Przejdź do treści
Botanika i genetyka

Ile jest odmian marihuany na świecie i dlaczego nikt nie zna liczby

Redakcja · · zaktualizowano 2 sierpnia 2026 · 10 min czytania
Ile jest odmian marihuany na świecie i dlaczego nikt nie zna liczby — ilustracja do artykułu

Na pytanie, ile jest odmian marihuany, nie ma weryfikowalnej odpowiedzi — i nie dlatego, że nikt jeszcze nie policzył. Szacunki rozciągają się od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy, bo każdy, kto podaje liczbę, liczy coś innego: jeden pozycje w cenniku, drugi strony w bazie danych, trzeci grupy genetyczne wyodrębnione w laboratorium. Sprawdzić się ich nie da, bo nie ma instytucji, która prowadziłaby spis tych roślin i skreślała wpisy nieprawdziwe.

To odróżnia konopie odurzające od niemal każdej innej rośliny uprawnej. Pszenicę czy jabłoń da się policzyć co do jednej pozycji, bo liczbę wyznacza urzędowy rejestr. Nazewnictwo konopi powstało poza tym systemem — w katalogach handlowych, na forach i w zapiskach ludzi, którzy nie mieli komu swojej pracy zgłaszać.

Dlaczego pytanie o to, ile jest odmian marihuany, nie ma jednej odpowiedzi

Policzenie czegokolwiek wymaga dwóch rzeczy: definicji jednostki i listy prowadzonej przez kogoś, kto ma prawo dopisywać i skreślać. Przy konopiach brakuje obu. Słowo „odmiana” bywa nazwą handlową, linią hodowlaną albo pojedynczym klonem, a lista nie ma właściciela: dopisuje do niej każdy sprzedawca nasion i nikt nie sprawdza wpisów.

Reszta jest arytmetyką: liczba nazw rośnie w tempie zależnym od liczby sprzedawców, nie od liczby roślin. Napędzają ją trzy niezależne mechanizmy:

  • Nazwę nadaje ten, kto sprzedaje — bez zgłoszenia, opłaty i kontroli. Powstaje w dniu wystawienia oferty i od razu funkcjonuje jako „odmiana”.
  • Nazwy nie znikają. Rejestry mają procedurę skreślenia wpisu; katalog internetowy nie ma powodu, by cokolwiek kasować, więc pozycje porzucone dwadzieścia lat temu wciąż podbijają sumę.
  • Nie ma testu rozstrzygającego. Gdy dwie rośliny noszą tę samą nazwę, żadna procedura nie orzeknie, która z nich jest „prawdziwa” — nie ma wzorca do porównania.

Jak liczy się odmiany innych roślin uprawnych

Warto zobaczyć system, który naprawdę pozwala podać liczbę. Jego podstawą jest międzynarodowa konwencja o ochronie nowych odmian roślin, podpisana w Paryżu w 1961 roku; powołany na jej mocy związek działa pod skrótem UPOV. Warunek jest jeden: żeby odmiana została uznana za odmianę, musi przejść badania OWT — odrębności, wyrównania i trwałości. Musi więc dać się odróżnić od każdej już opisanej po zestawie ustalonych cech, być wewnętrznie wyrównana i powtarzać się w kolejnych rozmnożeniach.

W Polsce badania rejestrowe prowadzi Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej, a wynikiem jest wpis do Krajowego Rejestru — dziś ponad sto pozycji dla samej pszenicy ozimej. Odmiany dopuszczone do obrotu w całej Unii zbiera wspólnotowy katalog odmian roślin rolniczych. Liczba jest tu twarda, bo jednostkę zdefiniowano administracyjnie: odmiana to pozycja w rejestrze, ani jedna więcej.

Najciekawsze jest to, że Cannabis sativa L. w tym katalogu figuruje. Konopie włókniste mają w nim kilkadziesiąt pozycji, wśród nich polskie Białobrzeskie i Tygrę. Ten sam gatunek botaniczny jest więc jednocześnie policzalny i niepoliczalny: jedna jego gałąź ma rejestr, opis i procedurę, druga nie ma nic. Różnica nie leży w roślinie, tylko w tym, czy ktokolwiek mógł ją kiedykolwiek do rejestru zgłosić.

