Nasiono konopi — budowa, cętkowanie i obrączka
Botanicznie to niełupka, nie nasiono. Skąd bierze się cętkowanie łupiny, czemu służy obrączka u nasady i czego z wyglądu ziarna wyczytać się…

F1 oznacza pierwsze pokolenie potomne po skrzyżowaniu dwojga rodziców, F2 — potomstwo dwóch roślin F1, BX — potomstwo krzyżowania wstecznego z jednym z rodziców, a S1 — potomstwo jednej rośliny zapylonej własnym pyłkiem. Zapisy F1, F2, BX i S1 na paczkach nasion pochodzą wprost z klasycznej genetyki i opisują wyłącznie drogę, jaką przeszedł materiał: kto z kim został skrzyżowany i w którym pokoleniu powstało to, co trafiło do woreczka. Nie są stopniem jakości, nie są kategorią cenową i nie są oceną pracy hodowcy.
Te cztery symbole różnią się od reszty opisu na opakowaniu jedną rzeczą: akurat one mają znaczenie ścisłe. Kłopot polega na tym, że nadał je podręcznik genetyki, a używa ich handel — i w tym przejściu sens bywa gubiony. Ta sama litera u dwóch autorów potrafi znaczyć co innego, cyfra przy niej bywa wpisywana na wyrost, a instytucji, która by to sprawdziła, po prostu nie ma. Poniżej rozłożony jest każdy zapis z osobna: co znaczy dosłownie, jaka arytmetyka za nim stoi, po co w ogóle wykonuje się zabiegi, które opisuje, i w którym dokładnie miejscu deklaracja z etykiety przestaje cokolwiek gwarantować.
Oznaczenia dzielą się na trzy rodziny, a rozpoznanie rodziny załatwia większość nieporozumień. Litera F z cyfrą liczy pokolenia potomne, licząc od pierwszego skrzyżowania. Skrót BX opisuje powrót do jednego z rodziców i mówi o kierunku, nie o numerze porządkowym. Litera S informuje, że w zapyleniu brała udział tylko jedna roślina. Wszystko pozostałe — dopiski w rodzaju „stabilized”, „true breeding” czy „selected pheno” — jest konwencją handlową bez ustalonej treści.
| Zapis | Skąd skrót | Co dokładnie opisuje | Czego nie przesądza |
|---|---|---|---|
| P | łac. parentalis | pokolenie rodzicielskie, czyli materiał wyjściowy krzyżówki | czy rodzice byli wyrównanymi liniami, czy pojedynczymi roślinami |
| F1 | filialis prima | pierwsze pokolenie potomne po skrzyżowaniu dwojga rodziców | jednorodności partii — ta zależy wyłącznie od tego, czy rodzice byli homozygotyczni |
| F2 | drugie pokolenie potomne | potomstwo dwóch roślin F1 skrzyżowanych ze sobą | podobieństwa do F1 — to pokolenie o największym rozrzucie w całym programie |
| F3, F4, F5 | kolejne pokolenia | ile razy z rzędu powtórzono rozmnażanie w obrębie tej samej linii | czy między pokoleniami prowadzono jakąkolwiek selekcję i według jakiego kryterium |
| F6+, IBL | ang. inbred line | deklarację, że linia jest już wyrównana i powtarzalna z nasion | homozygotyczności — nie istnieje ani próg, ani badanie, które by to potwierdzało |
| BX, BX1 | ang. backcross | potomstwo krzyżówki wstecznej z jednym z rodziców, zwanym rodzicem powrotnym | który rodzic był powrotny — bez tej informacji zapis nie znaczy nic konkretnego |
| BX2, BX3 | powtórzone krzyżowanie wsteczne | liczbę powrotów do tego samego rodzica | że wynik jest kopią rodzica powrotnego — nie jest i nie może być |
| S1 | ang. selfed | potomstwo jednej rośliny zapylonej własnym pyłkiem; z konieczności same rośliny żeńskie | że rośliny będą powtórzeniem matki |
| S2 | samozapylenie powtórzone | drugie z rzędu pokolenie z samozapylenia | pełnego wyrównania, choć rzeczywiście zawęża zmienność względem S1 |
| „feminizowane” | opis handlowy | cechę partii: wyłącznie rośliny żeńskie | sposobu, w jaki partia powstała — samozapylenie i krzyżówka dwóch roślin dają ten sam opis |
| #1, #5 | numer porządkowy | którą roślinę albo którą linię roboczą z serii wybrał autor selekcji | niczego o pokoleniach — to nie jest numer z rodziny F |
Ostatni wiersz tej tabeli jest źródłem pomyłki najczęstszej i najprostszej do uniknięcia: numer po kratce bywa czytany jako numer pokolenia. W nazwie Skunk #1 jedynka jest numerem roboczym nadanym jednej z kilku równolegle prowadzonych linii, a piątka w nazwie Northern Lights #5 — numerem konkretnej wybranej rośliny. Numeracja obowiązywała wyłącznie u tego, kto ją nadał; wspólnego rejestru nigdy nie było. Z pokoleniem F te cyfry nie mają związku i nie da się z nich odczytać, ile razy materiał był rozmnażany.
