O tej odmianie rozstrzyga apostrof. William's Wonder znaczy „cud Williama” i wskazuje człowieka. Williams Wonder bez apostrofu wskazuje miejscowość. Obie pisownie krążą od czterdziestu lat, a stoją za nimi dwie zupełnie różne historie pochodzenia.
Miasteczko czy człowiek
W środowisku hodowlanym powtarza się jedno wyjaśnienie nazwy. Ma ona pochodzić od miejscowości Williams w stanie Oregon.
Tam odmiana miała być po raz pierwszy uprawiana na zewnątrz. Nazwa działałaby więc jak etykieta pochodzenia, a nie jak nazwisko.
Ten przekaz krąży wyłącznie na forach hodowlanych. Nie ma pod nim ani dokumentu, ani zdjęcia, ani nazwiska.
Wersja z apostrofem nie ma z kolei żadnego kandydata na Williama. Nikt nie wskazuje osoby, po której odmiana miałaby zostać nazwana.
Rozstrzygnąć tego nie potrafimy. Odnotowujemy jednak, że tylko jedna z dwóch pisowni ma za sobą jakiekolwiek uzasadnienie.
Sami przyjmujemy zapis bez apostrofu. Jest częstszy w naszych własnych tekstach i zgodny z jedynym istniejącym wyjaśnieniem.
W obiegu jest jeszcze trzeci zapis. Amerykańskie serwisy prowadzą tę odmianę pod tytułem Willy's Wonder, traktując go jako główną nazwę.
Katalog z 1987 roku i wersja starsza o dekadę
Najwcześniejszy pewny ślad prowadzi do amsterdamskiej hodowli Super Sativa Seed Club. Odmiana pojawiła się w jej katalogu na przełomie 1987 i 1988 roku.
Firma działała krótko i głośno. Powstała w połowie lat osiemdziesiątych, sprzedała miliony nasion i rozpadła się po około dwóch latach.
Krąży jednak wersja starsza. Duży europejski sprzedawca nasion pisze wprost, że odmianę stworzyli w latach siedemdziesiątych ludzie z kalifornijskiej Sacred Seeds.
Ta sama informacja pojawia się gdzie indziej z zastrzeżeniem. Serwis poradnikowy nazywa ją plotką bez dowodów.
To rzadki układ. Jedno źródło podaje jako fakt to, co drugie wprost opisuje jako niepotwierdzoną pogłoskę.
Najciekawsze jest jednak co innego. Marka Super Sativa Seed Club została po latach wskrzeszona i działa dziś w ramach innej holenderskiej firmy.
W jej dzisiejszym wykazie klasyków tej odmiany nie ma. Linia zniknęła z katalogu, który jako pierwszy ją opublikował.
Rodowodu nie podaje nikt
Żadne źródło nie podaje pary rodziców. Zgoda panuje wyłącznie co do kierunku.
Materiał wyjściowy opisywany jest jako afgański. Hiszpańska hodowla sprzedająca dziś tę linię pisze o wsobnym krzyżowaniu afgańskiej puli, czyli o kojarzeniu roślin blisko spokrewnionych.
Krąży też opowieść dalej idąca. Mówi ona o dawnej odmianie miejscowej sprzed radzieckiej inwazji, utrzymanej w izolowanej dolinie.
Traktujemy ją jako przekaz środowiskowy. Odmiany miejscowe nie mają dokumentacji, więc takiej wersji nie da się ani potwierdzić, ani obalić.
Warto natomiast odnotować, czego w tym rodowodzie nie ma. Nie ma ani jednej nazwy handlowej, ani jednego roku krzyżowania.
Roślina hodowana pod dach
Pokrój, czyli ogólny kształt i sylwetka rośliny, jest tu skrajnie krępy. Roślina rozrasta się wszerz, nie w górę.
Międzywęźla, czyli odstępy między kolejnymi piętrami gałęzi na łodydze, są mocno skrócone. Kwiatostany wyrastają kuliste i osadzone blisko siebie.
Kwitnienie podawane jest jako osiem do dziewięciu tygodni. Jeden opis podaje szerszy zakres 65–75 dni.
Opisy zgadzają się co do jednego ograniczenia. Linia była prowadzona pod dachem tak długo, że słabo radzi sobie na zewnątrz.
To rzadkie i warte odnotowania. Odmiana wyprowadzona z materiału górskiego straciła cechę, dla której ten materiał był ceniony.