Nazwy, genotypy, fenotypy — co właściwie mielibyśmy liczyć

Rozbieżność szacunków bierze się też z tego, że jedno słowo obsługuje trzy pojęcia z różnych porządków — używane wymiennie, choć opisują zupełnie inne byty.

Pojęcie Czym jest Kto o nim rozstrzyga Czy powtarza się w potomstwie
Nazwa handlowa Etykieta na opakowaniu nasion albo nagłówek oferty Sprzedawca, jednostronnie Tak, ale bez związku z materiałem, który pod nią trafia do obiegu
Linia hodowlana (genotyp) Materiał o określonym rodowodzie Hodowca, o ile prowadził zapiski Częściowo; potomstwo dzieli rodziców, ale nie jest kopią
Fenotyp Cechy ujawnione przez jedną konkretną roślinę Nikt — decyduje spotkanie genów i warunków Tylko przez rozmnażanie wegetatywne

Sedno tkwi w drugim wierszu. Nasiona z jednego skrzyżowania nie są kopiami — są rodzeństwem. Konopie to roślina dwupienna i wiatropylna, więc cechy rodziców rozchodzą się w potomstwie w rozmaitych kombinacjach: z jednej paczki nasion sprzedanych pod jedną nazwą wyrastają rośliny wyraźnie różne, a wszystkie mają do tej nazwy takie samo prawo. Powtarzalne w sensie ścisłym są tylko linie clone only, istniejące wyłącznie jako klony jednej wybranej rośliny. Liczenie reszty jak pozycji rejestrowych to błąd kategorialny — mniej więcej taki, jak liczenie nazwisk zamiast ludzi.

Ta sama roślina pod kilkoma nazwami

Pierwsza siła zawyżająca sumę to zwielokrotnianie nazw: materiał zostaje ten sam, przybywa pozycji w katalogu. Najlepiej udokumentowane są spory o znaki towarowe. Gorilla Glue #4 zmieniła nazwę po ugodzie z producentem kleju z 2017 roku i od tego czasu krąży równolegle jako GG4 oraz Original Glue. Girl Scout Cookies po interwencji amerykańskiej organizacji skautek przeszła na skrót GSC. Bazy zyskały nowe hasła, hodowla — ani jednej nowej rośliny.

Ten sam mechanizm zadziałał wyprzedzająco przy Zkittlez i Runtz: przekręcenie pisowni marek cukierków miało oddalić spór, zanim się zacznie. W bazach krążą przez to po dwa, trzy warianty zapisu każdej z nich, a automatyczne zliczanie widzi w nich osobne pozycje.

Drugi wariant to nazwy regionalne. Wedding Cake krąży również jako Pink Cookies i Triangle Mints, a w obiegu są dwa wykluczające się rodowody — nie sposób rozstrzygnąć, czy chodzi o jedną linię pod trzema nazwami, czy o dwie zlane w jedną przez pomyłkę. Podobnie Hindu Kush, Afghani i Afghan Kush odsyłają do tej samej puli populacji z pogranicza afgańsko-pakistańskiego.

Trzeci jest najbardziej banalny: numerowanie fenotypów. Northern Lights #5 to jedna roślina wybrana z numerowanej serii i utrwalona wegetatywnie. W większości baz figuruje osobno od Northern Lights, choć nie jest odrębną linią, tylko jej wycinkiem.

Różne rośliny pod jedną nazwą

Druga siła działa w przeciwną stronę i podważa samą jednostkę liczenia. Nazwy odmian konopi nie podlegają ochronie prawnej: w Stanach Zjednoczonych, gdzie powstała większość z nich, urząd patentowy odmawia rejestracji znaku towarowego dla towaru nielegalnego w prawie federalnym. Nazwa jest dobrem niczyim.

Podręcznikowa jest White Widow z połowy lat dziewięćdziesiątych. Do jej autorstwa przyznają się dwie strony dawnego zespołu amsterdamskiej firmy nasiennej; hodowca występujący jako Shantibaba twierdzi, że wyprowadził ją osobiście, a odchodząc, zabrał materiał i puścił go dalej pod nazwą Black Widow. Dziś nasiona White Widow oferuje kilkudziesięciu sprzedawców i nic nie każe zakładać, że pochodzą z jednego źródła.

Bywa i tak, że nazwa przestaje wskazywać roślinę. Cheese powstała jako pojedynczy klon wyselekcjonowany w Wielkiej Brytanii pod koniec lat osiemdziesiątych z materiału Skunk #1, po czym stała się określeniem profilu zapachowego, doklejanym do dowolnych krzyżówek. Samo słowo „skunk” poszło w brytyjskiej debacie publicznej dalej i zaczęło oznaczać konopie w ogóle, a Haze awansowała z nazwy jednej rośliny do roli członu rodzinnego w kilkudziesięciu innych.

Osobną grupę stanowią nazwy, za którymi stoi opowieść zamiast zapisu: G13 wywodzi się z anegdoty o roślinie wyniesionej z rządowego ośrodka badawczego w Missisipi, a Chemdawg ma pochodzenie nieznane i dwa warianty pisowni. Wniosek jest przy tym mocniejszy, niż się wydaje: skoro jedna nazwa bywa przypisana kilku różnym roślinom, to nawet bezbłędne zliczenie wszystkich nazw świata dałoby liczbę nazw, a nie odmian.

Skąd biorą się liczby od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy

Rozpiętość szacunków przestaje być zagadkowa, gdy przy każdej liczbie postawić pytanie, co dokładnie zliczono. Rzędy wielkości podajemy bez udawania precyzji — żadnego z tych wyników nie da się dziś odtworzyć niezależnie.

Kto podaje liczbę Co realnie zlicza Rząd wielkości Czego ta liczba nie mówi
Banki nasion i sklepy Pozycje we własnym cenniku Setki na sprzedawcę Że jedną linię liczy się kilka razy — osobno w każdej wersji nasion
Bazy zgłoszeń hodowców Wpisy nadesłane bez weryfikacji Kilkadziesiąt tysięcy Ile z nich opisuje ten sam materiał i ile dotyczy pozycji wycofanych
Serwisy katalogowe Strony scalane po zbieżności nazwy Kilka tysięcy Że scalanie po nazwie łączy różne i rozdziela tożsame
Publikacje naukowe Próbki zgenotypowane w badaniu Od kilkudziesięciu do kilkuset Nic o całości — to liczba próbek, a nie odmian
Rejestry urzędowe Odmiany z opisem po badaniach OWT Kilkadziesiąt, tylko włókniste Nic o gałęzi odurzającej, która jest poza systemem

Każda z tych liczb ma przy tym wbudowany dryf w górę: baza zgłoszeniowa rośnie, bo hodowcy dopisują pozycje i nie kasują starych, cennik — bo szeroki asortyment sprzedaje, serwis katalogowy — bo każda strona to nowy ruch z wyszukiwarki. Nikt nie ma powodu, by liczbę obniżać, a to właśnie skreślanie wpisów odróżnia rejestr od zwykłej listy.

Czego badania DNA nie potrafią policzyć

Genetyka nie dostarczyła liczby, ale dostarczyła pomiaru tego, na ile nazwy w ogóle cokolwiek znaczą. Pierwszy szkic genomu konopi opublikowano w 2011 roku na klonie znanym jako Purple Kush; później porównywano deklarowane nazwy z faktycznym pokrewieństwem próbek.

  • Praca zespołu Sawlera z 2015 roku objęła ponad sto dwadzieścia próbek. Deklarowany przez hodowców udział linii sativa i indica okazał się słabo powiązany ze strukturą genomu. Podział ten opisuje pochodzenie hodowlane rośliny, a nie sposób, w jaki wpływa ona na organizm.
  • Badanie Schwabego i McGlaughlina z 2019 roku objęło ponad sto próbek sprzedawanych pod około trzydziestoma nazwami. Próbki o tej samej nazwie bywały genetycznie niespójne, a niektóre o różnych nazwach — niemal identyczne. Sekwencjonowanie na większą skalę potwierdziło to na próbie liczonej w tysiącach.

Te próby liczą jednak setki roślin, głównie z Ameryki Północnej i Europy Zachodniej, więc żadnej sumy globalnej z nich nie wyprowadzi. Rozstrzygają co innego: nazwa nie jest jednostką, na której da się oprzeć liczenie. Kto chciałby policzyć realne grupy genetyczne, musiałby najpierw ustalić próg podobieństwa, powyżej którego dwie rośliny uznaje się za tę samą odmianę — a tego progu nikt nie uzgodnił.

Nasza liczba to 114 — i kryterium, które ją wyznacza

Katalog prowadzony na tym serwisie liczy dziś 114 haseł w trzech działach: 38 w gałęzi indica, 33 w sativa i 43 wśród hybryd (stan na sierpień 2026). Liczba jest świadomie niska i łatwa do sprawdzenia — wystarczy przejrzeć katalog i policzyć pozycje.

Kryterium wpisu jest jedno: nazwa musi mieć dającą się prześledzić historię. Wpisujemy nazwę wtedy, gdy wiadomo, kto i mniej więcej kiedy wyprowadził daną linię albo skąd pochodzi materiał wyjściowy, i gdy nazwa pojawia się w źródłach niezależnych od jednego sprzedawcy. Pozycja istniejąca wyłącznie w cenniku jednego sklepu hasła nie dostaje — nie dlatego, że jest gorsza, tylko dlatego, że nie ma o niej czego napisać.

Stąd też sposób pisania: gdy rodowód jest sporny, opisujemy spór zamiast wybierać wygodniejszą wersję, a gdy pochodzenia nie da się ustalić, mówimy to wprost. Katalog będzie rósł, ale wolno — ogranicza go dostępność źródeł, a nie liczba nazw w obiegu.

Pytania o liczbę odmian konopi

Ile jest odmian marihuany na świecie?

Nie wiadomo i nie da się tego dziś ustalić. Szacunki mieszczą się między kilkuset a kilkudziesięcioma tysiącami, ale każdy liczy inną jednostkę: pozycje w cenniku, wpisy w bazie zgłoszeniowej albo próbki w badaniu — i nie ma rejestru, wobec którego można by je zweryfikować.

Dlaczego konopie włókniste da się policzyć, a odurzających nie?

Bo tylko jedna z tych gałęzi weszła do systemu rejestrowego. Włókniste figurują we wspólnotowym katalogu odmian roślin rolniczych, mają opis urzędowy i procedurę skreślenia wpisu. Gałąź odurzająca nie ma takiego rejestru w żadnym kraju, więc nie ma też listy, którą można by podliczyć.

Kto decyduje, jak nazywa się nowa odmiana?

Ten, kto ją sprzedaje. Nazwy odmian konopi nie podlegają rejestracji ani ochronie znakiem towarowym, więc powstają jednostronnie, w dniu wystawienia oferty, i nikt ich nie weryfikuje. Ta sama nazwa może być użyta równolegle przez wielu hodowców do materiału różnego pochodzenia.

Skąd się biorą liczby w rodzaju „ponad 700 odmian”?

Z policzenia konkretnego zbioru — najczęściej pozycji w jednym cenniku albo stron w jednym serwisie — i podania wyniku bez informacji, co było jednostką. Inne źródło, liczące wpisy nadesłane przez hodowców, poda przy tej samej rzeczywistości liczbę kilkadziesiąt razy większą.

Czy badania DNA rozstrzygną, ile jest odmian?

Nie same z siebie. Genotypowanie ustala, jak blisko spokrewnione są dwie próbki, ale nie mówi, przy jakim stopniu podobieństwa przestają one być tą samą odmianą — a tego progu nikt dotąd nie przyjął.

Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.

Podziel się: f X
Redakcja

Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.

Reklama Kliniki konopne — katalog placówekKliniki konopne — katalog placówek