Cała notacja wywodzi się z ogrodu klasztornego w Brnie. Gregor Johann Mendel przedstawił wyniki krzyżowań grochu na dwóch posiedzeniach tamtejszego towarzystwa przyrodniczego — 8 lutego i 8 marca 1865 roku — a rok później ogłosił je drukiem jako Versuche über Pflanzen-Hybriden. Liczył siedem cech i liczył je uparcie: w jednym doświadczeniu otrzymał 5474 nasiona gładkie i 1850 pomarszczonych, czyli stosunek 2,96 do 1, w innym 6022 żółte i 2001 zielonych, czyli 3,01 do 1. Z takich zestawień wyszła proporcja 3 : 1, która do dziś stoi za każdym „F2″ na opakowaniu.
Sam Mendel nie użył jednak ani razu zapisu F1 czy F2 — pisał opisowo o mieszańcach pierwszego i drugiego pokolenia. Skróty pojawiły się dopiero po ponownym odkryciu jego pracy w 1900 roku przez Hugona de Vriesa, Carla Corrensa i Ericha von Tschermaka. Przyjęło się przypisywać je raportowi, który William Bateson i Edith Rebecca Saunders złożyli komitetowi ewolucyjnemu Towarzystwa Królewskiego w 1902 roku — temu samemu, w którym po raz pierwszy padły słowa „homozygota” i „heterozygota”. Litera F pochodzi od łacińskiego filialis, czyli „potomny”, a P od parentalis. Cyfra przy F liczy więc pokolenia dzieci, wnuków i prawnuków, począwszy od skrzyżowania rodziców.
Sama podstawa bywa przy tym kwestionowana: w 1936 roku Ronald A. Fisher przeliczył dane Mendla testem zgodności i wykazał, że pasują do oczekiwań zbyt dobrze, a spór o przyczynę — zaokrąglanie, wybiórcze liczenie, nadgorliwość pomocników — nie został rozstrzygnięty do dziś. Same proporcje potwierdzono jednak tysiące razy w innych gatunkach, więc arytmetyka stoi mocno, choćby jej pierwsza tabela pozostawała podejrzana.
Do świata konopi terminologia weszła późno i okrężnie. Rozpowszechnił ją dopiero podręcznik Roberta Connella Clarke’a Marijuana Botany z 1981 roku, który przeniósł do tej niszy słownik klasycznej hodowli roślin. Prawdziwy obieg symbole zyskały jednak w latach dziewięćdziesiątych, na listach dyskusyjnych i forach — czyli w środowisku bez recenzji, bez redakcji i bez wspólnie uzgodnionego słownika. Stąd bierze się dzisiejsza rozbieżność: te same litery, dwie różne tradycje ich stosowania.
Nie gwarantuje tego sam zapis. Jednorodność pokolenia F1 bierze się stąd, że oboje rodzice są liniami wsobnymi — homozygotycznymi w tych samych miejscach genomu. Wtedy każde nasiono dostaje identyczny zestaw alleli i cała partia wygląda tak samo. Gdy rodzice są mieszańcami, potomstwo rozszczepia się już w pierwszym pokoleniu, a litera na etykiecie pozostaje ta sama.
