Przejdź do treści
Terpeny i aromat

Jak czytać oznaczenia terpenowe. Co mówią procenty, a czego nie mówią

Na kartach odmian widnieją listy terpenów z procentami, a mimo to dwie odmiany o niemal identycznym profilu potrafią pachnieć zupełnie inaczej. Powód nie leży w błędzie laboratorium, tylko w tym, czego standardowe oznaczenie nie mierzy — i w tym, jak łatwo pomylić udział względny z zawartością.

Redakcja · · 5 min czytania
Kwiatostan konopny obok szklanych fiolek z bursztynowym olejkiem eterycznym i pipetą. Ilustracja do artykułu „Jak czytać oznaczenia terpenowe. Co mówią procenty, a czego nie mówią”.

Przy odmianach coraz częściej widnieje lista terpenów z procentami: mircen 0,8%, limonen 0,4%, kariofilen 0,3%. Wygląda to na twardą informację. W praktyce dwie odmiany o niemal identycznej tabeli potrafią pachnieć zupełnie inaczej, a ta z wyższym limonenem wcale nie musi być bardziej cytrusowa.

To nie jest wina laboratorium. To kwestia tego, co oznaczenie mierzy — i czego nie mierzy w ogóle.

Udział względny to nie zawartość

Pierwsza pułapka jest arytmetyczna. Liczby w tabeli bywają podawane na dwa sposoby, a wyglądają identycznie.

Zawartość to ile danego terpenu jest w suszu — na przykład 0,8% masy. Udział względny to jaką część całego profilu terpenowego stanowi ten terpen — na przykład 25% wszystkich oznaczonych terpenów.

Odmiana o mircenie 25% udziału może mieć go realnie mniej niż odmiana z 12% udziału, jeśli ta druga ma dwa razy bogatszy profil ogółem. Zanim porówna się dwie karty, warto sprawdzić, czy mówią tym samym językiem. Jeżeli liczby przy jednej odmianie sumują się mniej więcej do stu — to udziały względne.

Enancjomery: ta sama cząsteczka, dwa różne zapachy

Tu robi się ciekawie. Wiele terpenów występuje w dwóch odmianach przestrzennych, będących swoimi lustrzanymi odbiciami — jak lewa i prawa dłoń. Chemicznie to ten sam związek o tym samym wzorze. Dla nosa to dwie różne substancje.

Limonen jest podręcznikowym przykładem. Forma D-limonenu pachnie pomarańczą. Forma L-limonenu pachnie żywicą sosnową i terpentyną. Ten sam wiersz w tabeli, ta sama nazwa, ta sama liczba — i dwa całkowicie różne wrażenia.

Podobnie zachowuje się karwon: jedna forma to kminek, druga to mięta zielona.

Standardowe oznaczenie w laboratorium nie rozróżnia enancjomerów. Rozdzielenie ich wymaga kolumny chiralnej, której rutynowe badania nie używają. Dlatego karta może uczciwie podawać limonen jako terpen wiodący przy odmianie, która wcale nie pachnie cytrusem.

Czego chromatografia gazowa nie widzi

Standardem oznaczeń jest chromatografia gazowa. Próbkę odparowuje się i rozdziela na składniki, a detektor zlicza, ile czego wyszło.

Metoda ma dwa ograniczenia, które w przypadku konopi ważą wyjątkowo dużo.

Po pierwsze, wysoka temperatura. Część związków nie przeżywa nastrzyku w niezmienionej postaci — rozpadają się albo przegrupowują już w aparaturze. To, co widzi detektor, nie zawsze jest tym, co było w kwiatostanie.

Po drugie, i ważniejsze: laboratorium szuka tylko tego, czego szuka. Rutynowe badanie obejmuje listę kilkunastu do trzydziestu terpenów. Wszystko poza tą listą nie pojawia się w wyniku — nie jako zero, tylko jako nieobecność.

Tiole: setne części promila, które decydują o wszystkim

Najlepszą ilustracją tego ograniczenia są tiole — związki siarkowe odpowiadające za charakterystyczną, ostrą nutę odmian z rodziny „gas”, „skunk” i „garlic”.

Ich stężenia są mikroskopijne, liczone w częściach na miliard. Próg wyczuwalności dla nosa jest jednak jeszcze niższy. Efekt: związek, którego w tabeli nie ma wcale, potrafi zdominować cały odbiór aromatu.

To wyjaśnia, dlaczego odmiany opisywane jako „paliwowe” albo „czosnkowe” mają w oznaczeniach zwyczajny profil mircenowo-kariofilenowy. Substancja odpowiedzialna za ich nazwę leży poza zakresem badania.

