Pink Lemonade jest odmianą bez metryki. Nikt nie przyznaje się do jej wyhodowania. Nasion ani sadzonek pod tą nazwą praktycznie się nie sprzedaje, więc nie ma też danych z uprawy.
Odmiana, której nikt nie podpisał
Przy większości nazw rynkowych da się wskazać hodowlę. Tutaj nie da się.
Zestawienia odmian podają rodowód w postaci Lemon Skunk skrzyżowanej z Purple Kush. Przy tym zapisie od razu pada zastrzeżenie.
Część źródeł dopisuje trzeci składnik i zaznacza, że nie został on ujawniony. Nikt nie podaje, kto i kiedy tę krzyżówkę wykonał.
Rodzice pasują do nazwy aż nadto dobrze. Jeden wnosi cytrynę, drugi barwę fioletowo-różową.
To budzi wątpliwość. Rodowód złożony z dwóch nazw, które razem tłumaczą nazwę potomka, bywa rekonstrukcją wykonaną po fakcie.
Pod tym samym szyldem krążą osobne pozycje innych hodowli. Są to między innymi zapisy „Pink LemonAid” i „Pink Lemon-Aid”, a także pozycja jednego z amerykańskich banków nasion.
Odmiana bywa też skracana do „Pink Lemon”. Przy nazwie bez gospodarza każdy zapis żyje własnym życiem.
Różowa lemoniada też nie ma jednego wynalazcy
Napój, od którego wzięła się nazwa, ma dwie konkurujące legendy. Obie prowadzą do cyrku.
Pierwsza wiąże go z pracownikiem cyrku nazwiskiem Henry E. Allott. Jego nekrolog z 1912 roku podaje, że różowy kolor powstał przypadkiem, po wpadnięciu do naczynia czerwonych cukierków cynamonowych.
Druga pochodzi ze wspomnień wydanych w 1921 roku. Ich autor przypisuje wynalazek swojemu bratu i datuje go na 1857 rok.
W tej wersji skończyła się woda, więc użyto tej po praniu różowego trykotu woltyżerki. Napój sprzedano jako lemoniadę truskawkową i sprzedaż podobno się podwoiła.
Żadnej z tych opowieści nie da się sprawdzić. Obie zapisano dziesiątki lat po zdarzeniu.
Dzisiejsza różowa lemoniada ze sklepu bierze barwę ze skoncentrowanego soku winogronowego albo z barwnika. Cytryny są w niej białe, więc kolor zawsze musiał skądś pochodzić.
Podobieństwo do samej odmiany jest uderzające. W obu przypadkach nazwa jest starsza i pewniejsza niż historia tego, co ją nosi.
Wynik konkursowy, który należy do kartridża
Opisy handlowe przypisują tej nazwie nagrodę z 2021 roku. Sprawdziliśmy ją w archiwum wyników.
Drugie miejsce z tamtego roku przyznano wyrobowi o nazwie własnej, w której człon „Pink Lemonade” jest tylko częścią. Nagroda dotyczyła kategorii wkładów z wyciągiem, nie kwiatu.
Nazwa wyrobu nie jest nazwą odmiany. Producent wkładu mógł ją nadać niezależnie od tego, co znalazło się w środku.
Poza tym jednym wpisem nie znaleźliśmy dla tej nazwy żadnego wyniku konkursowego. Traktujemy ją więc jako odmianę bez potwierdzonego dorobku.
Zapach i wygląd: tu źródła są zgodne
Opisy zapachu schodzą się w jednym miejscu. Wszystkie mówią o cytrynie na słodkim tle.
Wracają w nich kwaśna ziemistość, ostra nuta cytrusowa i lekka jagodowość. W zestawieniu określeń smakowych cytryna wyprzedza grejpfruta, a grejpfrut ogólny cytrus.
Kwiatostany opisywane są jako jasnozielone, o kształcie zbliżonym do pikowego liścia. Znamiona, czyli cienkie włoski wyrastające z kwiatów i łapiące pyłek, są jasnopomarańczowe.
Różowy odcień, który sugeruje nazwa, w opisach wyglądu praktycznie nie występuje. Bierze się to zapewne stąd, że nazwa opisuje smak, a nie barwę.
Oznaczeń terpenowych dla tej nazwy nie znaleźliśmy w żadnym niezależnym źródle. Dlatego nie podajemy terpenu wiodącego.
Danych o kwitnieniu, wysokości i plonie również brak. Wynika to wprost z tego, że materiału do uprawy pod tą nazwą się nie oferuje.
Typ odmiany: trzy różne odpowiedzi
Jedno zestawienie opisuje ją jako roślinę z silną przewagą indiki, w zapisie osiemdziesiąt do dwudziestu. Inne mówi po prostu o mieszance.
Trzecie, prowadzone przez dużą sieć handlową, przedstawia ją jako sativę. To trzy odpowiedzi na to samo pytanie.
Przy nieznanym hodowcy nie ma tu żadnego rozstrzygnięcia. Podajemy ją jako mieszankę, bo nikt nie deklaruje udziałów.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
Na czele takiego zestawienia stoi odprężenie. Zaraz za nim idą uniesienie i energia.
Część relacji opisuje skupienie na starcie, które później zanika. Inne mówią o ociężałości i marzeniach na jawie.
Te opisy trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłaszają wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały.
Dochodzi do tego kłopot z tożsamością. Skoro pod tą nazwą krąży kilka niepowiązanych pozycji, część relacji dotyczy innej rośliny.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne. Wracają w nich suchość w ustach i suchość oczu.
Wymieniane bywa rozproszenie uwagi, i to mimo początkowego skupienia. Część osób zgłasza niepokój, zwykle przy większych ilościach.
Reakcje bywają skrajnie indywidualne. Ta sama nazwa bywa opisywana jako energetyzująca i jako usypiająca.
Konopie wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Znaczenie mają też interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Hodowcy tej odmiany nie ustaliliśmy. Podajemy krążący rodowód z zastrzeżeniem, że nikt się pod nim nie podpisał.
Nie podajemy oznaczeń terpenowych ani danych z uprawy, bo nie znaleźliśmy ich w źródłach niezależnych. Brak danych zapisujemy jako brak, a nie uzupełniamy domysłem.
Jedyny wynik konkursowy powiązany z tą nazwą dotyczy wyrobu, nie rośliny. Odnotowujemy go właśnie dlatego, że bywa mylony.
Obie opowieści o pochodzeniu napoju podajemy jako legendy. Żadna nie ma potwierdzenia w dokumentach z epoki.
Rodowód — 1 pokolenie wstecz
1 linia · 0 źródeł miejscowychDiagram rozpisuje samo pochodzenie hodowlane. Prowadzi wyłącznie w górę, do przodków — nie pokazuje odmian pokrewnych ani wyhodowanych z tej linii.
-
Pink Lemonade
- Purple Kush, część źródeł dopisuje nieujawniony trzeci składnik


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.