Mechanizm ten opisano na kukurydzy. George Harrison Shull w latach 1908–1909 wyprowadził linie wsobne, skrzyżował je ze sobą i pokazał, że potomstwo jest jednocześnie wyrównane i wybujałe — dla tego zjawiska zaproponował w 1914 roku nazwę „heterozja”. Dekadę później krzyżówka podwójna Donalda F. Jonesa uczyniła produkcję nasion mieszańcowych opłacalną i w ciągu jednego pokolenia mieszańce opanowały amerykańskie zasiewy kukurydzy: z kilku procent w połowie lat trzydziestych do przeszło dziewięćdziesięciu w latach czterdziestych. Na tym samym schemacie stoi dziś hodowla warzyw.
Kiedy więc na torebce nasion pomidora widnieje „F1″, jest to skrót od zdania o ustalonej treści: skrzyżowano dwie utrzymywane latami linie wsobne, wszystkie rośliny będą praktycznie identyczne, a nasiona zebrane z takiej rośliny tej jednorodności już nie powtórzą. Ostatnia część zdania ma zresztą wymiar czysto finansowy — to ona wymusza kupowanie nasion co sezon i to ona zbudowała nasiennictwo XX wieku.
Na paczkach z genetyką konopną ten sam skrót znaczy zwykle coś znacznie skromniejszego: „pierwsze skrzyżowanie tych dwóch nazw”. Jeżeli obiema nazwami są mieszańce albo pojedyncze rośliny wybrane z partii — a tak jest w większości rodowodów — to rodzice pozostają heterozygotyczni w wielu miejscach genomu i partia rozszczepia się natychmiast. Przykładem złożenia dwóch nazw jest Neville’s Haze, krzyżówka linii Haze z wybranym osobnikiem Northern Lights: formalnie F1, genetycznie zaś partia o rozrzucie, jakiego w katalogu warzywnym nikt nie nazwałby mieszańcem F1. Nie jest to zarzut wobec hodowcy — to skutek tego, że jeden skrót obsługuje dwie zupełnie różne sytuacje.
Rozszczepienie w drugim pokoleniu to najlepiej policzona rzecz w całej genetyce i jednocześnie ta, przy której najczęściej zawodzi intuicja. Dla jednej cechy sterowanej jednym locus proporcje w F2 są dobrze znane: trzy rośliny o wyglądzie dominującym na jedną o recesywnym, a pod spodem układ genotypów 1 : 2 : 1 — jedna homozygota dominująca, dwie heterozygoty, jedna homozygota recesywna. Przy dwóch niezależnych locus proporcja rozpada się na 9 : 3 : 3 : 1, czyli szesnaście możliwych połączeń gamet.
Dalej rośnie to wykładniczo i właśnie tam kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego z pokolenia F2 nie da się „odzyskać” rośliny F1. Roślina heterozygotyczna w n niezależnych miejscach wytwarza 2n typów gamet, w F2 daje 3n genotypów, a szansa trafienia jednego z góry określonego układu homozygotycznego wynosi (1/4)n.
| Liczba niezależnych locus | Typy gamet rośliny F1 | Genotypy możliwe w F2 | Szansa na jeden konkretny układ homozygotyczny | Ile roślin średnio trzeba obejrzeć |
|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 1 na 4 | 4 |
| 2 | 4 | 9 | 1 na 16 | 16 |
| 3 | 8 | 27 | 1 na 64 | 64 |
| 5 | 32 | 243 | 1 na 1024 | ponad tysiąc |
| 10 | 1024 | 59 049 | 1 na 1 048 576 | ponad milion |
Dziesięć miejsc w genomie to założenie skrajnie oszczędne — cech, które ktokolwiek chciałby utrwalić naraz, jest zwykle więcej, a każda bywa sterowana nie przez jedno locus, lecz przez kilkanaście. Hermann Nilsson-Ehle pokazał w 1909 roku na barwie ziarna pszenicy, że przy dwóch locus proporcja w F2 wynosi 15 : 1, przy trzech 63 : 1, a różnice układają się w ciągły szereg zamiast w rozdzielne klasy. Dlatego czystych proporcji Mendla nie widać w praktyce prawie nigdy.
