Black Widow nosi w katalogach nagrodę zdobytą w 1995 roku. Nazwa Black Widow powstała trzy lata później. To nie jest drobna nieścisłość — to cała historia tej odmiany zamknięta w jednej dacie. Roślina jest starsza od swojej nazwy, bo nazwa została przy firmie, a rośliny odeszły z człowiekiem.
Black Widow w skrócie
| Hodowca | Scott Blakey, znany jako Shantibaba; wypuszczona przez Mr Nice Seedbank |
| Rok nazwy | 1998, po odejściu hodowcy z Green House Seeds |
| Rodowód | brazylijska sativa × indica z południowych Indii — ten sam zapis, co przy White Widow |
| Typ | hybryda; większość opisów podaje 60% pochodzenia sativa |
| Kwitnienie | 8–10 tygodni według hodowcy |
| Plon deklarowany | 350–450 g z metra kwadratowego w uprawie zamkniętej |
| Nagrody | brak własnych — patrz osobna sekcja niżej |
Rozstanie z 1998 roku
Scott Blakey, australijski hodowca występujący jako Shantibaba, pracował w latach 90. dla amsterdamskiej firmy Green House Seeds. To wtedy powstała krzyżówka brazylijskiej sativy z indicą z południowych Indii.
W 1998 roku Blakey rozstał się ze wspólnikiem i odszedł z firmy. Założył własny bank nasion razem z Nevillem Schoenmakersem i Howardem Marksem.
Podział był nierówny w bardzo konkretny sposób. Rośliny zabrał ze sobą hodowca. Nazwa White Widow została przy firmie, która ją zarejestrowała i sprzedawała.
Tę samą pracę hodowlaną trzeba było więc wypuścić pod inną nazwą. Tak powstała Black Widow.
Nagroda przypisana nazwie, której wtedy nie było
Prawie każdy opis Black Widow wymienia zwycięstwo w amsterdamskim konkursie z 1995 roku. Sprawdziliśmy tę datę i nie broni się ona przy tej nazwie.
Konkurs z 1995 roku wygrało zgłoszenie firmy Green House Seeds, wystawione pod nazwą White Widow. Black Widow jako nazwa handlowa pojawiła się dopiero w 1998 roku.
Nie znaczy to, że hodowca nie miał udziału w tamtym zwycięstwie. Pracował wtedy w tej firmie i sam mówi, że rośliny były jego. Znaczy tyle, że nagrodę zdobyło zgłoszenie pod inną nazwą i pod innym szyldem.
Warto też zobaczyć, kto tę nagrodę dziś przypisuje. Powtarzają ją strony sprzedające nasiona Black Widow oraz strona samego banku nasion. To nie są źródła niezależne od siebie.
Dlatego w metryczce tej odmiany zostawiamy pole nagród puste. Sam mechanizm — nagroda zdobyta pod jedną nazwą, dopisywana potem do drugiej — powtarza się w katalogach odmian regularnie.
Nie potomek, tylko rodzeństwo
Przedrostek „black” bywa czytany jako zapowiedź ciemniejszej wersji White Widow. To nieporozumienie na dwóch poziomach.
Po pierwsze, człon nazwy nie mówi tu nic o barwie rośliny. Antocyjanów, czyli barwników dających fiolet i bordo — tych samych, co w jagodach i czerwonej kapuście — ta linia praktycznie nie wytwarza.
Po drugie, Black Widow nie pochodzi od White Widow. Nie jest jej dzieckiem ani odmianą pochodną. Obie wywodzą się z tej samej pary roślin rodzicielskich.
Jedno z zestawień ujmuje to zwięźle: to raczej rodzeństwo niż potomstwo.
Odtworzenie czy ta sama roślina?
Tu zaczyna się pytanie, którego katalogi nie zadają.
Bank nasion pisze raz, że Black Widow to po prostu oryginalna White Widow pod zmienioną nazwą. W innym miejscu ten sam opis mówi o odtworzeniu z pierwotnych roślin rodzicielskich.
To dwa różne twierdzenia. Zachowana linia to ta sama roślina. Odtworzenie z tych samych rodziców daje potomstwo pokrewne, ale nie identyczne.
Różnica jest wyczuwalna w praktyce. Nasiona z odtworzonej krzyżówki dają rośliny wyraźnie różne między sobą. Fenotyp, czyli konkretny wygląd rośliny wyrosłej z nasiona, rozjeżdża się w tej linii mocno.
Uprawiający opisują dwa bieguny. Jeden ciągnie w stronę brazylijską: rośliny wyższe, dłużej kwitnące. Drugi w stronę indyjską: zwięźlejsze, gęściej pokryte żywicą i szybciej kończące.
Autorstwo, którego nie da się rozstrzygnąć
Za tą krzyżówką stoi spór trwający trzy dekady. Opisujemy go szerzej przy White Widow, bo dotyczy obu nazw naraz.
W skrócie: autorstwo przypisują sobie dwie osoby, a trzeci głos należy do firmy, która na nazwie zarobiła najwięcej. Firma ta przyznaje rację nie swojemu dawnemu wspólnikowi, lecz holenderskiemu hodowcy występującemu jako Ingemar.
