Blood Orange Kush obiecuje w nazwie pomarańczę. Analizy nie są zgodne co do tego, czy związek odpowiedzialny za zapach cytrusów w ogóle jest w niej obecny w większej ilości. A rodowody krążące pod tą nazwą są trzy i nie mają ze sobą nic wspólnego.
Blood Orange Kush w skrócie
| Inne nazwy w obiegu | BOK; mylona z odmianą Blood Orange, która jest osobną rośliną |
| Hodowca | sporny — zależnie od wersji rodowodu |
| Rodowód | sporny — trzy wersje: Lemon Kush × Guava Kush, Tangie × nienazwany kush, Aota × Pinecracker × nienazwany OG |
| Typ | przewaga indiki według większości źródeł; jedno podaje podział równy |
| THC / CBD | 20–31% / poniżej 0,5% (deklaracje rozbieżne) |
| Terpen wiodący | sporny — limonen albo pinen, zależnie od oznaczenia |
Trzy rodowody, żaden wspólny
Pod nazwą Blood Orange Kush krążą trzy zupełnie różne wersje pochodzenia.
Pierwsza pochodzi od dużego kanadyjskiego producenta. Podaje on krzyżówkę Lemon Kush z linią Guava Kush. To wersja powtarzana w obiegu europejskim.
Druga wskazuje bank nasion Exclusive Seeds i krzyżówkę odmiany Tangie z nienazwaną linią kushową. Podział cech ma tu być mniej więcej równy.
Trzecia, z dużej bazy odmian, wymienia linie Aota i Pinecracker oraz nienazwaną odmianę z rodziny OG. Ta sama baza zaznacza, że pochodzenie nie jest w pełni udokumentowane.
Wersje nie dają się pogodzić. Łączy je jedynie to, że każda zawiera przynajmniej jedną nienazwaną linię.
Uwaga na sąsiednią nazwę
Osobno stoi odmiana o nazwie Blood Orange, bez członu „Kush”. To inna roślina, a nie skrót tej samej nazwy.
Wywodzi się z krzyżówki linii Appalachia z odmianą Cali Orange Bud, a jej hodowcą jest Bodhi Seeds. Opisywana bywa jako roślina z przewagą sativy, o zawartości THC od 18% do 24%.
Obie nazwy bywają w opisach mieszane. Przy dopasowywaniu danych trzeba więc sprawdzać, czy źródło mówi o odmianie z członem „Kush”, czy bez niego.
Spór o to, czy pachnie tym, co obiecuje
Najciekawszy rozjazd dotyczy samej cytrusowości.
Deklaracja producenta stawia na czele limonen o zapachu skórki cytryny i pomarańczy. Dalej wymienia mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku, oraz linalol znany z lawendy.
Baza odmian oparta na oznaczeniach laboratoryjnych podaje coś przeciwnego. Na czele stawia pinen o zapachu igliwia, dalej mircen i bisabolol o łagodnym, lekko słodkim zapachu rumianku. Limonen figuruje w niej wśród związków śladowych.
To nie jest różnica w niuansie. Jedno źródło mówi, że związek cytrusowy prowadzi, drugie — że prawie go nie ma.
Trzecie zestawienie, z kanadyjskiej recenzji, wskazuje limonen, mircen i kariofilen, czyli ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi. Cytrusowość jest tam obecna, ale profil jest inny niż w obu poprzednich.
Co widzą osoby opisujące zapach
Opisy zapachu też nie schodzą się w jednym punkcie.
Kanadyjska recenzja mówi o cytrusowej bombie — cytrynie i mandarynce na ziemistym tle. Zestawienie oparte na relacjach użytkowników wymienia pomarańczę, cytrus i paliwo.
Polski recenzent opisał natomiast coś jeszcze innego. Na pierwszym planie usłyszał słodycz i cytrus, ale najmocniej wybijały mu się nuty jagodowe. Pod nimi znalazł przyprawę i ziemistość.
Jagoda nie pada w żadnym opisie producenta. To dobra ilustracja tego, jak bardzo opis zapachu zależy od osoby opisującej.
Limonen i jego lustrzane odbicie
Jeśli limonen w tej odmianie rzeczywiście prowadzi, wart jest jednego akapitu więcej.