Druga poprawka jest poważniejsza. Reguła niezależnego dziedziczenia obowiązuje tylko wtedy, gdy locus leżą na różnych chromosomach albo daleko od siebie; Thomas Hunt Morgan wykazał w 1911 roku, że geny sąsiadujące wędrują razem, a Alfred Sturtevant zbudował z tego dwa lata później pierwszą mapę genetyczną. Konopie mają dziesięć par chromosomów, więc setki interesujących miejsc dzielą między siebie dziesięć „wagonów” — cechy sczepione trafiają do potomstwa w komplecie także wtedy, gdy hodowca chciałby je rozdzielić.
Stąd wniosek, który przewraca popularne rozumienie etykiety: pokolenie F2 nie jest gorszą wersją F1 ani tańszym zamiennikiem. Jest pokoleniem, w którym rozrzut celowo się uwalnia, bo dopiero z rozrzutu jest z czego wybierać. Hodowca wyprowadza F2 właśnie po to, żeby zobaczyć, co rozeszło się na boki; pokolenia F3 i dalsze służą zawężaniu tego, co w F2 zostało wypatrzone. Numer przy literze opisuje więc etap programu, a nie stopień doskonałości.
Krzyżowanie wsteczne polega na skrzyżowaniu mieszańca z jednym z jego rodziców — nazywa się go rodzicem powrotnym, a drugą stronę dawcą. Sens zabiegu jest w hodowli roślin uprawnych ten sam od stu lat: przenieść jedną pojedynczą cechę z materiału obcego do sprawdzonego tła, nie tracąc przy okazji reszty tego tła. Dawca wnosi jedną rzecz, po czym jego udział jest z pokolenia na pokolenie wypłukiwany.
Wypłukiwanie ma prostą arytmetykę: każde kolejne krzyżowanie wsteczne przecina udział dawcy na pół. Oczekiwany udział genomu rodzica powrotnego wynosi 1 − (1/2)t+1, gdzie t to liczba powrotów.
| Pokolenie | Oczekiwany udział rodzica powrotnego | Oczekiwany udział dawcy |
|---|---|---|
| F1 | 50 % | 50 % |
| BX1 | 75 % | 25 % |
| BX2 | 87,5 % | 12,5 % |
| BX3 | 93,75 % | 6,25 % |
| BX4 | 96,875 % | 3,125 % |
| BX5 | 98,44 % | 1,56 % |
Tabela ma trzy ograniczenia i każde z nich bywa w opisach przemilczane. Pierwsze: podane liczby są wartościami oczekiwanymi dla populacji, a nie właściwością pojedynczego nasiona. Przy dziesięciu parach chromosomów losowanie jest gruboziarniste, więc konkretna roślina z partii BX2 może nieść znacznie więcej albo znacznie mniej niż owe 12,5 % materiału dawcy.
Drugie ograniczenie nosi nazwę balastu sczepienia. Odcinek chromosomu otaczający przenoszony gen podróżuje razem z nim i nie daje się łatwo odciąć. W klasycznej pracy Younga i Tanksleya z 1989 roku odmiany pomidora niosące gen odporności Tm-2 zachowały wokół niego spory fragment chromosomu dawcy nawet po kilkunastu pokoleniach krzyżowań wstecznych, a część linii przeciągnęła w ten sposób całe ramię chromosomu. „Prawie w stu procentach rodzic powrotny” nigdy nie znaczy „identyczny z rodzicem powrotnym”.
Trzecie ograniczenie jest dla konopi najważniejsze. Cała arytmetyka zakłada, że rodzic powrotny jest homozygotyczny — że w każdej gamecie oddaje ten sam zestaw. Tymczasem rodzicem powrotnym bywa tutaj pojedynczy klon utrzymywany wegetatywnie, a więc roślina heterozygotyczna, która w każdej gamecie oddaje inną swoją połówkę. Krzyżowanie wsteczne do takiego klonu nie zbiega się do niego, tylko do uśrednionej wersji jego gamet. Rozpowszechnione w latach dwutysięcznych przekonanie, że po trzech powrotach dostaje się „praktycznie matkę w nasionach”, jest odczytaniem tabeli bez tego zastrzeżenia. Klon Cheese, wybrany w Anglii z partii nasion Skunka u schyłku lat osiemdziesiątych i od tamtej pory rozmnażany wyłącznie wegetatywnie, pozostaje nieprzenoszalny do nasion nie dlatego, że nikt nie próbował, tylko dlatego, że przenieść się go nie da.
Zabiegi tego typu bywają zresztą wykonywane bez etykiety BX. Super Skunk opisywany jest jako złożenie Skunka #1 z materiałem afgańskim — a ponieważ składnik afgański siedzi już w samym Skunku, taka krzyżówka podnosi jego udział dokładnie w ten sposób, w jaki robi to powrót do rodzica. Skrótu „BX” w nazwie nie ma, choć operacja jest z tej samej rodziny.
Zapis S1 oznacza potomstwo jednej rośliny zapylonej własnym pyłkiem. To jedyne z omawianych oznaczeń, które dotyczy nie dwojga rodziców, lecz jednego — i jedyne, którego sens wymaga sięgnięcia po biologię płci konopi. Poniżej opisane jest wyłącznie to, co symbol znaczy genetycznie; sposobów wywoływania kwiatów męskich ani żadnych zabiegów ten tekst nie omawia.
Konopie są rośliną dwupienną — pyłek i zalążki powstają na odrębnych osobnikach — a o płci rozstrzyga para chromosomów oznaczana jako XX u roślin żeńskich i XY u męskich. Układ ten opisano w pracach cytogenetycznych z lat dwudziestych i czterdziestych XX wieku. Wynika z niego rzecz kluczowa dla zapisu S1: pyłek wytworzony przez roślinę żeńską nie ma skąd wziąć chromosomu Y, więc niesie wyłącznie X. Każde nasiono z takiego zapylenia dostaje układ XX i wyrasta na roślinę żeńską. Na tym — i tylko na tym — polega genetyka nasion feminizowanych. Nie stoi za nią żadna modyfikacja genetyczna ani zabieg na samych nasionach, lecz układ chromosomów płci.
Druga konsekwencja bywa pomijana, a jest poważniejsza. Samozapylenie nie kopiuje rośliny. W każdym miejscu, w którym matka była heterozygotą, potomstwo rozszczepia się w proporcji 1 : 2 : 1, więc połowa nasion staje się w tym locus homozygotami — jednymi albo drugimi. W skali całego genomu oznacza to, że heterozygotyczność spada w jednym pokoleniu o połowę, a rodzeństwo S1 różni się i od siebie nawzajem, i od matki. Roślina S1 nie jest jej kopią; kopię daje wyłącznie rozmnażanie wegetatywne, bo tylko ono przenosi cały genotyp bez losowania.
Trzecia konsekwencja to depresja wsobna. Gatunki obcopylne — a konopie, jako roślina dwupienna i wiatropylna, są obcopylne z konieczności — noszą w populacji spory bagaż alleli recesywnych, które w układzie heterozygotycznym nie dają o sobie znać. Samozapylenie wyprowadza je na wierzch od razu, w pierwszym pokoleniu, i stąd bierze się zła prasa linii S: część potomstwa wypada słabo nie z powodu błędu, lecz z powodu arytmetyki. Zapis S2, czyli drugie samozapylenie z rzędu, zawęża zmienność jeszcze bardziej i z tego samego powodu bywa rzadszy.
Wreszcie rozróżnienie, które w opisach ginie najczęściej: S1 i „feminizowane” to nie synonimy. Pyłek pochodzący z rośliny żeńskiej można przenieść na inną roślinę żeńską — potomstwo także będzie w całości żeńskie, ale genetycznie jest to zwyczajna krzyżówka dwojga różnych rodziców, a nie samozapylenie. Wszystkie nasiona S1 są feminizowane; nie każde feminizowane jest S1. Etykieta zwykle nie pozwala tych dwóch przypadków odróżnić.
Skrót IBL rozwija się jako inbred line, czyli linia wsobna, i w hodowli roślin uprawnych ma treść ścisłą: linia jest wsobna wtedy, gdy jest homozygotyczna w miejscach istotnych dla opisu odmiany, więc rozmnażana z nasion odtwarza samą siebie. Wzorzec pochodzi od Wilhelma Ludviga Johannsena, który około 1903 roku wyprowadził z fasoli linie czyste i pokazał, że wewnątrz takiej linii dalsza selekcja przestaje cokolwiek zmieniać.