Żadna ze stron nie ma dokumentu. Amsterdamska hodowla lat 90. działała bez rejestrów.
Dla samej Black Widow ten spór ma jedno praktyczne znaczenie. Jeśli rację ma Ingemar, to hodowca zabrał w 1998 roku rośliny, których nie stworzył.
Budowa rośliny i deklaracje hodowcy
Sylwetka jest średnio wysoka i rozgałęziona. Po przestawieniu na kwitnienie roślina wyraźnie się wyciąga, ale strona indyjska hamuje ten wzrost.
Znakiem rozpoznawczym jest ilość żywicy. To od niej wzięła się cała moda na człon „white” w nazwach — dojrzałe kwiatostany odbijają światło białym połyskiem.
Hodowca podaje kwitnienie na osiem do dziesięciu tygodni. Deklarowany zbiór to 350–450 g z metra kwadratowego w uprawie zamkniętej i 300–400 g z rośliny na zewnątrz.
Gęstość kwiatostanów ma jednak drugą stronę. Zbite kwiatostany zatrzymują wilgoć, więc opisy uprawy ostrzegają przed pleśnią przy wilgotnej jesieni.
Nazwa z członem „white” nie tworzy zresztą jednej rodziny genetycznej. White Rhino i Great White Shark to osobne krzyżówki, które łączy moda, a nie wspólny przodek.
Zapach: klasyka sprzed epoki paliwowej
Profil tej linii bywa opisywany jako staroświecki i to określenie coś znaczy.
Podstawa jest ziemista i drzewna, z wyraźną nutą sosnową. Nad nią idzie jasny akcent cytrusowy, a w tle słodycz zbliżona do owoców.
Po rozkruszeniu materiału wychodzi ostrość skunksowa i lekko korzenna. Bank nasion opisuje zapach krótko: drzewny i ziemisty.
Nie ma tu warstwy paliwowej ani cukierkowej, które zdominowały odmiany z ostatnich dwóch dekad. To profil sprzed tamtej zmiany.
Oznaczeń laboratoryjnych dla samej Black Widow nie znaleźliśmy. Liczby krążące pod tą nazwą pochodzą z analiz White Widow. Na czele stoi tam mircen, ten sam zapach, co w chmielu i tymianku. Tuż za nim idzie kariofilen, który daje ostrość czarnemu pieprzowi.
Co raportują użytkownicy
To, co niżej, nie jest naszą oceną odmiany. To zestawienie relacji zebranych poza naszą redakcją.
Zbiór relacji jest tu mały, rzędu kilkudziesięciu wpisów. Przy takiej liczbie kolejność potrafi się zmienić po kilkunastu nowych opisach.
Najczęściej powtarzają się euforia, skupienie i podniesiony nastrój. Część osób wymienia też rozluźnienie, a część energię i chęć rozmowy.
Te dwa zestawy są sobie przeciwne. Przy linii o tak rozjeżdżających się fenotypach nie jest to zaskoczeniem.
Te relacje trzeba czytać z zastrzeżeniem. Pochodzą od osób, które same zgłosiły swoje wrażenia, więc nie są badaniem. Nie ma badań klinicznych, które by je potwierdzały, a reakcje bywają bardzo indywidualne.
Działania niepożądane i ryzyka
Ta sama grupa opisuje też skutki nieprzyjemne i wymienia je wyraźnie.
Najczęstsze to suchość w ustach i zaczerwienienie oczu. Osobno wymieniana jest paranoja, wskazywana w tym zbiorze częściej niż niepokój.
Dalej pojawiają się zawroty i bóle głowy. Jedna z relacji zwraca uwagę na krótki czas trwania odczuwanego działania.
Ryzyko niepokoju i przyspieszonego tętna rośnie przy wysokiej zawartości THC. Deklaracje dla tej linii sięgają 25%, a pochodzą od sprzedawców nasion.
Konopie wpływają też na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn. Osobną grupą ryzyka są osoby poniżej 25. roku życia, u których mózg wciąż się rozwija. Literatura wskazuje w tej grupie wyższe ryzyko następstw psychicznych. Znaczenie mają również interakcje z przyjmowanymi lekami.
Nota redakcyjna
Datę 1998 i okoliczności rozstania podają zgodnie wszystkie znane nam opisy, łącznie z opisem banku nasion prowadzonego przez hodowcę.
Nagrody z 1995 roku nie przypisujemy tej nazwie. Zgłoszenie wystawiła wtedy inna firma i pod inną nazwą, a wszystkie źródła powtarzające to przypisanie sprzedają tę odmianę.
Sprzeczność między „to ta sama roślina” a „odtworzona z pierwotnych rodziców” pochodzi z materiałów jednego wydawcy. Nie umiemy jej rozstrzygnąć i podajemy obie wersje.
Rodowód zapisany jest tak ogólnie, jak ogólne były opisy z lat 90. Żadne źródło nie wskazuje konkretnych populacji wyjściowych.
Opisy odczuć pochodzą z relacji użytkowników zebranych poza naszą redakcją. Podajemy je jako materiał informacyjny, a nie jako ustalenie ani zalecenie.


Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.