Występuje bowiem w dwóch odmianach przestrzennych, będących swoimi lustrzanymi odbiciami. Wzór mają identyczny, różni je wyłącznie ułożenie atomów. Tak jak lewa dłoń różni się od prawej.
Nos rozróżnia je bez trudu. Jedna forma pachnie słodką pomarańczą, druga ostrzej, w stronę terpentyny i igliwia. Proporcja obu bywa różna, a wraz z nią zmienia się charakter nuty cytrusowej.
Stąd bierze się część rozbieżności w opisach. Raz cytrus wychodzi bliżej pomarańczy, raz bliżej cytryny, a raz wręcz iglasty.
Skąd bierze się czerwień w nazwie
Pomarańcza krwista uprawiana jest głównie na Sycylii i wyróżnia się ciemnoczerwonym miąższem. Wśród cytrusów jest wyjątkiem, bo gromadzi w miąższu antocyjany — barwniki dające fiolet i bordo, te same, co w jagodach i czerwonej kapuście.
Konopie potrafią wytwarzać dokładnie te same barwniki. Ich odcień zależy od odczynu soku wewnątrz komórek. W środowisku kwaśnym wychodzi z nich czerwień, w obojętnym fiolet.
Sok pomarańczy krwistej jest wybitnie kwaśny i stąd jej głęboka czerwień.
W konopiach barwniki te są obecne cały czas, ale przykrywa je chlorofil, czyli zielony barwnik, dzięki któremu rośliny są zielone. Wychodzą spod niego dopiero wtedy, gdy chłód spowalnia jego wytwarzanie.
Zdolność do ich wytwarzania jest przy tym dziedziczna. Bez odpowiednich genów żaden chłód barwy nie zmieni.
Jak to wygląda u tej odmiany? Kanadyjska recenzja opisuje kwiatostany w głębokiej oliwkowej zieleni, ze śladami purpury i rdzawymi znamionami, czyli cienkimi włoskami wyrastającymi z kwiatów, które łapią pyłek. Czerwień z nazwy nie pojawia się w żadnym opisie.
Dwie liczby pod jedną nazwą
Zawartość THC podawana jest dla tej odmiany rozbieżnie.
W obiegu europejskim pojawiły się kolejno oznaczenia 27% i 29%, z przedziałem od 26% do 31%. Kanadyjska recenzja mówi o zakresie od 20% do 27%. CBD wszędzie poniżej pół procenta.
Przy trzech różnych rodowodach nie jest to zaskoczenie. Prawdopodobnie mierzono różne rośliny.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji około czterdziestu osób oraz jedna szczegółowa recenzja.
W zestawieniu powtarzają się mrowienie, poprawa nastroju, euforia, kreatywność i energia. Polski recenzent opisał natomiast przebieg trójstopniowy: najpierw euforię i jasność myślenia, potem rozluźnienie ciała, a na końcu wzmożony apetyt i senność.
Te dwa obrazy nie są zgodne. Pierwszy mówi o pobudzeniu, drugi kończy się wyciszeniem.
Relacje pochodzą od osób, które same zgłosiły wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych dotyczących tej odmiany, a reakcje bywają indywidualne.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa wymienia również skutki nieprzyjemne.
Najczęstsze to suchość w ustach i suchość oczu. Trzecie w kolejności są zawroty głowy.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje dla tej odmiany sięgają 31%.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Rodowód tej odmiany jest sporny i nie da się go dziś rozstrzygnąć. Podajemy wszystkie trzy krążące wersje, bo żadna nie ma przewagi dowodowej nad pozostałymi.
Wcześniejsza wersja tego hasła podawała rodowód jako nieujawniony. Było to ustalenie niepełne i zostało poprawione.
Deklaracje zawartości THC różnią się między rynkami i partiami. Zestawienia terpenów są ze sobą sprzeczne co do tego, który związek prowadzi — podajemy je osobno.
Opis powstawania antocyjanów dotyczy mechanizmu ogólnego, opisanego u wielu gatunków roślin, a nie pomiarów wykonanych na tej odmianie. Opisy odczuć pochodzą z relacji zebranych poza naszą redakcją i nie są ustaleniem.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.