Herijuana to nazwa, której nikt nie wyjaśnił. Jest zbitką dwóch słów, krąży w dwóch zapisach, a hodowca nigdy nie powiedział, skąd ją wziął. Podobnie jest z resztą tej linii: sprzedaje się ją jako wzorcowo ustabilizowaną, a połowa jej rodowodu wskazuje na roślinę, o której nie wiadomo praktycznie nic.
Dwa zapisy, jedno wyjaśnienie i jedna luka
W obiegu żyją równolegle dwie formy: Herijuana i Herojuana.
Druga część jest w obu ta sama i nie budzi wątpliwości. To końcówka słowa „marihuana”, wzięta z hiszpańskiego zapisu tej nazwy.
Pierwsza część rozchodzi się. W zapisie przez „o” czyta się ją jako angielskie słowo oznaczające bohatera i tak tłumaczą ją sklepy.
W zapisie przez „i”, czyli w tym, który hodowca stosował, żadnego czytelnego słowa nie ma. I właśnie ten zapis jest pierwotny.
Nie znaleźliśmy żadnej wypowiedzi hodowcy o pochodzeniu nazwy. Krążące po rynku objaśnienia są domysłami czytelników, a nie relacją autora.
To rzadka sytuacja. Zwykle przy nazwie-zbitce da się dotrzeć choć do jednej wersji opowiedzianej przez kogoś z hodowli.
Dwie wersje rodowodu i dwóch różnych autorów
Zapis rodowodu też ma dwie postacie, przypisane dwóm różnym osobom.
Wersja pierwsza pochodzi od hodowli Woodhorse Seeds z początku lat dwutysięcznych. Podaje ona Petrolia Headstash jako matkę i Killer New Haven jako ojca.
Wersja druga krąży po bazach odmian. Podaje ona Petrolia Headstash i po prostu Afghani, a jako autora wskazuje hodowcę występującego jako Motarebel.
Te dwa zapisy nie są skrótami tego samego. W drugim znika konkretna roślina, a na jej miejsce wchodzi nazwa całej rodziny.
Motarebel rzeczywiście pracował na tej linii, ale później. Jego rolą było dopracowanie materiału Woodhorse, a nie pierwsze krzyżowanie.
Baza przypisała mu więc autorstwo cudzej pracy. To ten sam mechanizm, który opisaliśmy przy K.O Kush — opis raz wpisany do bazy zaczyna żyć własnym życiem.
Ojciec, którego nikt nie widział
Killer New Haven jest najciekawszym i najsłabiej opisanym elementem tej układanki.
Wiadomo o niej tyle, że była krzyżówką z uprawy zewnętrznej i że wywodzi się z Kentucky. Poza tym nie ma nic.
Nie miała hodowcy, roku ani wydania nasiennego. Krążyła wyłącznie w postaci sadzonek i dziś jest praktycznie nie do zdobycia.
Sama nazwa też stawia pytanie. Miasto New Haven kojarzy się przede wszystkim ze stanem Connecticut, a linia ma pochodzić z Kentucky. Żadne źródło tego nie tłumaczy.
Konsekwencja jest poważniejsza, niż wygląda. Linia sprzedawana jako wzorcowo jednolita ma połowę rodowodu opartą na roślinie, której nikt nie potrafi odtworzyć.
Matka z Humboldt i znajomy hodowca
Druga strona rodowodu jest opisana znacznie lepiej.
Petrolia Headstash to afgański materiał prowadzony w hrabstwie Humboldt w północnej Kalifornii. Odpowiadał za nią Charles Scott, w branży znany jako Reeferman.
To ten sam hodowca, któremu przypisuje się autorstwo Pink Kush. Jego materiał wraca w kilku hasłach naszego katalogu.
Nazwa Petrolia pochodzi od miejscowości w tym samym hrabstwie. Drugi człon odsyła do sposobu, w jaki dawniej opisywano materiał odkładany na własny użytek.
Piętnaście pokoleń, czyli etykieta zamiast liczby
Przy tej linii wraca zawsze jedna liczba. Materiał miał być dopracowywany przez piętnaście pokoleń, aż potomstwo zaczęło wychodzić niemal jednakowe.
Takie linie oznacza się skrótem IBL. Oznacza on, że z jednej partii nasion wyrasta materiał powtarzalny, a nie zestaw wyraźnie różnych roślin.