Kłopot w tym, że fasola zapyla się sama, a konopie nie. Wzorzec „linii czystej” został więc zapożyczony z gatunku, dla którego jest naturalny, do takiego, w którym trzeba go wymuszać wbrew biologii — i płacić za to depresją wsobną. Dlatego IBL bywa tutaj raczej deklaracją kierunku niż stanem osiągniętym: nie istnieje próg, po którym linia „staje się” IBL, ani badanie, które by to stwierdzało. Zwyczajowo mówi się o szóstym–ósmym pokoleniu, ale jest to konwencja z forów, nie norma.
Historycznym punktem odniesienia pozostaje Skunk #1, wyprowadzony w Kalifornii w drugiej połowie lat siedemdziesiątych z materiału afgańskiego, kolumbijskiego i meksykańskiego, a potem prowadzony przez kolejne pokolenia selekcji. Opisywany jest jako jedna z pierwszych linii na tyle wyrównanych, że potomstwo z nasion powtarzało wzorzec rodzicielski — i to właśnie, a nie sama nazwa, uczyniło z niego materiał wyjściowy setek późniejszych krzyżówek. Składniki tego rodowodu pochodzą z dwóch różnych stron podziału na indicę i sativę. Podział ten opisuje pochodzenie hodowlane rośliny, a nie sposób, w jaki wpływa ona na organizm.
Odrębną pomyłką jest stawianie znaku równości między IBL a materiałem miejscowym. Populacja miejscowa bywa jednorodna z wyglądu, ale pozostaje populacją: utrzymuje wewnętrzną zmienność, bo nikt nie prowadził w niej selekcji pod z góry założony wzorzec. IBL jest przeciwieństwem — wynikiem świadomego zawężania. Etykieta „landrace IBL” skleja więc dwa wykluczające się twierdzenia o tym samym materiale.
Odczytanie etykiety sprowadza się do sprawdzenia, czy symbol został użyty w pełnym brzmieniu, czy tylko jako ozdoba. Sześć poniższych punktów wyczerpuje w praktyce cały zasób informacji, jaki może nieść notacja pokoleniowa.
Najkrócej: niczego, co dałoby się sprawdzić. Symbole z rodziny F, BX i S są w tym obiegu deklaracjami autora rodowodu, a nie wynikiem procedury. Nie stoi za nimi ani rejestr, ani badanie, ani żadna instytucja rozstrzygająca spory — w odróżnieniu od reszty nasiennictwa, gdzie taki system istnieje od dawna.
Skala różnicy widoczna jest dopiero w zestawieniu. Konwencja UPOV z 1961 roku wymaga od odmiany zgłaszanej do rejestracji trzech rzeczy sprawdzanych w badaniu urzędowym: odrębności, wyrównania i trwałości. Odmianę wpisuje się do rejestru krajowego — w Polsce prowadzi go COBORU — a następnie do katalogu wspólnotowego, materiał siewny zaś podlega kwalifikacji. Dla konopi włóknistych ten system działa i obejmuje dodatkowo urzędową kontrolę zawartości THC, ograniczonej przepisami do 0,3 % w suchej masie. Ten sam gatunek ma więc dwa równoległe światy: w jednym tożsamość odmiany jest przedmiotem badania, w drugim — przedmiotem opisu na etykiecie.
Osobną warstwą niepewności jest sam rodowód, do którego symbole się odnoszą. Chemdawg wywodzi się według wszystkich relacji z nasion znalezionych w kupionej porcji suszu na początku lat dziewięćdziesiątych — pochodzenia rodziców nie zna nikt, więc żadnego oznaczenia pokoleniowego nie da się temu materiałowi przypisać w ogóle. Rodowód Girl Scout Cookies, podawany zwykle jako krzyżówka linii z rodziny OG z materiałem wywiedzionym od Durban Poison, bywa kwestionowany przez osoby uczestniczące w tamtych pracach. Zapis „F1″ postawiony przy spornym rodowodzie dziedziczy całą jego niepewność.