Ta sama zasada dotyczy związków siarkowych z cebuli i czosnku — dlatego akurat te skojarzenia zapachowe są tak trafne.

Alkohole terpenowe — cichy blok w profilu

Osobna grupa, którą łatwo przeoczyć w tabeli, to alkohole terpenowe: linalol, terpineol, borneol, nerolidol, bisabolol.

Różnią się od węglowodorów terpenowych dwiema rzeczami. Są mniej lotne, więc słabiej wybijają się przy pierwszym powąchaniu, a mocniej trzymają się w tle. I są trwalsze — przy przechowywaniu ubywa ich wolniej niż mircenu czy pinenu.

Praktyczna konsekwencja: profil starszego suszu przesuwa się w ich stronę. Nie dlatego, że alkoholi przybyło, tylko dlatego, że reszta wyparowała szybciej. Karta odmiany opisuje świeży materiał; to, co trafia do odbiorcy kilka miesięcy później, ma inny rozkład.

Wilgotność, na którą przelicza się wynik

Ostatnia rzecz, o której łatwo zapomnieć przy porównywaniu dwóch kart. Wynik podaje się w przeliczeniu na masę materiału, a materiał zawiera wodę.

Susz o wilgotności 8% i ten sam susz o wilgotności 14% dadzą różne liczby przy identycznej zawartości terpenów. Różnica sięga kilku procent względnych — dość, żeby przesunąć kolejność na liście.

Rzetelne oznaczenie podaje, czy wynik jest przeliczony na suchą masę. Jeśli tego nie podaje, porównywanie z inną kartą jest obarczone błędem, którego nie da się oszacować.

Jak więc czytać kartę terpenową

Kilka reguł, które porządkują większość wątpliwości.

Sprawdź, czy to udziały czy zawartości. Sumujące się do stu to udziały.

Traktuj nazwę terpenu jako wskazówkę, nie opis zapachu. Limonen nie gwarantuje cytrusa.

Nie wyciągaj wniosków z braku pozycji na liście. Brak w tabeli znaczy „nie badano” równie często co „nie ma”.

Porównuj tylko oznaczenia z tego samego laboratorium. Różne listy związków, różne progi wykrywalności, różne przeliczenia — porównanie międzylaboratoryjne jest w praktyce nieporównaniem.

Pamiętaj o wieku materiału. Profil z certyfikatu opisuje moment badania, nie moment otwarcia opakowania.

Podsumowanie

Oznaczenie terpenowe jest użyteczne, ale węższe, niż sugeruje jego forma. Nie rozróżnia enancjomerów, więc ta sama nazwa może kryć dwa różne zapachy. Nie obejmuje tioli, które przy stężeniach rzędu części na miliard decydują o charakterze całych rodzin odmian. Zależy od wilgotności materiału i od tego, jaką listę związków przyjęło laboratorium. Czytana z tą świadomością mówi sporo — czytana dosłownie, myli.

Najczęstsze pytania

Dlaczego odmiana z wysokim limonenem nie pachnie cytrusem? Bo rutynowe oznaczenie nie rozróżnia enancjomerów. D-limonen pachnie pomarańczą, L-limonen żywicą sosnową — w tabeli występują pod jedną nazwą.

Czym są tiole i dlaczego nie ma ich w wynikach? To związki siarkowe odpowiadające za nuty paliwowe i czosnkowe. Występują w stężeniach rzędu części na miliard, poniżej zakresu standardowego badania, choć nos wyczuwa je bez trudu.

Czy procenty przy terpenach to zawartość w suszu? Nie zawsze. Bywają też udziałami względnymi w profilu. Jeśli sumują się mniej więcej do stu, to udziały.

Czy profil terpenowy zmienia się z czasem? Tak. Lżejsze węglowodory terpenowe ulatniają się szybciej niż alkohole terpenowe, więc rozkład przesuwa się w stronę tych drugich.

Czy można porównywać wyniki z dwóch różnych laboratoriów? Z dużą ostrożnością. Różnią się listą oznaczanych związków, progami wykrywalności i sposobem przeliczania na masę.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.

Źródła

  • Materiał własny odzyskany z opisów odmian w katalogu OdmianyMarihuany.pl (wywody o enancjomerach limonenu, tiolach, alkoholach terpenowych i ograniczeniach chromatografii gazowej).
Podziel się: f X
Redakcja

Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.

Terpeny i aromat

Pinen — zapach lasu i jego dwa izomery

Pinen to monoterpen odpowiadający za zapach lasu iglastego, występujący w dwóch odmianach — α-pinenu i β-pinenu — które różnią się wyłącznie położeniem…

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek