania z pozycji 306 załącznika II, a wyciąg z wierzchołków kwiatowych mieści się w nim wprost.

Czy kosmetyk konopny wymaga zezwolenia przed wprowadzeniem do obrotu?

Nie, żaden kosmetyk go nie wymaga. Wymagane są natomiast: wyznaczona osoba odpowiedzialna z siedzibą w Unii, kompletna dokumentacja produktu, raport bezpieczeństwa podpisany przez rzeczoznawcę o określonych kwalifikacjach oraz zgłoszenie w portalu CPNP przed pierwszym wprowadzeniem do obrotu. Zgłoszenie jest czynnością informacyjną — nikt go nie rozpatruje ani nie zatwierdza.

Dlaczego na etykiecie widnieje „Limonene” albo „Linalool”, skoro nic takiego nie dodano?

Bo oba terpeny występują naturalnie we frakcji lotnej konopi, a przepisy każą wskazywać je z nazwy po przekroczeniu progu 0,001 % w produktach pozostawianych na skórze i 0,01 % w spłukiwanych — niezależnie od tego, czy trafiły do receptury jako dodatek, czy przyszły razem z wyciągiem roślinnym. Od 2023 roku wykaz takich substancji został rozszerzony rozporządzeniem 2023/1545, z terminami przejściowymi 31 lipca 2026 i 31 lipca 2028 roku.

Co właściwie znaczy, że składnik „figuruje w CosIng”?

Tyle, że Komisja ujęła go w bazie informacyjnej — zwykle dlatego, że ustalono dla niego wspólną nazwę do celów znakowania. Nie jest to dopuszczenie, zatwierdzenie ani potwierdzenie skuteczności. Wiążące są wyłącznie ograniczenia z załączników do rozporządzenia 1223/2009, a odpowiedzialność za bezpieczeństwo konkretnej receptury spoczywa na osobie odpowiedzialnej i musi zostać udokumentowana w raporcie.

Czy po wyroku C-663/18 kannabidiol jest w kosmetykach dozwolony?

Odpowiedź zależy od pochodzenia surowca, a nie od samej nazwy związku. Kannabidiol otrzymany syntetycznie albo z materiału wyłączonego z konwencyjnej definicji nie jest objęty zakazem z pozycji 306 i 307 załącznika II; wyodrębniony z wyciągu z wierzchołków kwiatowych — pozostaje nim objęty. Wyrok nie zmienił natomiast statusu tetrahydrokannabinolu ani zasad formułowania oświadczeń o produkcie.

Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.

Podziel się: f X
Redakcja

Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.

Konopie przemysłowe

Papier konopny — historia i realia współczesne

Papier konopny to papier, którego masę włóknistą uzyskuje się z łyka konopi siewnych (Cannabis sativa L.) — z zewnętrznej, niezdrewniałej warstwy łodygi,…

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek