Powdered Donuts to „pączki w cukrze pudrze” — nazwa czysto deserowa. Rodowód tej odmiany bywa opisywany jako nieznany, i to nieprawda: podaje go amerykański hodowca. Wynika z niego pomarańcza, której nie ma w polskim opisie zapachu. To hasło jest w dużej mierze o tym, gdzie ta pomarańcza się zgubiła.
Powdered Donuts w skrócie
| Hodowca | Compound Genetics, Stany Zjednoczone |
| Rodowód | Jet Fuel Gelato × Orange Cookies |
| Typ | hybryda z lekką przewagą indiki, 60/40 — zgodnie u hodowcy i producenta |
| THC / CBD | 22% (producent); zestawienia zagraniczne podają 18–26% / poniżej 1% |
| Terpen wiodący | kariofilen według producenta; zagraniczne zestawienia stawiają limonen |
| Zapach deklarowany w Polsce | waniliowy, kwiatowy, ziemisty |
| Zapach opisywany za granicą | wanilia, orzech, pomarańcza, kwaśny cytrus |
Rodowód jest znany, tylko nie tam, gdzie się go szuka
Polski producent linii rodzicielskich nie publikuje. Stąd bierze się przekonanie, że tej odmiany nikt nie opisał.
Wystarczy jednak wyjść poza obieg apteczny. Amerykańska hodowla Compound Genetics podaje krzyżówkę wprost: Jet Fuel Gelato skrzyżowana z Orange Cookies.
Pierwszy rodzic pochodzi z tej samej hodowli. Nazwa wskazuje dwie strony jego własnego rodowodu: paliwową i lodową, po rodzinie Gelato.
Drugi rodzic pochodzi od innego hodowcy i to on jest tu kluczowy. Orange Cookies łączy kierunek pomarańczowy z rodziną Girl Scout Cookies.
Rodowód jest więc znany od dawna. Nieznany jest tylko w polskim obiegu aptecznym, bo tam nikt go nie przepisał.
Pomarańcza, która wyparowała
Tu robi się ciekawie. Zagraniczne opisy tej odmiany prowadzą profil w trzech krokach.
Najpierw gęsta wanilia. Potem ciepła orzechowość. Na końcu krojone pomarańcze i słodki cytrus.
Trzeci krok jest zresztą oczywisty, bo nazwa drugiego rodzica zapowiada go wprost.
Polski producent podaje trzy nuty: waniliową, kwiatową i ziemistą. Pomarańczy nie ma. Cytrusa nie ma. Nie ma nawet orzecha.
Zamiast nich pojawia się nuta kwiatowa, której nie wymienia żadne z zestawień zagranicznych.
Najciekawsze jest to, że sam producent sobie przeczy. Na własnej liście terpenów umieszcza limonen, czyli związek o zapachu skórki cytryny i pomarańczy. W opisie zapachu tej samej partii cytrusa nie ma wcale.
Możliwe wyjaśnienia są dwa. Albo lista nut powstała niezależnie od oznaczenia terpenów, albo partia sprowadzona do Polski rzeczywiście różni się od materiału opisywanego za oceanem.
Dwa różne czoła profilu
Rozbieżność sięga też samego zestawienia terpenów.
Polski producent stawia na czele kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość czarnemu pieprzowi. Zagraniczne zestawienia stawiają na pierwszym miejscu limonen.
To nie jest drobiazg. Pierwszy prowadzi profil w stronę pieprzu i suchej przyprawy. Drugi w stronę skórki cytrusa. Zmiana kolejności zmienia charakter całej rośliny.
Reszta listy jest zbieżna. Producent wymienia dalej mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku, linalol znany z lawendy, wspomniany limonen oraz pinen o zapachu igliwia.
Zestawienie kariofilenu z linalolem jest w konopiach mniej typowe. Profile pieprzne zwykle idą w parze z ziemistością, nie z kwiatowością — i to tłumaczy nutę kwiatową z polskiego opisu lepiej niż cokolwiek innego.
Nazwa deserowa nie mówi nic o rodowodzie
Deserowe nazewnictwo weszło do konopi wraz z Girl Scout Cookies około 2010 roku. W ciągu dekady zdominowało rynek.
Kolejność była z grubsza taka: ciastka, potem lody i sorbety, potem ciasta, potem cukierki, na końcu wypieki. Powdered Donuts należy do ostatniej fali.
Konwencja opisuje jednak spodziewany kierunek zapachu, a nie pokrewieństwo. Dwie odmiany z ciastkiem w nazwie potrafią nie mieć ze sobą nic wspólnego.
Tu akurat pokrewieństwo istnieje, ale przez rodzica, a nie przez nazwę. Ta sama rodzina Cookies stoi też za odmianami Triangle Mints i Animintz.
Sama nazwa nie zapowiada przy tym pomarańczy, choć rodowód ją zawiera. Cukier puder i pączek to obraz jednorodnie słodki.
Uwaga na drugą roślinę o tej nazwie
Nazwy Powdered Donuts używa też jeden z kanadyjskich producentów, we własnym asortymencie.
Nie ustaliliśmy, czy chodzi o ten sam materiał hodowlany. Przy nazwach deserowych powtórzenia zdarzają się często, bo takich zbitek nikt nie rezerwuje.
Porównywać da się więc partie konkretnych producentów, nie nazwy na etykietach.
Co wiadomo o wyglądzie
Opisy uprawowe są zgodne w trzech punktach.
Kwiatostany wyrastają nierówne i guzowate, o barwie jasnozielonej. Warstwa żywicy jest gruba i dobrze widoczna.
Podział na indicę i sativę podaje się jako 60 do 40 na rzecz indiki. Zgadza się on u hodowcy i u polskiego producenta, co przy tej odmianie jest jedyną rzeczą całkowicie bezsporną. Podział ten opisuje pochodzenie hodowlane rośliny, a nie sposób, w jaki wpływa ona na organizm.
Nota redakcyjna
Rodowód pochodzi od hodowcy nasion i z baz odmian. Polski producent go nie potwierdza, bo linii rodzicielskich nie publikuje.
Nie ustaliliśmy, czy materiał sprowadzony do Polski pochodzi z tej właśnie linii. Rozbieżność opisów zapachu zapisujemy jako otwartą.
Nie opisujemy tu odczuć po tej odmianie. Dostępne zestawienia zagraniczne łączą je z twierdzeniami o zdrowiu, których nie powtarzamy, a osobnych relacji dla polskich partii nie znaleźliśmy.
Nie znaleźliśmy żadnego zgłoszenia tej nazwy do konkursu hodowlanego. Deklaracje zawartości kannabinoidów, czyli związków takich jak THC i CBD, różnią się między partiami.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.