Liczba, która zgubiła po drodze dwa słowa
Przy tej odmianie krąży wyjątkowo wysoki plon: 1500–2000 gramów z metra kwadratowego.
Liczba pochodzi z ogłoszenia hodowli z lat osiemdziesiątych. W oryginale ma jednak dopisek, który zmienia wszystko.
Chodziło o plon z metra kwadratowego w skali roku, przy kilku zbiorach z rzędu. To zupełnie inna wielkość niż plon z jednego cyklu.
Dopisek wypadł przy przepisywaniu. Dzisiejsze opisy podają tę liczbę tak, jakby dotyczyła pojedynczej uprawy.
To ten sam mechanizm, co przy nagrodach. Wartość zostaje, warunek znika, a liczba zaczyna żyć własnym życiem.
Bez nagród, za to z ważnym potomkiem
Nie znaleźliśmy dla tej linii żadnej nagrody konkursowej. Przy odmianie z lat osiemdziesiątych to nic dziwnego — konkursy zaczęły się później.
Jej ślad w hodowli jest za to trwały. Williams Wonder była trzecim składnikiem pierwszej odmiany samokwitnącej.
Autor tamtej pracy skrzyżował najpierw meksykański materiał samokwitnący z Northern Lights #2. Potomstwo nie kwitło jeszcze samo z siebie.
Dopiero dołożenie Williams Wonder zamknęło całość. Cecha samokwitnienia ujawniła się w kolejnych pokoleniach.
Bez tego kroku nie byłoby dzisiejszych linii samokwitnących, w tym Quick One. Odmiana wniosła do nich budowę kwiatostanu i wyrównanie potomstwa.
Sama pozostała przy tym pozycją niszową. Znają ją hodowcy, a nie rynek.
Zapach: cytryna, owoc i ziemia
Opisy zapachu rozjeżdżają się bardziej, niż wypadałoby przy odmianie tak jednorodnej.
Hiszpańska hodowla pisze o słodkiej cytrynie. Relacje uprawiających mówią częściej o owocach, w tym o jagodzie.
Trzeci opis dokłada nutę morelową i wilgotną ziemię. Czwarty — kwiatowo-kadzidlaną.
Wspólny jest tylko kontrast. Jasna, kwaskowa góra siedzi na ciężkim, ziemistym spodzie.
Oznaczenia terpenowe dla tej linii nie istnieją w żadnym dostępnym nam wykazie. Znaleźliśmy natomiast jedno oznaczenie kannabinoidów, czyli grupy związków charakterystycznych dla konopi, w tym THC i CBD.
Pochodzi ono z forum hodowlanego i nie wskazuje laboratorium. Jest w nim ciekawostka: obok THC i CBD wykazano tam także THCV i CBG.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
Powtarzają się w nich wyciszenie ciała, dobry nastrój i wzmożony apetyt. Odmiana bywa z tego powodu opisywana jako wieczorna.
Zbiory relacji są tu bardzo małe. Jeden z serwisów opiera cały opis smaku na kilku wpisach.
Relacje pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia. Nie są badaniem i nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Dochodzi do tego problem osobny. Pod trzema zapisami nazwy sprzedaje się dziś materiał od kilku różnych firm.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne.
Wymieniane są zawroty głowy, senność w porze niepożądanej oraz otępienie następnego dnia.
Pojawia się także niepokój, czyli odczucie odwrotne do wyciszenia opisywanego przez innych. Reakcje bywają wyraźnie indywidualne.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie wraz z zawartością THC.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Wyjaśnienie nazwy od miejscowości Williams pochodzi z forów hodowlanych. Podajemy je jako przekaz środowiskowy, a nie jako ustalenie.
Datowanie na katalog z lat 1987–1988 pochodzi z opracowania wtórnego, nie ze skanu katalogu. Nie dotarliśmy do samego dokumentu.
Wersja wiążąca odmianę z kalifornijską hodowlą z lat siedemdziesiątych jest podawana raz jako fakt, raz jako pogłoska. Nie rozstrzygamy jej.
Rodowodu nie podaje żadne źródło. Kierunek afgański jest jedyną zgodną informacją i tak go podajemy.
Liczbę plonu podajemy razem z warunkiem, który wypadł z obiegu. Bez tego warunku jest ona myląca.
Nie znaleźliśmy oznaczeń terpenowych dla tej linii. Pole terpenu zostawiamy puste zamiast wypełniać je domysłem.
Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.