Rzecz w tym, że relacje z forów podają coś innego. Wersja sprzedawana dziś przez holenderskiego dystrybutora to według nich drugie pokolenie po materiale Motarebla.
Ten sam wpis dodaje zdanie rozstrzygające o wiele więcej niż sam licznik. Mówi, że materiał jest „wystarczająco jednolity, żeby nazwać go IBL”.
To jest ocena, a nie pomiar. Skrót IBL nie ma definicji liczbowej i nikt nie sprawdza, ile pokoleń faktycznie przeprowadzono.
Warto o tym pamiętać przy każdej odmianie sprzedawanej pod tym oznaczeniem. Etykieta mówi, co hodowca sądzi o swoim materiale, a nie co da się zweryfikować.
Budowa rośliny: opisy, które się wykluczają
Tu robi się niezręcznie, bo dwa poważne opisy mówią co innego.
Pierwszy opisuje roślinę luźną i wyciągniętą, o dużych, zbitych kwiatostanach. Drugi opisuje kwiatostany drobne i okrągłe.
To nie jest różnica w niuansie. To dwa różne obrazy tej samej rzekomo jednolitej linii.
Zgodne są natomiast dwie rzeczy. Barwa idzie od średniej do ciemnej zieleni, a znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek, są rdzawopomarańczowe.
Przy linii reklamowanej jako powtarzalna taka rozbieżność sama w sobie jest informacją. Wskazuje, że pod jedną nazwą krąży materiał z różnych źródeł.
Zapach: drzewo sandałowe i nic więcej
Opisy zapachu tej odmiany są nietypowo skąpe i to jest ich cechą charakterystyczną.
Najczęściej powtarzane określenie to drzewo sandałowe, czyli ciepła, sucha nuta drzewna. Jedno z zestawień podaje wprost, że poza nią nie czuć właściwie nic.
Drugi kierunek opisów mówi o ziemistej ostrości korzennej i o owocowej nucie kojarzonej z haszyszem. Trzeci dokłada cytrynę, igliwie i akcent paliwowy.
Nie znaleźliśmy dla tej odmiany opublikowanego oznaczenia terpenowego. Zestaw związków odpowiedzialnych za te opisy pozostaje więc nieznany.
Warto zauważyć, że nasze hasło Black Tuna opisuje potomka tej linii. Tam terpenem prowadzącym jest pinen, czyli zapach igliwia znany z sosnowego lasu.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
Powtarzają się w nich senność, wyciszenie i odczucie ciężkości w ciele. Część relacji opisuje też uczucie mrowienia albo odrętwienia.
Pojedyncze relacje idą w drugą stronę i mówią o pobudzeniu. Rozrzut jest tu wyraźnie większy niż przy linii opisywanej jako jednolita.
Relacje te trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne i wymienia je konsekwentnie.
Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu. Trzecim wymienianym skutkiem jest ociężałość utrudniająca zajęcie się czymkolwiek.
Ta sama roślina bywa więc opisywana jako wyciszająca i jako obezwładniająca. Reakcje bywają skrajnie indywidualne.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie wraz z zawartością THC.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Objaśnień nazwy krążących po sklepach nie powtarzamy jako ustalenia. Żadne z nich nie pochodzi od hodowcy.
Oba zapisy rodowodu podajemy obok siebie, bo pochodzą z różnych źródeł i żaden nie ma dokumentacji hodowlanej.
Liczbę piętnastu pokoleń podajemy za materiałami sprzedawców. Relacje z forów wskazują, że dzisiejsze wydania są bliższe drugiemu pokoleniu po pracy poprawiającej.
Rozbieżność w opisach budowy rośliny zostawiamy nierozstrzygniętą. Rozstrzygnięcie wymagałoby porównania materiału z obu źródeł, a takiego porównania nikt nie opublikował.
Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.
Rodowód — 1 pokolenie wstecz
3 linie · 1 źródło miejscoweDiagram rozpisuje samo pochodzenie hodowlane. Prowadzi wyłącznie w górę, do przodków — nie pokazuje odmian pokrewnych ani wyhodowanych z tej linii.
-
Herijuana
- Petrolia Headstash
- Killer New Haven ; bazy podają Petrolia Headstash
- Afghaniodmiany miejscowe Hindukuszu (Afganistan, płn. Pakistan)
Kursywą — populacja miejscowa, nie linia hodowlana.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.