Ostatecznie warto rozdzielić dwie rzeczy, które etykieta skleja. Notacja pokoleniowa jest twierdzeniem o historii materiału i tylko o niej. Nie jest twierdzeniem o wyglądzie roślin, o składzie chemicznym, o powtarzalności między partiami ani o tym, że dwie paczki opatrzone tą samą nazwą zawierają to samo — nazwy w tym obiegu wędrują między źródłami swobodnie, co widać po liczbie wariantów tych samych określeń w katalogu odmian; osobnym zagadnieniem pozostaje sam podział na indicę, sativę i hybrydy. Symbol mówi, którędy materiał szedł. Reszty trzeba szukać gdzie indziej — albo pogodzić się z tym, że jej nie ma.
To pytanie o stopniowanie jakości zadane symbolowi, który jakości nie opisuje. F1 i F2 są numerami kolejnych pokoleń w tym samym programie, a nie klasami towaru. Różnica jest opisowa: pokolenie F1 bywa wyrównane, ale tylko wtedy, gdy oboje rodzice byli liniami wsobnymi, natomiast F2 z definicji rozszczepia się najszerzej — a hodowca szukający zmienności potrzebuje dokładnie tego, co dla kogoś innego bywa wadą.
Bo każda z nich dostaje inne losowanie. Roślina F1 jest heterozygotyczna w wielu miejscach genomu naraz i rozdziela je do gamet niezależnie — przy dziesięciu takich locus daje ponad tysiąc typów gamet, a ich połączenia dają w F2 blisko sześćdziesiąt tysięcy genotypów. Rozrzut nie jest usterką partii, tylko konsekwencją tego, że rodzice byli mieszańcami. Tak samo zachowałby się groch Mendla, gdyby liczyć w nim nie jedną cechę, lecz dziesięć.
Zakresem twierdzenia. „S1″ mówi, że w powstaniu partii brała udział jedna roślina, zapylona własnym pyłkiem. „Feminizowane” mówi tylko tyle, że wszystkie nasiona dadzą rośliny żeńskie — a to samo osiąga się, przenosząc pyłek z jednej rośliny żeńskiej na inną, co jest już zwykłą krzyżówką dwojga rodziców. Każde nasiono S1 jest feminizowane, ale nie odwrotnie, i z etykiety zwykle nie da się rozstrzygnąć, z którym przypadkiem ma się do czynienia.
Najczęściej jedno krzyżowanie wsteczne, czyli to samo co BX1 — ale zapis nie jest znormalizowany i bywa używany jako ogólna nazwa metody. Poważniejszy brak dotyczy czego innego: samo „BX” nie mówi, do którego rodzica wracano, a właśnie ten kierunek decyduje o wyniku. Powrót do materiału miejscowego i powrót do mieszańca prowadzą w przeciwne strony, choć na etykiecie wyglądają identycznie.
Same symbole — nie. Moc prawną mają wpisy w rejestrach odmian i kwalifikacja materiału siewnego, a te obejmują odmiany zgłoszone i zbadane w trybie urzędowym, między innymi odmiany konopi włóknistych. Notacja F, BX i S funkcjonuje poza tym systemem i pozostaje elementem opisu handlowego, którego nikt nie weryfikuje. To wystarczający powód, żeby czytać ją jako informację o zamyśle autora rodowodu, a nie jako zaświadczenie.
Materiał ma charakter informacyjny i encyklopedyczny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do stosowania. Medyczna marihuana jest w Polsce dostępna wyłącznie na receptę, a o doborze produktu decyduje lekarz prowadzący.
Opisujemy odmiany na podstawie deklaracji producentów i dokumentacji hodowlanej. Gdy dane nie istnieją, zapisujemy to wprost, zamiast podawać domysł.
Botanicznie to niełupka, nie nasiono. Skąd bierze się cętkowanie łupiny, czemu służy obrączka u nasady i czego z wyglądu ziarna wyczytać się…
Linneusz opisał jeden gatunek, Lamarck dodał drugi. Dlaczego botanicy do dziś nie uzgodnili, ile gatunków konopi istnieje, i co z tego wynika…
Trichomy to wyrostki skórki, a nie osobne organy. Czym różnią się włoski gruczołowe od kryjących, jak są zbudowane i jaką pełnią funkcję…
Używamy plików cookie niezbędnych do działania strony. Za Twoją zgodą chcemy też mierzyć ruch i wyświetlać reklamy. Zgody nie musisz udzielać — strona działa bez niej tak samo. Polityka prywatności